Afrykańska Liga Mistrzów: Co to był za mecz!

afryka.org Wiadomości Sport Afrykańska Liga Mistrzów: Co to był za mecz!

Niemal 75 tysięcy fanów Al Ahly zasiadło w niedzielny wieczór na Międzynarodowym Stadionie w Kairze. Ich ulubieńcy po raz kolejny nie zawiedli. Wygraną 2-0 z kameruńskim Coton Sport, postawili milowy krok ku wygraniu tegorocznej edycji Ligi Mistrzów.

Fantastyczna atmosfera na trybunach i jeszcze lepsza organizacja spotkania. To rzeczywiście było widowisko godne finału tak prestiżowych rozgrywek. Przed meczem faworyt był jeden – Al Ahly Kair – który na papierze powinien zmiażdżyć rywala.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, po pierwszym gwizdku sędziego zarysowała się przewaga gospodarzy. 120 sekund później Gilberto zmarnował sytuację sam na sam i było jasne, że Al Ahly chce za wszelką cenę odnieść wysokie zwycięstwo. Piłkarze Coton Sport nie mieli nawet okazji do pogratulowania bramkarzowi świetnej interwencji, bo rzut wolny w okolicach linii rzutu rożnego wykonywali Kairczycy. Najsprytniejszy w polu karnym okazał się Wael Gomaa, który strzałem głową nie dał szans Kassali Daouda.

Gospodarze poszli za ciosem. Nie minęło 15 minut, a kibice po raz drugi szaleli ze szczęścia. Fatalne zachowanie obrońców Coton Sport, wykorzystał celną główką Flavio i podwyższył prowadzenie na 2-0.

Wzorowa organizacja gry, dała Ahmedowi Hassanowi i spółce kolejne szanse do strzelenia gola. Szwankować zaczęła jednak skuteczność Flavio, który w żaden sposób nie potrafił umieścić piłki w siatce.

Początek drugiej połowy znów należał do gospodarzy. Fantastyczna gra w środku pola, kompletnie zaskoczyła Kameruńczyków, którzy nie potrafili znaleźć sposobu na wyjście z własnej połowy. Udało się tego dokonać dopiero w 52. minucie, kiedy to dwukrotnie Kameruńczycy przedzierali się prawym skrzydłem.

10 minut po wznowieniu gry, podopieczni Manuela Jose wykonywali rzut wolny. W ogromnych zamieszaniu Egipcjanie dwukrotnie mogli podwyższyć wynik spotkania, lecz za każdym razem na ich drodze stawali zawodnicy Coton Sport, którzy wszelkimi możliwymi sposobami wybijali piłkę w głąb boiska. Nieoczekiwanie jedna z rozpaczliwych piłek dotarła do Kameruńczyka. Ten rozpoczął fantastyczny sprint w kierunku bramki. Nie zdołał go zatrzymać żaden z Egipcjan i gdy wydawało się, że bramka kontaktowa wisi w powietrzu, sędzia liniowy wskazał na pozycję spaloną, jednego z zawodników wychodzących na czystą pozycję.

W kolejnych minutach oglądaliśmy niemal identyczny przebieg spotkania. Al Ahly wciąż dążył do podwyższenia rezultatu, a Coton Sport liczył na przebojowych skrzydłowych, którzy raz po raz kontrowali poczynania gospodarzy. Kairczycy imponowali przede wszystkim grą z pierwszej piłki, lecz na nic się to zdawało, wobec tragicznej skuteczności Flavio.

W 70. minucie Coton ruszył do ataku. Najpierw z dystansu świetnie uderzył Ngomna Ahmadou, a następnie sędzia podyktował rzut wolny dla gości w odległości około 30 metrów od bramki. Zamiast groźnej sytuacji Kameruńczyków, zobaczyliśmy fatalnie wykonany stały fragment i 50 metrowy rajd z piłką Ahmeda Hassana. Pomocnik reprezentacji Egiptu wykorzystał gapiostwo obrońców i popędził lewą stroną na bramkę. Były zawodnik Anderlechtu Bruksela wyraźnie zmęczył się biegiem, gdyż jego nieudane dośrodkowanie, które bez problemów wyłapał Kassali Daouda .

Pięć minut później powinno być 3-0. Prawą stroną popędził Barakat i zagrał po ziemi do dobrze ustawionego Flavio. Angolczyk sprytnie przepuścił futbolówkę i Mohammed Aboutrika znalazł się w niemal stuprocentowej bramkowej sytuacji. Niestety fatalnie przestrzelił z jedenastu metrów i na tablicy wciąż pozostawał ten sam wynik.

To jednak nie był koniec fatalnej dyspozycji strzeleckiej Al Ahly. W 82. minucie Aboutrika wbiegł z prawej strony pola karnego i miał przed sobą tylko bramkarza. Jeden zwód wystarczył do położenia golkiper a i Flavio dostał podanie na pustą bramkę. Zamiast gola, ujrzeliśmy strzał wysoko nad bramką i wymowny uśmiech pomocnika reprezentacji Egiptu.

Al Ahly łatwo wygrał pierwszy finałowy mecz MTN Ligi Mistrzów. Byli lepsi od swoich rywali pod każdym względem i udowodnili, że są obecnie zdecydowanie najlepszym zespołem na Czarnym Lądzie. Tej tezie będą próbowali zaprzeczyć zawodnicy Coton Sport, którzy jednak wydają się ustępować w Egipcjanom w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła. Jedno jest pewne, emocje w Garoua gwarantowane.

Maciek Bartoś

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

 Dokument bez tytułu