Afro-Ameryka 2011: Płacz ukochany kraju!

afryka.org Kultura Film Afro-Ameryka 2011: Płacz ukochany kraju!

To był drugi ważny film w karierze Sidneya Poitier, po wcześniejszym „No Way Out”. Nie został jednak zrealizowany w Stanach Zjednoczonych, lecz daleko poza nimi, w Związku Południowej Afryki (ZPA), dziś znanym jako RPA. Wyjazd Poitier do Afryki Południowej był wielkim wyzwaniem dla samego aktora.

Pomysł na ekranizację powieści „Cry, the Beloved Country”, narodził się w Londynie, a jego ojcem był Zoltan Korda związany z London Films. Korda marzył o sfilmowaniu afrykańskiej historii, w której nie pojawiliby się wzorem innych współczesnych mu obrazów „dzicy” Afrykanie. Ostateczną inspiracją okazała się powieść pióra Alana Patona, południowoafrykańskiego, białego pisarza, przeciwnika segregacji rasowej i apartheidu.

Korda rozpoczął współpracę z Patonem, współpracując z nim przy pisaniu scenariusza do filmu. Na filmowym planie mieli pojawić się również afro-amerykańscy aktorzy, wśród nich Poitier i Canada Lee. Fakt przyjazdu czarnych aktorów nie spotkał się z entuzjazmem ze strony południowoafrykańskich władz, które właśnie prowadziły ofensywę na rzecz umocnienia apartheidu. Minister spraw wewnętrznych opóźniał ich podróż, stawiając wreszcie warunek, że aktorzy z Ameryki nie będą angażować się w żadną działalność polityczną. Ponadto sam Poitier, wjeżdżając do ZPA, został potraktowany jako własność reżysera filmu, a dokładnie jego służący.

Poitier dotarł do Johannesburga z Nowego Jorku przez Londyn, zatrzymując się w Sudanie i w Kenii. Z powodu segregacji rasowej nie mógł poruszać się swobodnie po ZPA. Aktorzy mieszkali w odizolowanym domu, wraz z kucharzem i pomocą domową. Jedynie Lee łamał zakazy, nawiązując romans z białą kobietą, i tym samym wyrywając się nudzie towarzyszącej kilku afro-amerykańskim aktorom, spędzającym czas wolny na piciu alkoholu i grze w karty.

Poitier wspominał w jednym ze swoich wywiadów, że był zapraszany do domów białych liberałów. Wizyty te wspominał jako spotkania z ludźmi deklarującymi sympatię do czarnych, przy jednoczesnym traktowaniu ich jak dziwne zwierzęta. Z drugiej strony Poitier mógł przekonać się, w jakich warunkach żyli czarni mieszkańcy Afryki Południowej, odwiedzając slumsy w rejonie Johannesburga.

W rolach głównych wystąpili Lee, grający księdza Kumalo. Poitier odgrywał również rolę duchownego, Msimangu. Największe trudności były jednak z pozyskaniem czarnych aktorów na miejscu do obsadzenia pozostałych ról. Brakowało odpowiednich kandydatów. Nikt z chętnych nie miał też odpowiedniego przygotowania.

Akcja filmu jest związana przede wszystkim z dwiema postaciami, Kumalo, i białym właścicielem ziemskim, Jamesem Jarvisem. Łączą ich losy synów, Absaloma, syna Kumalo, który zamordował Arthura, syna Jarvisa. Natomiast znajomość Kumalo i Msimangu nawiązuje się w momencie przyjazdu tego pierwszego do Johannesburga, kiedy zostaje okradziony. Kumalo przyjeżdża zresztą do miasta w poszukiwaniu siostry, która jak się okazuje, została prostytutką. Dla wiejskiego duchownego miasto staje się zatem od początku, czymś niezwykle przerażającym.

W tym brutalnym świecie, jedynie Teophilus Msimangu jest jedynym sprawiedliwym, przewodnikiem duchowym, który żyje wspólnie z białymi i czarnymi księżmi. Równie wyrazistą postacią jest w filmie John, brat Kumalo, radykalny działacz polityczny, który pojawia się w nim, aby skrytykować kościół za obojętność wobec dyskryminacji rasowej i zapowiedzieć nadciągające zmiany słowami: „Tu i teraz powstaje nowa rzecz, silniejsza niż kościół i wódz”.

Po zakończeniu zdjęć do filmu, w 1951 roku miała miejsce jego południowoafrykańska premiera. W Afryce Południowej „Cry, the Beloved Country” zostało jednak ocenzurowane, i wycięto fragmenty dotyczące liberalnych poglądów Arthura Jarvisa. Obecna na premierze biała publiczność była zszokowana scenerią filmu, za którą posłużyły ubogie dzielnice Johannesburga. Na pokazie w tym mieście, w którym wziął udział premier D. F. Malan wraz z małżonką, jego żona miała zapytać Patona: „Czy naprawdę uważa Pan, że tak wygląda Johannesburg?”

Poza Afryką Południową film zebrał dobre recenzje za zdjęcia. Nie był jednak zdaniem krytyki kinowym przebojem, bo zdominowały ten film dialogi. W USA film nie przyciągnął tłumów. Jednocześnie odezwały się głosy krytyczne, które uważały, że „Cry, the Beloved Country”, nie wyciągnął żadnych wniosków z południowoafrykańskiego apartheidu, nie ocenił tego opresyjnego systemu, nie wskazał na winnych wprowadzenia segregacji rasowej. Z drugiej strony Korda przełamał stereotypy, portretując czarnych Afrykanów w rolach ludzi, takich jak inni. Zrywał tym samym z tradycją dzikiego Afrykanina w filmie, którą przez poprzedzające rok 1951 lata utrwalały obrazy w rodzaju „Tarzana”. Afryka Korda nie była już dzika i nieokiełznana.

Mimo różnych opinii na temat filmu Korda, już sam fakt, że powstał budzi duży szacunek. Trudności z jakimi musieli zmagać się realizatorzy i aktorzy „Cry, the Beloved Country” towarzyszyły im do ostatniego dnia pobytu w ZPA. Poitier pod koniec swojego pobytu naraził się Afrykanerowi, łamiąc zakaz korzystania z toalet do białych. Zakończyło się to pościgiem za Poitier aż do bram lotniska. Szesnaście tygodni spędzonych w ZPA, zapisało się na trwałe w pamięci Poitier. Swoją walkę o prawa osób o czarnym kolorze skóry miał kontynuować na filmowych planach w USA.

Film “Cry, the Beloved Country” będzie można obejrzeć w związku z uroczystym otwarciem 2. Przeglądu Filmów Afro-Ameryka 2011, organizowanym przez naszą Fundację i Ambasadę USA. Seans odbędzie się 1 kwietnia w KINO.LAB w Warszawie, o g. 20.30. Wstęp wolny.

Zobacz stronę 2. Przeglądu “Afro-Ameryka 2011”.

 Dokument bez tytułu