7 Dni Afryka: „Zalana” Polska?

afryka.org Czytelnia Afryka Inaczej 7 Dni Afryka: „Zalana” Polska?

Od kilku tygodni media huczą od głosów za i przeciw przyjmowaniu uchodźców. Ostatni tydzień dostarczył jednak takich przekazów, że trudno oprzeć się wrażeniu, że stajemy się świadkami ogólnopolskiej histerii. Afryka też ma w tej dynamicznej walce na newsy i opinie swoje miejsce. W końcu to z kontynentu afrykańskiego rusza duża część ludzi poszukujących bezpiecznego i lepszego życia.

„Gwoździem programu” stał się materiał w Super Expressie, z okładką, która krzyczy do czytelnika, że 90 tysięcy Arabów zaleje Polskę. Tak, dosłownie zaleje. Dziennik żywiący się sensacją, często dodatkowo rozdmuchiwaną, stał się miernikiem poziomu i jakości zainteresowania problemem uchodźców i imigracji w naszym kraju. Obcy w tym medialnym potoku wieści, wyłania się jako wróg i zagrożenie. Obcych społeczeństwo nie powinno akceptować, bo zaleją, zmienią tożsamość. W końcu, znów Super Express doniósł, „Niemcy już żałują, że przyjęli uchodźców”. Polacy bójcie się?

W tych rozważaniach nad problemem uchodźstwa i imigracji spotyka się też przeciwny biegun opinii. Sceny z węgierskiego dworca i autostrady, znajdują wśród dziennikarzy obrońców, tych którzy uciekają przed wojną lub najzwyczajniej w świecie szukają odmiany swojego losu. I jest to jak najbardziej ludzki, prawdziwy odruch związany z chęcią pomocy człowiekowi w potrzebie. Bardzo ważny głos, a na szczególną uwagę zasługują relacje Wojciecha Tochmana.

Ale czy sama sympatia wystarczy?

Brakuje wciąż jednego, kluczowego elementu. Mało który z dziennikarzy zastanawia się, jak ten problem imigracji i uchodźców opanować tu i teraz. Nie ma pomysłu, jak tym ludziom, którzy wędrują w kierunku Unii Europejskiej, umożliwić integrację ze społeczeństwem przyjmującym. Deficyt pomysłów na współistnienie w globalizującej się przecież rzeczywistości, wydaje się najbardziej dotkliwy. Pomimo tak wielu ekspertów, którzy z przeciwnych stron barykady, próbują komentować, argumentując swoje racje, Europa znalazła się w punkcie wyjścia.

Zagadnienie migracji z Południa na Północ, z Bliskiego Wschodu i Afryki do Europy, nie jest zagadnieniem nowym. Od kilku lat przybiera na sile zjawisko pokonywania granic, przez morze bądź drogą lądową. Zaskoczenie Europy wydaje się zatem co najmniej niezrozumiałe. Był czas, żeby przygotować się na nasilenie się tego zjawiska. Nie trzeba być wielkim analitykiem, by oczekiwać wędrówki ludzi, z regionów, które pogrążyły się w chaosie wojny i stały się bądź krajem pochodzenia uchodźców bądź kanałem przerzutowym przemytników oferujących niebezpieczną podróż do granic UE.

Straszenie uchodźcami tu nie pomoże. Nie sprzyja też brak pomysłu na zorganizowanie im życia po przyjeździe. A już bez wątpienia, strzałem w stopę, jest kompletna ignorancja w przygotowaniu polskiego społeczeństwa na zjawisko uchodźstwa i imigracji, które dotyczy też Polski. Póki co rządzący oddali informowanie społeczeństwa pierwszym stronom tabloidów, straszącym „zalewem Arabów”.

Paweł

Projekt „Afrykanie w Polsce – badanie i monitoring na rzecz zwalczania dyskryminacji”, realizowany w ramach dotacji otrzymanej z programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG, jest projektem o zasięgu ogólnopolskim i ma na celu sprawdzenie, jak po pięciu latach, od przeprowadzenia pierwszych kompleksowych badań na temat postrzegania Afryki i jej mieszkańców przez obywateli Polski oraz pierwszego monitoringu polskich mediów, zmienia się stosunek polskiego społeczeństwa i mediów wobec osób pochodzenia afrykańskiego.

W rezultacie projekt dostarczy kluczowych danych, niezbędnych do prowadzenia działań, które w sposób systemowy przeciwdziałają nietolerancji i dyskryminacji, w tym pomogą też lepiej zrozumieć współczesne źródła zjawiska mowy nienawiści. Jednocześnie projekt zajmie się grupą osób pochodzenia afrykańskiego, której nie są poświęcane dedykowane i odrębne badania, i będzie prowadzony przy bezpośrednim udziale Afrykanów.

Zobacz poprzednie wyniki badań i monitoringu prowadzonych przez naszą Fundację.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *