Wywiad: Michał Zichlarz

afryka.org Wiadomości Sport Wywiad: Michał Zichlarz

Z Michałem Zichlarzem, dziennikarzem sportowym, pasjonatem afrykańskiego futbolu, autorem książki „Afryka gola” rozmawialiśmy o tegorocznym mundialu i piłce nożnej w Afryce.

Jak zaczęła się twoja przygoda z kontynentem afrykańskim?

Futbolem interesuję się od zawsze. Sam grałem w piłkę, na studiach półzawodowo w AKS Chorzów. Potem zacząłem pracować jako dziennikarz sportowy. Najpierw w katowickim oddziale Gazety Wyborczej, a potem w Fakcie. W tej pierwszej redakcji była grupa osób, która nie tylko interesowała się piłką, ale Afryką w ogóle. Też do nich należałem. Nie tylko oglądaliśmy w akcji mecze zespołów z Czarnego Lądu, ale odwiedzaliśmy ten kontynent. Ja pierwszy raz byłem tam pod koniec 1998 roku, a pretekstem do wyjazdu do Kapsztadu był ślub mojego przyjaciela Clyde’a poznanego w Londynie. Od tego wszystko się zaczęło. Potem postanowiłem pojechać na Puchar Narodów Afryki. To marzenie udało się zrealizować w 2004 roku. Przez trzy tygodnie śledziłem zmagania piłkarzy na stadionach w Tunezji. Potem były wyjazdy na kolejne finały afrykańskich mistrzostw do Egiptu w 2006 roku i do Ghany dwa lata później.

Co myślisz o afrykańskich ligach narodowych?

No cóż, ich poziom jest mocno zróżnicowany, a bywa i tak, jak to było w przypadku trenera Henryka Kasperczaka, kiedy akurat prowadził reprezentację Senegalu, że liga w ogóle nie grała. Problemy organizacyjne, fatalne zaplecze, brak odpowiednich boisk oraz stadionów, to bolączka prawie wszystkich w Afryce. Są jednak kraje, gdzie pod tym względem jest jednak dużo lepiej. Mam na myśli kraje północnej części kontynentu, jak Tunezja czy Egipt. Przed sporą szansą staje też Premier Soccer League w RPA. Dwa lata temu liga sprzedała prawa do transmisji telewizyjnych za olbrzymie pieniądze. Chodzi o 120 milionów funtów w przeciągu pięciu lat. To siódmy co do wielkości kontrakt na świecie. To może nakręcić koniunkturę na dobry ligowy futbol nie tylko w RPA, ale i na całym południu kontynentu. Zresztą nie tylko tam.

Dzięki zastrzykowi takich olbrzymich pieniędzy, a także dzięki świetnej infrastrukturze, która powstała przy okazji mundialu, można zbudować rzeczywiście liczącą się na świecie ligę. Może dzięki temu piłkarze z Czarnego Lądu nie będą już tak gremialnie odchodzić do lig europejskich, a wybiorę grę za dobre pieniądze w Premier Soccer League?

Skąd pomysł na książkę „Afryka gola”?

W Afryce byłem siedem razy. Na trzech kolejnych Pucharach Narodów Afryki, dwa razy w RPA odwiedzając Clyde’a, a przy okazji także w Mozambiku i Suazi. Do tego dochodzi wyjazd do Nigerii, a także do Senegalu w 2006 roku, kiedy akurat z Lwami Terangi pracował trener Kasperczak. Dzięki tym wyjazdom nazbierało się sporo materiału, stąd pomysł na napisanie książki.

Książki, którą zainteresowaliby się nie tylko kibice piłki nożnej, ale też osoby które futbolem interesują się od święta, czyli od mistrzostw świata do mistrzostw świata, czy po prostu ci, którzy lubią podróżować i poznawać nowe miejsca.

Pomysł był taki, żeby wydać ją przed historycznym, bo pierwszym mundialem w Afryce. Cieszę się, że dzięki Wydawnictwu Sorus z Poznania udało taką pozycję wydać.

Czy polska liga jest dobrym miejscem do rozpoczęcia kariery przez afrykańskich piłkarzy?

Hmm… W naszej lidze grało już kilku świetnych piłkarzy z Afryki. Byli Nigeryjczycy Zeigbo, Olisadebe, Uche czy bracia Ekwueme. Do tego zawodnicy z Zimbabwe z Choto i Chiniamą na czele. Kilku z nich zrobiło międzynarodowe kariery. Na pewno w naszej ekstraklasie można się pokazać i trafić stąd do lepszej i bogatszej ligi.

Jak traktowani są Afrykańczycy grający w polskich drużynach?

Bardzo różnie z tym bywa. Nieraz, jako dziennikarz sportowy, rozmawiam z piłkarzami z Afryki. I to z tymi grającymi obecnie w naszej ekstraklasie czy pierwszej lidze, a także z tymi, którzy w Polsce grali kilka, bądź kilkanaście lat temu. Często pojawia się problem rasizmu. Polskie środowisko futbolowe, mam tu na myśli działaczy, trenerów czy piłkarzy, jest bardzo specyficzne. Najlepszym przykładam jest historia Nwaogu z Floty Świnoujście, którą opisują w książce .Afryka gola!.. W jednym z ligowych meczów uderzył on swojego kolegę z zespołu za to, że ten najpierw na treningu, a potem na meczu zwrócił się do niego z tekstem: „Podaj wreszcie tą piłkę ty bambusie j…”. Taki przykładów niestety nie brakuje i jest to bardzo smutne.

Kiedy po raz pierwszy wyjechałeś do RPA?

Tak jak mówiłem wcześniej było to w listopadzie 1998 roku. Potem byłem tam, już z żoną cztery lata później. Oprócz Kapsztadu odwiedziliśmy też Durban czy Johannesburg. Teraz lecę tam po raz trzeci relacjonować mundial dla gazety Fakt.

Jak oceniasz poziom przygotowania RPA do mundialu?

Uważam, że gospodarze zrobili naprawdę wiele, żeby jak najlepiej przygotować się do tego wielkiego futbolowego święta. Powstały wspaniałe stadion, rozbudowano całą infrastrukturę: drogi, lotniska. Owszem są problemy z komunikacją, ale nie wszystko udało się na czas rozwiązać. Ciekawe jak u nas będzie pod tym względem podczas EURO 2012. RPA na pewno nie uda nam się dogonić pod jednym względem: autostrad. Tamtejsze należą do najlepszych na świecie.

Czy kibic w RPA powinien bać się o swoje bezpieczeństwo?

To problem. Jeśli jednak zachowa się zdrowy rozsądek i nie będzie zapuszczało w nieodpowiednie miejsca, to nie powinno być problemu. Sam byłem tam dwukrotnie. Podróżowałem po całym kraju i nic mi się nie stało. Trzeba jednak uważać, bo poziom przestępczości w RPA jest rzeczywiście bardzo wysoki.

Wierzysz w awans do finałów jednej z afrykańskich reprezentacji?

Nie będzie o to łatwo. Konkurencja jest przecież bardzo mocna. Dwa lata temu, przy okazji Pucharu Narodów Afryki w Ghanie, rozmawiałem w Akrze z Abedi Pele. Wielka gwiazda afrykańskiej piłki z lat 90. podkreślała, że na turnieju w RPA, którejś z afrykańskich reprezentacji nie tylko uda się po raz pierwszy awansować do półfinału, co wielkiego finału. Czy tak będzie? Zobaczymy. Ja uważam, że półfinał mundialu dla którejś z sześciu drużyn z Afryki na tegorocznym mundialu na pewno będzie olbrzymim sukcesem docenionym na Czarnym Lądzie przez wszystkich fanów.

Która z afrykańskich reprezentacji na mundialu zajdzie najdalej?

Moim zdaniem Ghana. To takie połączenie rutyny z młodością. Z jednej strony tacy doświadczeni piłkarze jak Mensah, Gyan czy Pantsil, a z drugiej utalentowana młodzież, która w zeszłym roku sięgnęła po młodzieżowe mistrzostwo świata. Warto zwrócić uwagę na takich zawodników, jak środkowy obrońca Vorsah czy pomocnicy Kwadwo Asamoah czy Andre Ayew.

Kto wygra mundial?

Któraś z europejskich drużyn. Może Hiszpania, może Anglia? Jeśli ktoś zagrozi reprezentacjom ze Starego Kontynentu, to moim zdaniem, tylko Argentyna. W czwórce widzę też Ghanę.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Paweł Średziński.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *