RPA 2010: Lwy zagrają z Japonią

afryka.org Wiadomości Sport RPA 2010: Lwy zagrają z Japonią

Kamerun wchodzi do Mundialu z prawdopodobnie najpełniejszą kadrą ze wszystkich drużyn afrykańskich. Mają świetnego bramkarza, bardzo dobrych obrońców, znakomitych pomocników oraz wraz z uszknięciem Erica Choupo-Moting dwóch klasowych napastników. Do tego mają cenionego trenera Le Guena.

Choć sama grupa nie należy do łatwych, to mają o tyle szczęście, że stopień trudności każdego kolejnego pojedynku rośnie. Na start mają najsłabszą drużynę grupy Japonię i zważając na tragiczną premundialową formę Japończyków faworyt w tym meczu może być tylko jeden. Tak słabo grającej Japonii kibice nie pamiętają od co najmniej dziesięciu lat, stąd też w ostatnich miesiącach stali się wyraźnymi faworytami w roli dostarczycieli punktów. Tym bardziej, że tradycyjnie świetnie poukładana Japonia jest tragiczna w obronie. Shunsuke Nakamura, niegdysiejsza gwiazda Japonii, gra tak fatalnie, że gwiżdżą na niego fani Kraju Wschodzącego Słońca. Jedynie dobrze spisujący się ostatnimi czasy zawodnik w kadrze Japonii to wschodząca gwiazda (światowej?) piłki Keisuke Honda (CSKA Moskwa). Jako ciekawostkę warto napisać, że naturalizowany obrońca brazylijski Tulio jest faworytem u bukmachera do zdobycia samobójczego gola.

Zważając na to, że Japonia wchodzi do turnieju w fatalnym nastroju tak naprawdę wszyscy oczekują zwycięstwa Kamerunu. Tym bardziej, że w bramce jest pogromca gigantów Kameni, w obronie niezwykle wysoko cenioni obrońcy Nkoulou, Bassony, Mbia czy Assou-Ekotto, w pomocy jest niezwykłe bogactwo znakomitych piłkarzy z Alex Song, Eyong Enoh i Achille Emana na czele (choć rezerwy wyglądają równie imponująco, gdyż Landry N’guemo, Jean II Makoun, Joel Matip czy Georges Mandjeck to wszyscy bardzo utalentowani piłkarze), a w ataku mamy Samuela Eto’o wraz z nowymi towarzyszami: Eric Choupo-Moting (uważany był za jeden z najbardziej utalentowanych talentów niemieckiej piłki zanim nie przekonała go do siebie federacja kameruńska) oraz 18-letni Vincent Aboubakar (drugi najmłodszy zawodnik turnieju; wielce ceniony zawodnik mający zrobić karierę na miarę samego Eto’o). Więc w czym tkwi problem?

Rok temu wydawało się, że Kamerun w ogóle się nie zakwalifikuje do Mundialu, gdy po dwóch meczach była ostatnia w grupie i miała 1 punkt z dwóch meczy. Aż tu nagle przyszedł Francuz Paul Le Guen, który nagle przemienił Kamerun w dobrze funkcjonującą maszynę do wygrywania. Wygrali kolejne cztery mecze kwalifikacyjne w imponujący sposób grając piękną piłkę… aż tu nagle coś się zatkało. Na Pucharze Narodów Afryki Kamerun grał wciąż szybką fizyczną piłkę, ale gdzieś zabrakło zabójczej penetracji i Kamerun zaczął mieć problem z tworzeniem sobie sytuacji bramkowych. Do tego wcześniej świetnie spisująca się obrona przestała działać i zaczęła oddawać łatwe bramki. Na koniec dotychczas grający rewelacyjnie w kadrze Alex Song przestać być absolutnym tytanem środka pola i stał się przeciętniakiem (choć w klubie w Arsenalu w tym czasie było wręcz odwrotnie).

Le Guen zaczął mieszać i kombinować w meczach towarzyskich celem naprawienia błędów i kombinował aż do ostatniego meczu towarzyskiego z Serbią (przegrany 4:3). Obrona wciąż zbyt łatwo się załamywała, szczególnie zważając na to jak szybkimi, silnymi i dobrymi w odbiorze piłki defensorami są Mbia, Bassong czy Nkoulou. Z drugiej strony okazało się, że za pomocą dośrodkowań całkiem nieźle radzą sobie napastnicy Kamerunu, którzy w ten sposób strzelili aż trzy bramki.

Mimo wszystkich tych problemów Japonia powinna zostać pobita bez większych problemów, a prawdziwy mecz o awans zacznie się w drugiej rundzie, kiedy zmierzą się z Danią. Inny wynik nie wchodzi w grę. Szczególnie jeśli Kamerun chce marzyć o awansie.

KLUCZOWY GRACZ: Samuel Eto’o miał nienajlepsze przygotowania do Mundialu. Wpierw się pokłócił z legendą kameruńskiej piłki Rogerem Milla, który oskarżył gracz Inter Milanu o dawaniu zbyt mało drużynie narodowej. Parę dni później w meczu towarzyskim z Portugalią kapitan reprezentacji Nieposkromionych Lwów złapał w niezwykle głupi sposób czerwoną kartkę przyczyniając się tym samym do porażki jego drużyny w tym spotkaniu. W tym meczu Eto’o musi udowodnić, że jest przywódcą drużyny. Najlepiej jakby strzelił przy tym bramkę.

SĘDZIOWANIE: Olegario Benquerenca z Portugalii jest chyba najlepiej znany za mecz półfinałowy Ligi Mistrzów Inter Milan – Barcelona. Największa tam pomyłka miała miejsce przy bramce Milito z pozycji spalonej. Tylko to raczej wina liniowego, a nie Portugalczyka. Znany z tego, że nie lubi fauli taktycznych, co powinno być na rękę dla superszybkich Kameruńczyków, gdyż utrudni to pracę dla obrony japońskiej.

PROGNOZA: 2:0 Kamerun. Tulio nie strzeli tu gola, ale stawiam na czerwoną kartkę dla tego zawodnika.

Przemek Stępień

Oglądaj mecze na Małym Dziedzińcu UW w Warszawie!

 Dokument bez tytułu