Problemy mieszkalnictwa w wybranych obszarach Afryki na przykładzie Akry

afryka.org Czytelnia Habitat Problemy mieszkalnictwa w wybranych obszarach Afryki na przykładzie Akry

Ulica Akry / Wikipedia / Muntaka Chasant

W postrzeganiu Afryki i jej mieszkańców w kontekście mieszkalnictwa, w Polsce obowiązuje wciąż wiele stereotypów, które potwierdziły wyniki badań opinii publicznej, dwukrotnie przeprowadzone na zlecenie Fundacji „Afryka Inaczej”. Lepianka z gliny mieści się w ramach wyobrażeń wielu respondentów, o czym świadczą udzielone przez nich odpowiedzi: No ja widzę, że tam siedzą w takich szałasach, grzebią patykami w ziemi. Wynikają one z obrazu Afryki wyłącznie biednej, dzikiej, pozbawionej dostępu do cywilizacji. Wygląda to w taki sposób, jakby czas na kontynencie afrykańskim dawno się zatrzymał. Ten brak wiedzy na temat Afryki wskazywali sami respondenci.

Winę ponosi za to geograficzne położenie. Z perspektywy Polski kontynent afrykański nie jest partnerem, z którym należy się liczyć, a co za tym idzie, mniejsze jest zainteresowanie mediów i opinii publicznej. O Afryce dowiadujemy się przy okazji dużych klęsk żywiołowych, ludobójstw czy akcji pomocowych. Te ostatnie często podtrzymywały stereotypowy obraz Afryki biednej i pierwotnej chcąc uzyskać wsparcie dla działalności humanitarnej. Stąd ubogie „szałasy i lepianki” stają się podstawą postrzegania warunków życia Afrykanów. W tym przypadku z pola widzenia znika drugie oblicze Afryki, w którym jest miejsce na duże miasta. Oczywiście nie składają się one wyłącznie z dzielnic nowoczesnych domów, ale również i z ubogich dzielnic, gdzie w poszukiwaniu pracy i lepszych warunków życia osiedlają się przybysze z afrykańskiej prowincji.

Afryka jest nadal najmniej zurbanizowanym kontynentem na świecie. Około 400 milionów Afrykanów mieszka w miastach, to prawie 39% ludności, w porównaniu z 3% przed wiekiem. Do 2030 roku. na kontynencie będzie mieszkać około 760 mln osób w miastach (więcej niż ludność Europy jako całości) i 1,2 mld do 2050 roku, czyli ponad połowa jego ludności. Afryka Północna jest wysoko zurbanizowanym regionem, bo aż 54% jej ludności jest miejska. Pamiętajmy również, że na kontynencie afrykańskim znajdują się jedne z najbardziej ludnych miast na świecie. Wśród nich liderem jest Kair – 9. Miejsce w zestawieniu największych miast świata – z ponad 20 milionami mieszkańców, a na 18. i 21. miejscu znalazły się nigeryjskie Lagos i Kinszasa w Demokratycznej Republice Konga z ponad 13 milionami mieszkańców. Miasta stają się, podobnie jak wcześniej w Polsce, miejscem, gdzie mieszkańcy prowincji szukają pracy i nowego domu. Ta migracja kształtować będzie kolejne afrykańskie metropolie i zmieniać charakter afrykańskich społeczeństw. I chociaż Afryka ma najniższe współczynnik urbanizacji – rozumiany jako procentowy udział mieszkańców miast w ogólnej liczbie ludności -w porównaniu z innymi regionami świata, to jest to kontynent o najszybszym jego wzroście w ciągu ostatnich 50 lat. W 2000 roku 35 miast afrykańskich liczyło ponad milion mieszkańców; obecnie jest ich 53; za dziesięć lat będzie ich ponad 70. Zjawisko to wywołuje gorące debaty na temat miasta w Afryce, jego form i przyszłości.

Dawniej

Obszary rozwoju miejskiego w Afryce tropikalnej, położonej na południe od Sahary, przed 1800 rokiem, były, z wyjątkiem Doliny Środkowego Nilu, Sudanu i gór Etiopii, położone głównie w Afryce Zachodniej. Miasta  Delty Nigru sprzed XV wieku, miasta islamu, porty niewolników i miasta XIX wieku,, świadczyły o silnej tradycji miejskiej, która nie ma odpowiednika na kontynencie afrykańskim z wyjątkiem państw położonych na jego północy, w strefie wpływów arabskich.

Istnienie miast jest bardzo starym zjawiskiem w Afryce. Jednak to właśnie kolonizacja, za wyjątkiem miast Afryki Północnej, nadała mu charakter, jaki ma do dziś. To europejskie państwa i ich interesy zdecydowały o powstaniu nowych miejskich ośrodków. . Porty morskie  jak Dakar, Abidżan, Lagos czy Luanda były dogodnymi lokalizacjami z punktu widzenia Francuzów, Anglików i Portugalczyków i tu koncentrowały się  inwestycje, tu także mieszkała większość wyższej kadry administracji kolonialnej. Kolonizatorzy narzucili standard oddzielenia dzielnic europejskich osadników i miejscowej ludności, podporządkowując sobie tkankę nowych miejskich ośrodków.

Tymczasem w Ghanie

Ghana jest byłą kolonią brytyjską. Dziś w kraju, który zamieszkuje ponad 25 milionów ludzi, ponad połowa z nich mieszka w miastach. Potrzeby mieszkaniowe w tym kraju rosną, nie tylko w stołecznej akrze i największych miastach, takich jak Kumasi, czy Sekondi-Takoradi, ale i w prowincjonalnych ośrodkach. W najtrudniejszej sytuacji znajdują się osoby żyjące w ubóstwie, a za takie uznaje się w oficjalnych statystykach 28,5% mieszkańców Ghany.

Na ghańskim rynku mieszkaniowym brakuje lokali mieszkalnych, co przyznało już dwa lata temu Ghańskie Stowarzyszenie Deweloperskie, wskazując, że do 2020 roku deficyt osiągnie ponad pięć milionów lokali. Szacunki te są znacznie wyższe niż w przypadku oficjalnych statystyk, które mówią o braku dwóch milionów lokali we wspomnianym 2020 roku.

Początki miejskich ośrodków w Ghanie sięgają  epoki nowożytnej, kiedy Portugalczycy, a następnie kolejne państwa europejskie, budowały swoje forty, umożliwiające im prowadzenie wymiany handlowej. Umocnione placówki miały za cel ochronę kupców, którzy na początku zajmowali się kupowaniem złota, od czego swoją nazwę wzięła późniejsza kolonia, Złote Wybrzeże – znana dziś jako Ghana. Do handlu kruszcem dołączył również handel niewolnikami. Fort stawał się zachętą do osiedlania się w jego sąsiedztwie afrykańskich pośredników w kontaktach handlowych z interiorem. W XIX wieku, wraz z umocnieniem się pozycji Anglików w tym rejonie, stawał się centrum administracyjnym i handlowym, a jednocześnie zalążkiem współczesnych ghańskich miast. Inną drogę miały za sobą ośrodki w interiorze. Kumasi  było stolicą ludu Aszantów, którzy stworzyli prężnie działające państwo, kontrolujące spory obszar współczesnej Ghany, zanim nie zostali pokonani przez angielską armię. Wokół pałacu królewskiego uformował się ośrodek miejski, którego początki nie były związane z bezpośrednią działalnością europejskich kolonizatorów, ale z centralizacją władzy w państwie Aszantów. Proces ten został przerwany przez definitywny podbój tego terytorium przez Wielką Brytanię w ostatnich dekadach XIX wieku. Możemy zatem mówić o innym modelu kształtowania się miasta niż miało to miejsce na wybrzeżu, w takich miejscach jak Akra, czy Cape Coast.

Ghańskie miasta przyciągają kolejnych przybyszów. Stały się miejscem osiedlenia nie tylko dla Ghańczyków z prowincji, ale i mieszkańców sąsiednich państw, a w czasie wieloletniego konfliktu w Liberii dla liberyjskich uchodźców. Ich popularności wśród obcokrajowców sprzyja stosunkowo stabilna sytuacja polityczna, dzięki której nawet w czasach przewrotów nie doszło  do krwawych wojen, znanych z innych państw Afryki. Jednocześnie w miastach zaczął narastać problem wykluczenia uboższych przybyszów. Mieszkańcy terenów wiejskich, którzy w poszukiwaniu pracy i lepszej przyszłości wyruszali w trudną drogę do miasta, pozbawiali siebie zaplecza w postaci ziemi, która mogła zabezpieczyć, przynajmniej częściowo, ich potrzeby żywieniowe.

Nowi przybysze zasilali szeregi lokatorów ubogich osiedli. Już na samym starcie dużym wyzwaniem okazało się znalezienie pracy, determinujące szanse na przetrwanie w nowym miejscu. Brak wystarczających środków do życia sprawiał, że część tych osób znalazła się na ulicy, bez dachu nad głową.  Presja wywołana przez migrację do ośrodków miejskich wywołała dotkliwy kryzys mieszkaniowy.

Eksperci wskazują na jeszcze inne przyczyny problemów mieszkaniowych w Ghanie. Jest wśród nich brak konsekwentnej polityki w tym zakresie prowadzonej przez kolejne ghańskie rządy. Brakuje systemowego wsparcia państwa na rzecz pomocy finansowej w zakresie kredytowania kosztów zakupu lub budowy własnego lokum. Swoje robi również koszt ziemi pod inwestycję, na co nie stać niezamożną część społeczeństwa. Nie jest on zresztą jedyną przeszkodą, bo problematyczne jest również ustalenie prawa własności do ziemi. Przez wieki nikt nie prowadził ksiąg wieczystych, a to kto może zajmować dany kawałek ziemi decydowała tradycja poszczególnych ludów zamieszkujących Ghanę. Kolejną barierę stanowią ceny materiałów budowlanych, które stanowią połowę kosztów w ramach realizacji inwestycji w budownictwie mieszkaniowym.

Wobec trudności z finansowaniem inwestycji budowlanych przez państwo, Ghańczycy muszą liczyć na siebie. Obok przedsiębiorstw prywatnych, oferujących komfortowe budynki, większość budynków w Ghanie jest nadal wznoszona przez osoby indywidualne. W ten sposób powstaje często nieuporządkowana zabudowa ubogich dzielnic, gdzie liczy się przede wszystkim na jak najniższy koszt inwestycji we własny dach nad głową. Jednak wiele ghańskich rodzin nie stać na budowę własnego domu. Większość osób korzysta z opcji wynajmu na czas zatrudnienia. Jednak i z lokum na wynajem nie jest łatwo, a marzeniem pozostaje wciąż własny dom.

Akra – stolica przez przypadek

Jeszcze w XIX wieku nic nie wskazywało, że osiedle położone na brzegu Zatoki Gwinejskiej, które swoją nazwę wywodziło od mrówek – Nkran w języku ludów Akan oznacza właśnie te owady – stanie się największym miastem najpierw kolonii, a następnie niepodległej Ghany. Swoją stołeczność Akra zawdzięcza Brytyjczykom, którzy po drugiej, wygranej wojnie z Aszantami przenieśli stolicę swojej kolonialnej administracji z Cape Coast (1877). Jednak to dopiero w dwudziestoleciu międzywojennym kolonizatorzy zaczęli troszczyć się o rozwój tego ośrodka miejskiego. Urzędujący wówczas gubernator Sir Frederick Gordon Guggisberg otworzył słynny szpital Korle Bu i Achimota College, kuźnię późniejszych kadr niepodległego państwa. Wśród absolwentów Achimoty znalazł się pierwszy prezydent Ghany, Kwame Nkrumah.

To Nkrumah, ojciec panafrykanizmu, który stał się jednym z najbardziej znanych Afrykanów na świecie, przystąpił do upamiętnienia niepodległości Ghany, dedykując jej reprezentacyjny plac, Independence Square. Jest on położony w pobliżu Parku Pamięci samego Nkrumaha i miejskiego stadionu. Samo iasto rozwijało się pomimo zmieniających się władz i zamachów stanu. Jego główny szkielet stanowiło kilka sąsiadujących ze sobą kolonialnych fortów, które należały do kilku europejskich państw, zanim Brytyjczycy przejęli kontrolę nad całym Złotym Wybrzeżem.

Zakończenie epoki kolonializmu nie wiązało się w Ghanie z gwałtownym konfliktem. Przebiegło modelowo, torując drogę do niezależności kolejnym afrykańskim krajom. Ghana nie poszła drogą Kenii czy Rodezji, gdzie biali osadnicy korzystali z dobrodziejstwa klimatu i osiedlali się na stałe. Kraj był uznawany za niesprzyjający do życia i przybysze z Europy po zakończeniu służby przenosili się w inne rejony brytyjskiego imperium.

Dziś Akra jest pełna kontrastów. Obok eleganckich osiedli i willi, znajdziemy w niej improwizowane dzielnice, które zasiedlają niezamożni przybysze, pochodzący również z innych afrykańskich krajów. Szacuje się, że w granicach szeroko pojętej metropolii zamieszkuje dziś ponad cztery miliony osób. Jednak napływ nowych mieszkańców podlegał wahaniom. Były one uwarunkowane industrializacją, która nabrała największego rozpędu w czasach Nkrumaha za przyczyną jego planów gospodarczych. Wraz z upadkiem jego władzy i coraz większymi problemami finansowymi, w latach 70. proces napływu nowych mieszkańców do Akry uległ zahamowaniu. Dopiero kolejna dekada przyniosła ponowne ożywienie.

Afrykanin chce zamieszkać w Polsce

Ten obraz mieszkalnictwa w Afryce, warto uzupełnić o polski kontekst. Przybysze z Afryki, którzy pojawiają się w Polsce nie tworzą póki co własnych dzielnic. Jest to rezultatem skali migracji, która w przypadku naszego kraju jest niewielka. Zmienia się jednak jej charakter. O ile w czasach PRL większość Afrykanów przebywających w Polsce stanowili studenci, to dziś nierzadko spotkamy osoby, które przyjechały do Polski nie na studia, a w celach zarobkowych lub w związku z założeniem polsko-afrykańskiej rodziny. Wcześniej, szczególnie przed 1989 rokiem, oczywistym lokum były akademiki, przyjmujące zagranicznych studentów. Nie wszyscy jednak korzystali z tej możliwości i decydowali się na wynajem mieszkania.

Obecnie udział afrykańskich studentów nie jest już tak dominujący wśród studentów zagranicznych. Liczba osób pochodzących z Afryki jest niewielka i siłą rzeczy żyją w znacznym rozproszeniu.. Pozytywnym skutkiem tego zjawiska jest brak zjawiska gettoizacji, obserwowany w społecznościach imigrantów, co ma miejsce również w przypadku Polonii – najlepszym przykładem może być polska dzielnica w Chicago. Mieszkanie wśród Polaków skłania do nauki języka polskiego. Jednak czy społeczeństwo polskie spogląda przychylnie na afrykańskich sąsiadów?

Wróćmy do badań opinii publicznej, o których wspominaliśmy już na wstępie. Zapytaliśmy Polaków czy zaakceptowaliby Afrykanina jako swojego bliskiego sąsiada. W 2010 roku 67% respondentów odpowiedziało twierdząco, przy czym dla porównania, osoby pochodzące z krajów byłego ZSRR były akceptowane w roli sąsiadów na identycznym poziomie. Pięć lat później dystans wobec osób pochodzenia afrykańskiego nie zmienił się aż tak bardzo, chociaż najważniejszym argumentem, decydującym o postawie wobec sąsiadów z Afryki był cel jego wizyty, a nie samo pochodzenie z tego kontynentu. Wpływ na to miał wchodzący w decydującą fazę kryzys migracyjny w Europie.

Afrykańskie miasta przyszłości

Międzynarodowa organizacja Habitat for Humanity, która zajmuje się rozwiązywaniem problemów związanych z mieszkalnictwem w różnych częściach świata, wskazała w swoim raporcie z 2018 roku, że najpoważniejszą barierę w znalezieniu własnego lokum w krajach Afryki subsaharyjskiej stanowi brak dostępudo finansowania. Wobec niskich dochodów ponad 97% mieszkańców Afryki nie ma dostępu do systemu kredytowania inwestycji mieszkaniowych znanych nam tak dobrze z polskiego podwórka. Panaceum na te problemy może być mikrofinansowanie, które jak dowodzi  raport Habitatu zadziałało w ramach jednego z projektów prowadzonych w Kenii. Kenijki, które otrzymały pożyczki były w stanie poprawić warunki mieszkaniowe poprzez instalację sanitariatów i doprowadzenie wody nadającej się do spożycia, czy też niezbędne remonty. To mikrofinansowanie dla najmniej zamożnych osób jest uznawane dziś za jedną z najskuteczniejszych metod poprawy sytuacji w Afryce, w takich państwach jak Ghana czy Kenia. Musi ono jednak odbywać się na preferencyjnych warunkach i uwzględniać ograniczone możliwości finansowe pożyczkobiorców. Jest z pewnością jednym z największych wyzwań, ale i niezbędnym krokiem do zmian w zakresie afrykańskiego sektora budownictwa mieszkalnego.

A w jaki sposób patrzy się dziś na Afrykę w kraju nad Wisłą? Bardzo łatwo jest skrzywić perspektywę, traktując Afrykę jako jedno państwo. Cały kontynent zaczyna „być” krajem. Zwykle osoba mówiąca o Afryce, a często reprezentuje ona media, traktuje ten kontynent jak jedno, ogromne państwo. Możemy więc usłyszeć, że w Afryce coś się wydarzyło albo że Afryka ma z czymś problem. Podobnie postrzeganie Afryki przekłada się na wyobrażanie o mieszkalnictwie na kontynencie afrykańskim. Skoro Henryk Sienkiewicz utrwalił afrykańskie wioski i szałasy na kartach swojej powieści, to czy tak w tej Afryce musi być? Skoro znani dziennikarze prezentują wyłącznie negatywy obraz, nie szukając dobrych wiadomości z kontynentu, bo przecież coś pozytywnego słabiej się sprzeda i musi być egzotycznie, to mają rację? Dziś, w dobie wszechobecnego Internetu, można za jednym kliknięciem sprawdzić jak jest naprawdę. Zachęcamy do wirtualnej podróży po afrykańskich miastach. Z pewnością ułatwi nam zrozumienie, jak różnorodna jest Afryka.

dr Paweł Średziński

Artykuł sfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach projektu BUILD Solid Ground. Jest on częścią Solid Ground, międzynarodowej kampanii rzeczniczej Habitat for Humanity, której celem jest poprawa dostępu do ziemi jako krok do uzyskania godnego miejsca do życia.

Wybrana literatura:

1. 2010 Population and Housing Census. Housing in Ghana, Accra 2010.

2. Afrane E., Bin Bujang A. A., Liman H. S, Kasim I., Major Factors Causing Housing Deficit in Ghana, Developing Country Studies, t. 6, nr 2, 2016.

3. Habitat III National Report, Accra 2015.

4. Średziński P., Afryka i jej mieszkańcy w polskich mediach – Raport z monitoringu polskich mediów, Warszawa 2011.

5. Średziński P., Afryka i jej mieszkańcy w polskich mediach – Raport z monitoringu polskich mediów, Warszawa 2016.

6. Czy Afryka jest krajem?, pod red. P. Średziński, red. naukowa prof. dr hab. Barbara Stępniewska-Holzer, Warszawa 2011.

7. Średziński P., Prawa kobiet w wybranych państwach afrykańskich, w: Prawa kobiet we współczesnym świecie, pod red. L. Kondratiewa-Bryzik i W. Sokolewicz, Warszawa 2011, s. 292-304.

8. Średziński P., Powstanie parlamentu niepodległej Ghany, w: Parlamentaryzm w świecie współczesnym. Między ideą a rzeczywistością, pod red. T. Mołdawa i J. Zaleśny, Warszawa 2011, s. 108-120.

9. Średziński P., The Catholic Church and Independence of Ghana, w: Africana bulletin, 55, Warszawa 2007.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *