Kupują krwawy koltan
Międzynarodowe koncerny sprzyjają konfliktowi we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga (DRK), bo nie sprawdzają pochodzenia surowców mineralnych, które kupują - ostrzega organizacja zajmująca się prawami człowieka, Global Witness.

Chodzi przede wszystkim o surowce wykorzystywane do produkcji sprzętu elektronicznego, w tym popularnych dziś telefonów komórkowych, w których wykorzystuje się koltan pozyskiwany na wschodzie DRK. Dzięki temu, że firmy spoza Afryki kupują surowce mineralne i płacą za nie, we wschodnim Kongo jest wielu chętnych do przejęcia złóż surowców takich jak koltan. Pogarsza to tylko sytuację w tym rejonie DRK, gdzie od lat trwa wojna. Działający na kongijskim wschodzie watażkowie mogą dobrze prosperować, korzystając z zapotrzebowania na surowce mineralne.
Ci, którzy kontroluja kopalnie we wschodnim DRK nie mają skrupułów. Do pracy wykorzystują lokalne społeczności, zmuszając Kongijczyków do pracy. Nie stronią też od przemocy wobec przymusowych górników.
Global Witness alarmuje, że niewiele firm bierze sobie do serca fakt, skąd pochodzą kupowane przez nie surowce. Jednak nie sprawdzając miejsca ich pochodzenia stają się odpowiedzialne za cierpienie tysięcy, a nawet milionów ludzi.
DRK od połowy lat 90-tych jest ogarnięta konfliktem. O ile wojna wygasła na dużym obszarze DRK, to wschód, na którym jest najwięcej cennych surowców, wciąż znajduje się w ogniu walki. Będzie ona trwała tak długo, jak koltan czy złoto, będą kupowane przez duże koncerny.
lumi
Kongijskie zaduszki
Oglądam relację ze wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga i nie mogę uwierzyć, że świat patrzy na to wszystko ze swoją stoicką biernością. Oczywiście są błękitne hełmy, jak zwykle prawie...
Wszyscy wiedzą o tym... hypokryzja górą!
Witam,
Wszyscy wiedzą o tym haniebnym procederze, ale udają, że nic złego sie nie dzieje.
Jeśli dziennikarze mogą robić reportaże, film itp. to tym bardziej przywódcy bogatych krajów wiedzą ale siedzą cicho! Wielkie koncerny kupują surowce (wiedząc o krwawym pochodzeniu) i udają, że niby wszystko gra... business is business!
Polecam artykuł Pani Aleksandry Gutowskiej pt. "Konflikt (call) tanowy - No blood on my mobile!
++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Aleksandra Gutowska: 24 / 05 / 2007
Konflikt (Call)tanowy) - "no blood on my mobile"
Koltan jest ważnym minerałem wykorzystywanym w produkcji sprzętu elektronicznego, a przede wszystkim telefonów komórkowych. Jest również kolejnym - po diamentach, złocie i drewnie surowcem - którego nielegalne wydobycie miało wpływ na przebieg wojny domowej w Demokratycznej Republice Konga. Miejscowi rebelianci kupowali broń, amunicję oraz narkotyki za pieniądze uzyskiwane ze sprzedaży tego surowca. Znaczenie koltanu było tym większe ponieważ jak stwierdził jeden z rebeliantów: „it is easy to mine and easy to sell, and the Money is good”.
W tym przypadku odpowiedzialność za przedłużanie się konfliktu w tym afrykańskim kraju ponosiły także duże przedsiębiorstwa które jako nieliczne mają dostęp do technologii umożliwiających obróbkę koltanu i które skupowały go od każdego nie patrząc na wystającą z boku, zbroczona krwią metkę. Dlatego też w czerwcu 2001 roku osiemnaście organizacji pozarządowych oraz środowiska kościelne rozpoczęły w Belgii kampanię pod hasłem - NO BLOOD ON MY MOBILE! STOP PLUNDERING THE CONGO!”.
Czarne złoto
Koltan jest skrótem pochodzącym od "kolumbo-tantalyt”, nazwy rudy dwóch rzadkich minerałów o podobnej strukturze atomowej - Niobium (Nb) oraz Tantalum (Ta). Pierwiastki te otrzymuje się w reakcji chemicznej w postaci metalicznego pyłu. Najważniejszym eksporterem koltanu jest Australia. Największe pokłady tej rudy (około 80 proc.) zalegają jednak w Afryce, z czego znaczna część (około 80 proc.) znajduje się w Demokratycznej Republice Konga. Największe jego pokłady znajdują się we wschodniej części tego kraju, w prowincjach Kivu i Maniemie. Koltan wydobywany jest w okolicach rzek i koryt rzecznych.
Jedynie kilka przedsiębiorstw na świecie zajmuje się przetwarzaniem tej rudy. Należy wymienić przede wszystkim H.C. Starck (Niemcy, Tajlandia), Cabott Inc. (USA), Ningxia (Chiny) oraz Ulba (Kazachstan). Dwie pierwsze są największymi firmami zajmującymi się produkcją tantalu. Ponad siedemdziesiąt procent produkcji tego pierwiastka jest wykorzystywanych w przemyśle elektronicznym, zwłaszcza w produkcji telefonów komórkowych, laptopów, gier komputerowych oraz w lotnictwie i w przemyśle wykorzystującym energię atomową. Niob z kolei wykorzystywany jest głównie w produkcji żelaznych i szklanych stopów metali dla przemysłu budowniczego.
Rebeliant = Biznesmen
Latem 1998 roku we wschodnich prowincjach DR Kongo wybuchło powstanie skierowane przeciwko nowemu prezydentowi, Laurentowi Desire-Kabili. Główną siłę opozycyjną stanowiło Kongijskie Zgromadzenie na rzecz Demokracji (RCD, Rassemblement Congolais pour la Démocratie). Skupiło ono w swych szeregach wysokich oficerów wojskowych z okresu rządów Mobutu, kongijskich Tutsi Banyamulenge walczących w pierwszej wojnie kongijskiej oraz lumumbistów zawiedzionych poczynaniami swojego dotychczasowego lidera. Za rebeliantami stały rządy sąsiednich państw - Rwandy i Ugandy.
Gdy cel, którym było obalenie Laurenta-Desiré Kabili, ustąpił miejsca chęci wzbogacenia się, brak było podstaw do dalszego prowadzenia wspólnej walki. Już w listopadzie Jean-Pierre Bemba utworzył Ruch Kongijskiego Wyzwolenia (MLC, Mouvement de la Libération Congolais), a w październiku 1999 roku nastąpił rozłam w ramach RCD na frakcję prorwandyjską i prougandyjską.
Przedstawiony w kwietniu 2001 roku raport o nielegalnej eksploatacji zasobów naturalnych oraz innych form bogactwa, przez grupę ekspertów powołaną przez Radę Bezpieczeństwa ONZ, pokazał że większość państw zaangażowała się w konflikt kongijski także dla osiągnięcia zysku z nielegalnego wydobycia i sprzedaży surowców.
W sierpniu 1998 roku prowincję Kivu zajęli rebelianci z RCD. Sektor wydobywczy był wówczas bardzo zaniedbany. Skok cen na światowym rynku na koltan w listopadzie 2000 roku spowodował, że ugrupowanie RCD-Goma przyznała monopol na eksport koltanu ze wszystkich zajmowanych przez siebie terytoriów nowopowstałemu przedsiębiorstwu SOMIGL (Société Miniere des Grands Lacs). Po pierwsze rebelianci nałożyli podatek (10 USD) na każdy kilogram eksportowanego koltanu z podlegających ich kontroli terytoriów. Po drugie na czele SOMIGL stanęła Burundyjka Aziza Kulsum aka "Madame Gulamali”, która utrzymywała bliskie „kontakty handlowe” z przedstawicielami armii Ruandy i Ugandy. Po rozwiązaniu SOMINGL monopol na eksport koltanu przyznany został kilku europejskim firmom. Największe korzyści odniosła niemiecka firma Masingiro. Rebelianci RCD-Goma bardzo blisko współpracowali z armią rwandyjską. Większość dochodów z wydobycia i sprzedaży koltanu trafiała do Kigali.
Prawo dżungli = prawo rynku
Pod koniec 2000 roku cena koltanu wzrosła dziesięciokrotnie. W Kivu zaczęła się prawdziwa gorączka czarnego złota. Wszyscy mieszkańcy regionu rzucili się na poszukiwanie tego drogocennego wówczas surowca. W styczniu 2000 roku ceny wahały się między 30 a 40 USD za funta nieprzetworzonej rudy. W grudniu wzrosła ona aż do 380 USD za funta.
Ten skok spowodowany był nadmiernie wysoką ceną produktów najnowszej generacji technologicznej, w tym przede wszystkim telefonów komórkowych (UMTS) oraz wysokim popytem na gry komputerowe (Playstation II), która spowodowała wzrost ceny i zapotrzebowania na tantal. Boom ten był krótkotrwały. Już w kwietniu 2001 roku cena spadła do 150 USD za funt, w lipcu wynosiła ona około 100 USD, zaś w październiku wróciła ona do poziomu sprzed „gorączki czarnego złota” czyli 30 USD za funt. W międzyczasie jednak powstała sieć powiązań handlowych, a wydobycie koltanu stało się bardzo lukratywnym zajęciem. Tysiące ludzi w Demokratycznej Republice Konga a także w Europie i innych miejscach na świecie zaczęło czerpać zysk z wydobycia tego surowca.
Eksperci Narodów Zjednoczonych szacują, że armia rwandyjska zarobiła na handlu koltanem w 2000 roku około 250 milionów USD. Według innych źródeł dochody z eksportu tego surowca były niższe, choć ich skala nadal pozostawała wysoka. W 2000 roku Ruanda miała uzyskać 64 miliony USD, w rok później zaś 44 miliony USD. Według raportów organizacji pozarządowych oficerowie armii rwandyjskiej byli aktywnie wspierani przez białych posługujących się językiem angielskim i używających czułych urządzeń pomiarowych, którymi mieli sprawdzać zawartość tantalu w rudach koltanu (owe informacje zostały zaczerpnięte z wywiadów z miejscową ludnością).
Czarna śmierć
Gorączka koltanowa, która wybuchła po wzroście cen na ten surowiec na światowym rynku doprowadziła do wielu patologii wśród ludności, wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga. Wielu rolników opuściło swoje domostwa poświęcając się całkowicie wydobyciu tego surowca. Pozostawione sobie samym kobiety zaczęły zarabiać na życie uprawiając prostytucję. W powstających naprędce kopalniach dochodziło do częstych tragedii, których przyczyną były prymitywne zabezpieczenia. Po wybuchu tej czarnej gorączki we wschodnim regionie Demokratycznej Republiki Konga wzrosła liczba narodzin niepełnosprawnych fizycznie dzieci. Lekarze dopatrują się przyczyny tego zjawiska w radioaktywnych właściwościach koltanu.
Każdy kopacz po wydobyciu znacznej ilości tego surowca, sprzedawał go lokalnemu kupcowi. Ten zazwyczaj miał kontrakt z dużym przedsiębiorstwem zajmującym się obróbką koltanu. Kilkadziesiąt procent zysku musiał on oddać grupie rebeliantów, która aktualnie kontrolowała dany region. Później większość kontaktów z przedsiębiorstwami przejęli rebelianci przyznając monopole na handel tym surowcem nowo powstającym firmom, a cały zysk ze sprzedaży koltanu, zaczął być wydawany na zakup broni.
Telefony zbroczone krwią
Kampania zorganizowana przez belgijskie organizacje pozarządowe wpłynęła na politykę niektórych firm powiązanych z handlem tym surowcem w Europie. Przez kilka miesięcy przedsiębiorstwo H.C. Starck odmawiało ogłoszenia danych dotyczących pochodzenia koltanu przetwarzanego przez to przedsiębiorstwo. Dopiero w październiku 2001 roku przedstawiciele firmy potwierdzili, że kupuje ona około 80 proc. koltanu pochodzącego z Demokratycznej Republiki Konga ogarniętego konfliktem zbrojnym. Innymi przedsiębiorstwami które handlują koltanem są Cogecom, Cogear, Sogem, Masingiro, Finmining, Finconcord, Raremet, Eagle Winds Resources. Wszystkie wymienione firmy są własnością lub są zarządzane przez Europejczyków. Koltan wydobywany w Demokratycznej Republice Konga trafiał do Malezji, Niemiec, Szwajcarii, Holandii, Belgii, Wielkiej Brytanii, Indii, Pakistanu, Stanów Zjednoczonych i Rosji, słowem na całym świecie można było kupić produkt, w którym znajdował się „krwawy koltan”.
W przypadku koltanu nie można ustalić pochodzenia jego rudy, gdy zostanie ona już sprzedana na światowym rynku. Próby zahamowania nielegalnego handlu tym surowcem na miarę Procesu z Kimberley (inicjatywa, która doprowadziła do zmniejszenia skali handlu tzw. krwawymi diamentami) jest nie możliwa gdyż koltan nie ma swej wagi, koloru, kształtu - choć w tym przypadku wszyscy wiemy, że surowiec ten pochodzi z Demokratycznej Republiki Konga i dlatego mówimy: „no blood on my mobile”.
Źródła:
After blood diamonds, blood coltan, 28.01 - 03.02.2002 West Africa”
Congo: portables, or et diamants, financement de la guerre a l'époque de la mondialisation, Südwind Edition, maj 2004.
Congo's coltan rush http://news.bbc.co.uk/2/hi/africa/1468772.stm
Montague D., Coltan and Conflict in the Democratic Republic of Congo, SAIS Review t. XXII nr 1 (zima-wiosna 2002), www.niza.nl, 02.10.2005.
Supporting the War Economy in the DRC: European Companies and the Coltan Trade, IPIS styczeń 2002, www.niza.nl, 02.10.2005.
The Coltan Phenomenon, How a rare mineral has changed the life of the population of war-torn North Kivu province in the East of Democratic Republic of the Congo, Pole Institute styczeń 2002, www.niza.nl, 02.10.2005.
"przymusowi ngórnicy"
Delikatnie powiedziane. Należny raczej powiedzieć "niewolnicy". Niektóre z grup zbrojnych wchodzą do wiosek i łapią niewolników tak jak w 17 wieku. Nikt się tymi ludźmi nie interesuje. Instytucje przewidziane do ścigania sprawców nie robią praktycznie nic. A w wiadomościach (również w Polsce) potrafią przegadać pól godziny o pajacowaniu jakiegoś piosenkarza a o tym ani słowa. Zgodnie z zasada ze jak o czymś nie wiem to to nie istnieje. Co gorsze kontrole nad kopalniami, ze wszystkimi tego patologiami przejmują nie tylko grupy rebeliantów, czy Mai-Mai, lecz również oddziały wojskowe, które teoretycznie powinny miejscową ludność bronić. Dotyczy to zwłaszcza tzw. oddziałów niezintegrowanych choć nie tylko (szczególnie złą sławą okryła się 85 Niezintegrowana Brygada). A oddziały międzynarodowe (MONUC) chronią głównie... samych siebie. No bo przecież nieładnie jest używać przemocy - powiedział by jakiś urzędas z ONZ...
"Dzięki temu, że firmy spoza Afryki kupują surowce mineralne i płacą za nie, we wschodnim Kongo jest wielu chętnych do przejęcia złóż surowców takich jak koltan."
A jeszcze niedawno słyszałem płacz, że to, że nikt nie chce kupować surowców afrykańskich i ich ceny spadają, to źle. Teraz okazuje się, że jak chcą kupowac, to też źle...
mic
26-07-2009
mic:
"Dzięki temu, że firmy spoza Afryki kupują surowce mineralne i płacą za nie, we wschodnim Kongo jest wielu chętnych do przejęcia złóż surowców takich jak koltan."
A jeszcze niedawno słyszałem płacz, że to, że nikt nie chce kupować surowców afrykańskich i ich ceny spadają, to źle. Teraz okazuje się, że jak chcą kupowac, to też źle...
To mniej wiecej na tej zasadzie ze jak ktos nie kupuje w Twoim sklepie to zle, ale jak kupuje od zlodzieja ktory Twoj sklep okradl to tez zle. Chyba jasne prawda?
Autorzy artykułow często wpadają w przesadę i twierdzą że każda zachodnia firma i wogole każdy kto ma pieniądze jest zły. I tu warto by ich zapytać co mają kupować jeśli kraj nic nie wytwarza i ma wyłącznie surowce. Niestety w powyższym przypadku nie jest to kupno od państwa. W zeszlym roku największym eksporterem koltanu byla Rwanda, która... nie ma złóż. natomiast RDC (za miedzą) oficjalnie nie eksportowało. Tereny gdzie się to wydobywa ogarnięte są potworną wojną domową, w ktorej zginęło do 5 milionów ludzi. Grupy zbrojne kontrolują kopalnie, sprzedają minerały i kupują za to broń. Mniej więcej tak jak niegdyć Taylor z diamentami. Jedyna szansa na przerwanie tego zaklętego kręgu to z jednej strony nie nabywanie dobr od tych grup co nie znaczy nie nabywanie surowców wpgóle. Tak samo jak w Polsce nie należy kupować od pasera tylko od handlowca. Po drugie ktoś powinien wreszcie zrobic porządek z prywatnymi armiami bandytów. Ale tego się nie da zrobć bez użycia siły, a przecież łatwiej robić uczone konferencje i tworzyć nowe bezsensowne organizacje.
Najlepiej własne niepowodzenia
zrzucać na krwiożercze koncerny. Sami Murzyni się tam mordują.
Aluzja do sklepu i pasera jest mierna, bo jeśli nie kupię w jednym sklepie pójdę do drugiego, a jeśli surowca nie kupię w jednym miejscu nie kupie go też gdzie indziej.
herminio:
Najlepiej własne niepowodzenia
zrzucać na krwiożercze koncerny. Sami Murzyni się tam mordują.
Aluzja do sklepu i pasera jest mierna, bo jeśli nie kupię w jednym sklepie pójdę do drugiego, a jeśli surowca nie kupię w jednym miejscu nie kupie go też gdzie indziej.
Tak, oczywiście. Jesli w Polsce nie kupię kradzionego radia od pasera to kupi kto inny... Ja mimo wszystko nie kupuje tylko ide do sklepu.
Pozatem co mial udowodnic argument ze "to sami Murzyni sie zabijaja"? No tak. I co z tego? Czy dlatego ze w latach II wojny zabijali się Europejczyc między sobą wynika że kupowanie przez nieeuropejczykow przysłowiowego "mydła z Żyda" byłoby etyczne?
Oczywiście że zwalanie "wszystkiego" na koncerny jest absurdem. Ale w moim poście wyraźnie to chyba podkreśliłem. Między wszystko a nic jest trochę przestrzeni.
p. Pawel
Podoba mi się to, co wypisuje tu p. Pawel. Mogę się z czymś tam nie zgadzać, ale przynajmniej rozumiem, co napisał.
mic
28-07-2009
p. Pawel
Podoba mi się to, co wypisuje tu p. Pawel. Mogę się z czymś tam nie zgadzać, ale przynajmniej rozumiem, co napisał.
mic
28-07-2009
Koltan - jeszcze pare słów
Wokół tego zjawiska narosło parę nieporozumień więc jeszcze kilka słów:
Bzdurą jest oczywiście zarówno zwalanie całej winy na tych,którym się poszczęściło i są bogaci. Socjalistyczna doktryna równego dostępu do biedy jest mi obca i wolę żeby było bogatych jaknajwięcej a biednych jaknajmniej. Stąd za moimi postami na pewno nie stoi walka o "sprawiedliwość społeczną" itp.
Nie wierzę również w teorie spiskowe o tym jak to źli Amerykanie (Niemcy, Żydzi, Francuzi, Brytyjczycy - niepotrzebne skreślić w zależności od upodobań) zawiązali spisek żeby w innych krajach była bieda.
Ale nie należy wpadać w przesadę i nie zauważać łajdactwa tam gdzie ono jest (mimo że nie jest wszędzie jak niektórzy uważają). W dodatku nie jest to łajdactwo charakterystyczne dla tzw. Zachodu, niemniej dotyczy go również. I tak dobrze że na Zachodzie można o tym mówić i robić np takie filmy:
http://wideeyecinema.com/?p=842
W takich np. Chinach, których aktywność w Afryce bardziej można nazwać kolonialną, o tym z wiadomych przyczyn nikt nie będzie mówił (no chyba że chce trafić do obozu).
Co do koltanu:
- jego złoża występują w różnych miejscach - największe w Australii gdzie jest szeroko eksploatowany. Niemniej jest drogi. I w skali globalnej jest go niewiele.
- Jedne z największych złóż są na wschodzie DRK. Tak się składa że toczy się tam wojna od wielu lat. Przed wojną miejscowa ludność też niewiele z tego miała, podobnie jak z innych kopalni z uwagi na totalną korupcję administracji Mobutu, niemniej tzw prywatni wydobywcy (mniej więcej tak jak u nas gospodarze małorolni) coś tam kopali i sprzedawali za niskie ceny, więc mogli utrzymać rodziny. Obecnie - jak wspomniałem wcześniej - kopalnie kontrolują grupy zbrojne lub armia. Przy czym armia nie ma nawet teoretycznie żadnej logistyki więc musi żyć z tego co sobie zdobędzie na lokalnej ludności. Więc generalnie zachowuje się tak samo. Ogólnie można powiedzieć że kto ma karabin ten ma dobra naturalne (w to whodzą "dobra żywe" w postaci ludzi ).
- Dotyczy to nie tylko koltanu ale również złóż kasiterytu i innych minerałów we wschodniej DRK
- Koltan wydobyty (jest to stop dwóch pierwiastków występujących zawsze razem o nazwie colombo-tantalit) nie jest możliwy do użycia przemysłowego inaczej niż po rafinacji. Rafinerii jest chyba coś 5 na świecie. Te amerykańsko -europejskie mają lekki problem z koltanem z Konga bo ma on podwyższony poziom radioaktywności i żeby spełniał normy trzeba go najpierw "oczyścić" (może niefachowy termin) a to kosztuje. Dlatego lepiej oddać poza Amerykę czy Europę np. do Kazachstanu czy Tajlandii. Z tych rafinerii można kupować już koltan "ulegalniony" do Europy czy Afryki i jednocześnie twierdzić że się nie kupiło koltanu z DRK (no bo przecież z rafinerii w Kazachstanie). To coś jak pranie pieniędzy.
- Używa się tego głównie w telefonach komórkowych i Play Station
- Najlepsze opracowanie dotyczące drogi koltanu od kopalni do użytkownika końcowego jakie czytałem poniżej. Niestety tylko w wersji francuskiej:
http://www.archipel.uqam.ca/1088/1/M10353.pdf
- Handel koltanem w formie takiej jak w DRk łączy się z handlem bronią na terenach objętych embargiem, oraz popełnianiem zbrodni przeciwko ludzkości, a więc powinien być ścigany przez instytucje międzyradowe jak również jurysdykcje narodowe poszczególnych państw ( w zależności od prawa krajowego). Instytucją najbardziej do tego przeznaczoną jest Międzynarodowy Trybunał Karny, ktroy jednak robi wyłącznie... dobre wrażenie i nic pozatem. Od początku swojego istnienia jego prokuratorzy oskarżyli 4 osoby ! Za paroma są listy gończe, ale nikt tych ludzi nie łapie ( w tym najstraszniejsza postać Afryki czyli Joseph Kony).
1. "Ogólnie można powiedzieć że kto ma karabin ten ma dobra naturalne (w to whodzą "dobra żywe" w postaci ludzi )."
Tak jest wszędzie, i w Europie i w Ameryce i nie ma powodu, żeby inaczej było akurat w Afryce.
2. Kasyteryt (nie kasiteryt) to dwutlenek cyny. Ta cyna to coś tak niezwykle cennego?
3. "Koltan wydobyty (jest to stop dwóch pierwiastków występujących zawsze razem o nazwie colombo-tantalit) nie jest możliwy do użycia przemysłowego inaczej niż po rafinacji."
Wcale nie jest to stop dwóch pierwiastków. Ani nie ma pierwiastka colombo, ani tantalit (są to związki odpowiednio niobu i tantalu). Niemal wszystko, co się z ziemi wydobywa trzeba jakoś oczyścić, żeby móc to zastosować.
Nie chodzi mi o jakieś czepianie się, ale jeśli tekst w kilku linijkach zawiera oczywiste błedy, podważa to zaufanie czytelnika do tekstu w innych sprawach. Skoro autor ma w dupie swój tekst, to nic dziwnego, że w tym samym miejscu mają go też jego czytelnicy.
mic
03-08-2009
mic:
1. "Ogólnie można powiedzieć że kto ma karabin ten ma dobra naturalne (w to whodzą "dobra żywe" w postaci ludzi )."
Tak jest wszędzie, i w Europie i w Ameryce i nie ma powodu, żeby inaczej było akurat w Afryce.
2. Kasyteryt (nie kasiteryt) to dwutlenek cyny. Ta cyna to coś tak niezwykle cennego?
3. "Koltan wydobyty (jest to stop dwóch pierwiastków występujących zawsze razem o nazwie colombo-tantalit) nie jest możliwy do użycia przemysłowego inaczej niż po rafinacji."
Wcale nie jest to stop dwóch pierwiastków. Ani nie ma pierwiastka colombo, ani tantalit (są to związki odpowiednio niobu i tantalu). Niemal wszystko, co się z ziemi wydobywa trzeba jakoś oczyścić, żeby móc to zastosować.
Nie chodzi mi o jakieś czepianie się, ale jeśli tekst w kilku linijkach zawiera oczywiste błedy, podważa to zaufanie czytelnika do tekstu w innych sprawach. Skoro autor ma w dupie swój tekst, to nic dziwnego, że w tym samym miejscu mają go też jego czytelnicy.
Co do nazw chemicznych - znam je wyłącznie po angielsku i najwyraźniej niedokładnie przetłumaczyłem. Co do reszty brak jakichkolwiek nieścisłości. Co do kasyterytu - najwyraźniej jest istotny skoro się robi na nim takie pieniądze.
mic:
Po angielsku też nie ani pierwiastka colombo, ani tantalit...
To prosze zerknąć na oficjalne dokumenty. Choćby te do ktorych podałem linki we wcześniejszym komentarzu
pozdrawiam
Pawel
pierwiastki
Dobra, widzę, że dyskusja staje się jałowa. Nie potrzebuję czytać 176 stron dokumentów, żeby znać listę pierwiastków (po polsku tę listę znałem już w podstawówce).
Czytanie 176 stron dokumentów po francusku, żeby sprawdzić jak po angielsku nazywają się dwa pierwiastki, wydaje mi się, excusez le mot, kuriozalne...
Pozdrawiam, życząc więcej subtelności, gdy już się kłamie (no i oczywiście umiejętności przyznawania się do błędów, gdy się je popełni)...
mic
05-08-2009
Zaloguj się
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Jeśli nie pamiętasz swojego loginu i/lub hasła, to skorzystaj z funkcji odzyskiwania hasła.





