Dzieci ulicy

afryka.org Czytelnia Edukacja Dzieci ulicy

Problem dzieci ulicy w Afryce pojawił się wraz z powstawaniem dużych afrykańskich metropolii. Mieszkańcy wsi w poszukiwaniu szczęścia zaczęli migrować do ośrodków miejskich, gdzie mieli nadzieję znaleźć zatrudnienie i pieniądze.

Bardzo często decyzję o przeprowadzce do miasta brutalnie weryfikuje życie. Przybysza ze wsi nie stać na mieszkanie w solidnym domu. Zdobycie środków na zakup pożywienia również nie jest łatwym zadaniem. Kiedy rodziców nie stać na utrzymanie własnych dzieci, wysyłają je do ciężkiej pracy. Już kilkuletni chłopcy pchają taczki bądź pracują jako tragarze na wielkomiejskich targach. Bardzo często dzieci ulicy wychowują się bez rodziców, którzy porzucają je bądź osierocają.

Inną kategorią dzieci ulicy są dzieci uchodźców. W Afryce Zachodniej, gdzie dopiero niedawno zakończyły się wojny w Liberii i w Sierra Leone, to właśnie uciekinierzy z tych dwóch krajów stanowili najliczniejszą grupę wygnańców bez domu. Prowizoryczne obozy i osiedla nie uchroniły dzieci przed ulicą. Podobnie dzieje się w innych rejonach Afryki. Miasto przyciąga wszystkich, którzy chcą poprawić swój los. Nie wszystkim to się udaje.

Na ulicy czyha wiele niebezpieczeństw. Szczególnie narażone są dziewczynki, które stają się ofiarami gwałtu lub zostają zmuszone do zajmowania się prostytucją. Wczesne rozpoczynanie życia seksualnego wzmaga ryzyko zarażenia się chorobami przenoszonymi drogą płciową. Często dziewczynki, które wychowują się na ulicy, na niej również rodzą, bo w tych warunkach nie ma mowy o stosowaniu jakiejkolwiek antykoncepcji. Na ulicy przychodzą na świat kolejne pokolenia dzieci.

Małoletnia matka nie jest w stanie zająć się swoim dzieckiem. Musi iść do pracy, gdzie często nie może zabrać swojego nowonarodzonego. Z tego błędnego kręgu bardzo trudno się wyrwać.

Akra to tylko jedno z dużych afrykańskich miast, gdzie żyją dzieci ulicy. Tysiące innych, podobnych im, żyje na ulicach Lagos, Nairobi czy też Kairu. Wszędzie tam, gdzie są duże miasta, są też dzieci ulicy. Ich istnienie ma związek z ogólną kondycją afrykańskiego systemu opieki społecznej. Nie jest on dostosowany do zmieniających się realiów i migracji ludzi do miast. O rozpad rodzinnych więzów jest znacznie łatwiej, kiedy żyje się poza swoją wspólnotą, w warunkach skrajnego ubóstwa. Nie ma kuzynów, którzy mogliby pomóc w wychowaniu dzieci. Brakuje pieniędzy na utrzymanie dzieci. Dlatego trafiają one na ulicę. A ta staje się ich domem.

mgr Paweł Średziński

Chege z Kinszasy

Kiedyś Kinszasa nazywała się Kin La Belle – Piękna Kinszasa. Obecnie jest to raczej Kin La Poubelle – Kinszasa Śmietnik.

Demokratyczna Republika Konga to olbrzymi kraj w centrum kontynentu afrykańskiego, zrujnowany długoletnią dyktaturą Mobutu Sese Seko oraz wojną domową 1998-2003, w czasie której zginęło około pięciu milionów osób. Spacerując po ulicach stolicy kraju, Kinszasie, ma się wrażenie, że wojna dopiero się skończyła.

Pośród tego chaosu żyją najbardziej dotknięte nieszczęściem ofiary wojny i destabilizacji państwa: dzieci ulicy, nazywane w Kongo chege. W samej Kinszasie jest ich około dziesięciu tysięcy – są w różnym wieku, pochodzą ze wszystkich regionów kraju i ze wszystkich warstw społecznych. Z reguły mieszkają przy głównych ulicach lub skrzyżowaniach, gdzie transport uliczny jest bardzo intensywny i gdzie znajdują się liczne stragany sprzedawców, od których próbują na różne sposoby zdobyć pożywienie. Są zaniedbane, brudne i nie mają żadnych środków do normalnego życia oraz niewiele nadziei na lepszą przyszłość.

Chege są często agresywne i zaczepiają przechodniów, żądając pieniędzy lub czegoś do jedzenia. Warunki ich życia pociągają za sobą negatywne skutki, zarówno psychiczne jak i fizyczne. Mieszkając na ulicy, dzieci zamykają się w sobie, co powoduje, że w ich zachowaniu uzewnętrznia się przemoc i wrogość, gdyż dla nich codzienne życie to po prostu ciągła walka o przetrwanie. Dla zapewnienia sobie odrobiny bezpieczeństwa z reguły organizują się w małe grupki czy gangi, które się wzajemnie zwalczają. Młodsze dzieci są często atakowane, okradane i bite przez starsze. Zmuszane są też do zażywania narkotyków lub larium albo do wdychania kleju. Dzieci, które znajdują się pod wpływem tych używek, łatwiej dają się wykorzystać, gdyż tracą umiejętności obronne. Każdego dnia nagminne zdarzają się przypadki seksualnego wykorzystywania dzieci ulicy. Z drugiej strony często same ulegają pokusie zażywania narkotyków, gdyż pomaga im to zapomnieć o zimnie oraz o okropnościach świata, w którym żyją. Jedyną możliwością przetrwania jest zdobycie umiejętności reagowania przemocą na przemoc, czego uczą się od najmłodszych lat. Dlatego właśnie tak często wzajemnie się okradają i zwalczają.

Dzieci ulicy dzielą się na dwie kategorie: te, które mają rodzinę i dom i są na ulicy tylko w dzień, oraz te, które nie mają nikogo, ponieważ zostały z domu wyrzucone lub z niego uciekły.

Jakie są przyczyny bezdomności kongijskich dzieci?

Można wśród nich wymienić te najbardziej oczywiste, jak śmierć obojga rodziców powodująca, że dziecko zostaje sierotą i los zmusza je do życia na ulicy, albo skrajne ubóstwo niepozwalające rodzinie na utrzymanie dzieci. Separacja lub rozwód rodziców są także przyczyną bezdomności dzieci, gdyż zdarza się nadzwyczaj często, że nie są one akceptowane przez nową rodzinę. Jednak najczęstszym powodem takiego losu dzieci jest oskarżenie o czary.

Wiara w magię jest fenomenem rozpowszechnionym w tradycji afrykańskiej. Istniała ona od zawsze w wierzeniach ludów afrykańskich, które dzięki niej tłumaczyły sobie przyczyny złych wydarzeń. Biedne i żyjące w skrajnej nędzy rodziny były bardziej podatne na przyjęcie wiary w mity i przesądy, jeśli te niosły za sobą nadzieję na poprawę. Według wierzeń animistycznych musi istnieć ktoś odpowiedzialny za zaistniałą sytuację, a więc najpewniej ktoś w rodzinie jest czarownikiem rzucającym zły urok, który spowodował, że znalazła się ona w tak fatalnych warunkach. O czary oskarża się więc zazwyczaj dziecko, które nie jest w stanie bronić się przed zarzutami. Zaczyna być ono nękane i szykanowane przez domowników, aż w końcu zostaje wyrzucone na ulicę; czasem ucieka samo, gdyż atmosfera w domu staje się nie do zniesienia.

mgr Dorota Pańczyk-Piqueray

Polecamy: wydaną w 2009 roku książkę Wojciecha Jagielskiego „Nocni wędrowcy”, której bohaterami są między innymi dzieci ulicy z Ugandy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *