Co piszczy w trawie polskich mediów? (23)

afryka.org Czytelnia Blog Mamadou Diouf Co piszczy w trawie polskich mediów? (23)

Ta historia dotyczy pewnego słowa jednego z języków słowiańskich. Kraj owego ludu leży w środkowej Europie, największa ich rzeka nazywa się Wisła. Mieszkańcy tego państwa upierają się, nazywając mieszkańców pewnego dużego kontynentu ( jej diasporę także) „Murzynami”. Znakomita cześć tubylców nad Wisłą uważa, że ich język ma tylko to słowo i żaden cudzoziemiec nie będzie im mówić, jak mają kogokolwiek nazywać.

Dlaczego mieszkańcy kontynentu zwanego Afryką oburzają się na słowo „Murzyn”? Czy tubylcy nad Wisłą powinni uwzględnić ten fakt? Ile przykładów trzeba znaleźć w polskiej literaturze, polskich mediach, polskiej mowy potocznej, by podkreślić negatywną konotację tego słowa?

Kilka dni temu (Wysokie Obcasy, GW 25.06. 11), czytałem artykuł pod tytułem „Murzyn i kobieta w jednym – wyzysk w pracy”. Napisała go pani Maria Mamczur. Kariera tego słowa jest przygnębiająca i od zawsze szarpały ją dwa nurty: brud oraz niewolnicza praca.
Wróćmy na chwilę do artykułu i do relacji Pani Mamczur: „Tylko kobiety pracują w systemie trójwymiarowym- na nocną zmianę. Dlaczego? Jak mówi brygadzista- są bardziej akuratne, dokładne. Gdyby tak było, te właśnie kobiety dostałyby więcej pieniędzy. A nie dostają”. Tu widać wyraźnie jak chełpi się niewolniczy aspekt słowa „Murzyn” w polskiej mowie. Wszystkim znane są przysłowia – Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść”, albo zacofanie, harówka przy kiepskim wynagrodzeniu….

Mówi się „biały Murzyn”, „sto lat za Murzynami”. To są określenia wyrobnika, niewolnika, sługi. Kogoś, kto ma być podporządkowany. Tak mówiła w jednym z wywiadów Dominika Cieślikowska, psycholożka międzykulturowa. Słowo to pojawia się często u strajkujących, źle zarabiających pracowników. Dlaczego? Bo w tych sprawach, słowo to dobitnie przemawia, czyli trafia na podatny grunt!

Pani Mamczur pisze jeszcze: „Z lęku przed utratą pracy, biedy, wskutek powszechnego bezrobocia, by utrzymać etat-godzą się na wszystko. Piszą wprost o niewolnictwie”. Czytam dalej: „Nie czujesz się jak murzyn? A ja tak. Kobieta i murzyn w jednym”. No i puenta pada na nas, niczym deszcz na oazę.

Rdzenni Polacy argumentują, że mają lepsze wyczucie polszczyzny niż imigranci. Dla nich to słowo oznacza „po prostu” czarnego człowieka. Ciekaw czemu ani Anglikowi, ani Francuzowi nie przychodzi językowy argument do głowy. Dlaczego Polak nie wierzy Afrykaninowi w tej sprawie? To tajemnica. Może Marsjanin byłby bardziej przekonujący! „Ty Murzynie”, z odpowiednią mimiką twarzy i gestykulacją to znany obraz, nie tylko z kabaretu. Który Polak raduje się przy takich słowach?

Wielu Polaków mówi, że omawiane słowo ma neutralne zabarwienie. Mówiąc tak, mają chyba na myśli swoje dobre, neutralne intencje. Czasami mam wrażenie, słuchając znajomych, że słowo to pojawiło się wczoraj nad Wisłą, że dopiero puka do drzwi słownika. Przecież jego przeszłość w polskiej mowie pokazuje coś innego. Niech mi ktoś wskaże okres, kiedy „Murzyn” znaczył coś pozytywnego!

Znam jedną, jedyną osobę dumną z bycia „Murzynem”. Tak powiedział (siedząc obok mnie w studio) w programie TVP2, całkiem niedawno, nasz poseł nigeryjskiego pochodzenia. Żyję w Polsce prawie trzy dekady, nie słyszałem podobnych słów od człowieka urodzonego w Afryce. Przenigdy. Wszystkich spotykanych, urodzonych w Afryce osób obrażał i nadal obraża to nasze polskie słowo (ulubieniec gazet alergicznych na słowo: Afrykanin ).

Osobom mówiącym, że słowo „Murzyn” to nasze polskie, to nasza tradycja, zwracam jedną uwagę. Otóż nie bardzo mogą sięgać po tę tradycję, bo kiedy wrócimy do źródeł, „Murzynami” powinno się nazywać tylko mieszkańców Maghrebu. No tak. Skoro mówimy o tradycji, sięgnijmy do źródeł a więc do Maurów, których określało to słowo na początku!

To o czym mówią goście z Afryki nie jest walką z wiatrakami. Mentalne zmiany czasem zaczynają się od wąskiego grona. Kiedyś panował powszechny mit płaskości ziemi, dopóki nie odważył się zakwestionować tego mitu jeden człowiek.

Twierdzenie, że omawiane słowo jest neutralne, to baśń. Intencje mówiącego mogą być czyste, ale słowo to wprawia Afrykanów w dyskomfort. Tu nie chodzi o żądanie, lecz o przyzwoitość. Argument, że gość ma siedzieć cicho, dużo mówi o jakości gościny. Nietoperz nie jest ptakiem, ani wieloryb nie jest rybą. Te odległości są zdecydowanie trudniejsze (mentalnie) do pokonania, niż uznanie, iz Afrykanin nie jest Murzynem. Jestem przekonany, że przyjdzie taki moment.

Wiele przecież polskich (dziś) słów to tak zwane pożyczki: wagon, serial, telewizor, komputer…. I dobrze. Jak nazywać mieszkańca Afryki ? Tu angielski, francuski czy niemiecki nie muszą nam niczego pożyczać i brać za to tantiemy. Przecież mamy słowa (aż tyle); Afrykańczyk, Afrykanin. bardziej zaawansowany (lepiej wykształcony) powie: Kameruńczyk, Kongijczyk… Przecież wiadomo, gdzie te kraje leżą. I precz z sztucznymi tworami, jak ciemnoskóry, czarnoskóry, białoskóry, żółtoskóry, jasnoskóry i czerwonoskóry…

Mamadou

Monitoring mediów jest prowadzony dzięki wsparciu Fundacji im. Stefana Batorego.