Pozostając na tej stronie wyrażasz jednocześnie zgodę na korzystanie z plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.    

14-05-2015 | Czytelnia | afryka, civets, gospodarka

Widmo kryzysu i kraje CIVETS

Jak kryzys ekonomiczny wpłynął na Egipt i RPA? Kilka słów o tym na marginesie książki „Globalny kryzys finansowy a kraje CIVETS. Kolumbia, Indonezja, Wietnam, Egipt, Turcja i RPA” autorstwa Krystyny Mitręgi-Niestrój i Blandyny Puszer.

Myślenie na skróty

Światem współczesnej ekonomii rządzą skróty – a przynajmniej myślenie redukowane do nich. Po BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny, RPA), MIST (Meksyk, Indonezja, Korea Południowa, Turcja), Next Eleven (Bangladesz, Egipt, Indonezja, Iran, Meksyk, Nigeria, Pakistan, Filipiny, Turcja, Korea Południowa, Wietnam) przyszła kolej na CIVETS (Kolumbia, Indonezja, Wietnam, Egipt, Turcja, RPA).

Komentatorzy przemian gospodarczych świata, nie tylko miłośnicy słownych kalamburów, są zgodni: dziś ciężar globalnej ekonomiki nie znajduje się już na globalnej Północy. Dyskretnie przeniósł się w regiony nazywane w starszej, niepoprawnej obecnie nomenklaturze, Trzecim Światem. Stosując arbitralne – i często niezwykle płynne – kryteria można kraje stamtąd dowoli łączyć, układać w barwne i wieloznaczne skrótowce. Czasem się coś do nich dodaje (kooptacja RPA do BRICSu), a gdy przepowiednia nie spełnia się… o skrócie po prostu zapominamy.

Testem dla stabilności gospodarek wschodzących okazał się kryzys ekonomiczny trawiący państwa Zachodu. Według Krystyny Mitręgi-Niestrój i Blandyny Puszer, autorek książki „Globalny kryzys finansowy a kraje CIVETS. Kolumbia, Indonezja, Wietnam, Egipt, Turcja i RPA” (wyd. CeDeWu, Warszawa 2015), kraje rozwijające się wychodzą z kryzysu obronną ręką. Teza ta nie świadczy jednak o braku połączenia gospodarek Południa z Północą. Jest wprost przeciwnie. Świat postkolonialny zdołał – zdaniem Mitręgi-Niestrój i Puszer – wykształcić własne, alternatywne wobec zachodnich, systemy reagowania na kryzys. Dowodzi tego trajektoria sukcesu państw CIVETS.

Historia akronimu sięga 2009 roku. Jego autorem jest Robert Ward, analityk z brytyjskiego think-tanku Economist Intelligence Unit, specjalista ds. Dalekiego Wschodu. Ward wyodrębnił kraje CIVETS na podstawie następujących podobieństw: wysokiego stopnia dywersyfikacji gospodarek, szybkiego tempa wzrostu i otwierania się rynków, rosnącego zainteresowania inwestorów zagranicznych oraz niskiego poziomu zadłużenia.

Dodać można, że CIVETS w tłumaczeniu na język polski to wiwerowate – podrodzina małych, drapieżnych, kotokształtnych ssaków. Jednym z przedstawicieli wiwerowatych jest indonezyjski łaskun. Zwierzątko to lubuje się w konsumpcji ziaren kawowca, które po strawieniu i wydaleniu stają się ekskluzywną kopi luwak. Tak powstaje najdroższa kawa na świecie. Piękna metafora miejsca emerging markets w łańcuchu globalnej ekonomiki.

Kryzys goni kryzys, czyli Egipt w obliczu przemian

Kraj faraonów wkroczył na liberalną ścieżkę rozwoju w połowie pierwszej dekady XXI w., zakładając – nieco optymistycznie – utrzymanie ośmioprocentowego tempa wzrostu gospodarczego. Początkowo plan ten realizowano z zaskakującą skutecznością. W sektorze finansowym skupiono się na zmniejszeniu wysokiego obciążenia banków złymi kredytami dla firm państwowych oraz wprowadzeniu nowoczesnych metod zarządzania ryzykiem. „W rezultacie procesu konsolidacji – jak piszą Mitręga-Niestrój i Puszer – szereg banków zostało zlikwidowanych lub wspartych przez zagranicznych inwestorów” (s. 67).

W 2008 roku Bank Światowy uznał Egipt za kraj najlepiej rozwijający się spośród emerging markets. Minęły trzy lata względnej stabilizacji. Po Arabskim Przebudzeniu ratingi finansowe uległy ewidentnemu pogorszeniu. Wielu zagranicznych inwestorów – którzy przetrwali pierwsze lata kryzysu ekonomicznego w Afryce Północnej – opuściło rynek egipski po rewolucji w 2011 roku. Ich miejsce próbowali zająć gracze krótkoterminowi i spekulanci. Gwałtownie zmalały wpływy z podatków, turystyki i eksportu. Rosła przestępczość i korupcja. Zwiększyły się wydatki państwa w związku ze wzrostem płac w sektorze publicznym i koniecznością subsydiowania energii i żywności (s. 141). Rynek finansowy w Egipcie stał się coraz mniej przewidywalny.

Patrząc z perspektywy kilku lat, zaryzykować można tezę, że Egipt – mimo posiadania cech stanowiących o jego atrakcyjności gospodarczej (liczebność populacji, szeroki zakres oferty eksportowej, rozwinięty sektor przetwórczy, zasoby naturalne, potencjał turystyczny [s. 141-142]) – cudem uniknął totalnego załamania się systemu finansowego. Podczas lektury książki Mitręgi-Niestrój i Puszer odnieść można wrażenie, że zadecydowały o tym relatywnie słabo rozwinięte produkty finansowe oraz polityka monetarna Centralnego Banku Egiptu – chciałoby się aż dodać: procesy i zjawiska z liberalizmem wiele wspólnego niemające.

Ekonomistki sygnalizują jednocześnie znaczenie banków komercyjnych oraz rolę instytucji takich jak banki muzułmańskie, których oferta cieszy się w Egipcie rosnącą popularnością. „Egipt pozostaje obecnie jedynym państwem w regionie, gdzie prawo egipskich banków do pobierania odsetek od pożyczek chronione jest specjalną fatwą (opinią teologiczno-prawną) wydaną przez Mohameda Sayeda Tantawiego, byłego Wielkiego Muftiego Egiptu” (s. 72). Badaczki zwracają także uwagę na innowacyjne podejście do bankowości cechującej – zdawałoby się – tradycjonalistyczne społeczeństwo: „w Egipcie pojawiają się wciąż nowe produkty: elektroniczna firma handlowa Mubasher Trade tworzy platformę handlową działającą zgodnie z zasadami szariatu” (s. 73). Cóż, przyszłość sektora finansowego Egiptu – mimo starań i wysiłków podmiotów z globalnej Północy – w coraz większej mierze zależy od… samych Egipcjan.

Mocarstwo na gruzach – RPA

Siłę gospodarczą RPA determinują bogate zasoby naturalne (głównie złoto i diamenty), przemysł wydobywczy, energetyczny oraz wytwórczy, które zostały rozwinięte – o czym nie można zapominać – w okresie apartheidu. A nawet wcześniej – autorki książki „Globalny kryzys finansowy a kraje CIVETS” akcentują rolę dobrze rozwiniętego systemu finansowego, którego historia sięga założeniu Lombaard Bank w Kapsztadzie w 1793 roku (s. 123).

System finansowy RPA tworzą zarówno banki, jak i instytucje niebankowe: państwowe instytucje wspierające rozwój oraz parabanki. Mitręga-Niestrój i Puszer piszą: „nowoczesny, dobrze zarządzany i skapitalizowany sektor bankowy nie był bezpośrednio zagrożony kryzysem. (…) Władze w reakcji na kryzys finansowy i pogarszające się warunki w światowej gospodarce zastosowały jedynie instrumenty rynkowe i nie było potrzeby uruchamiania specjalnych antykryzysowych pakietów fiskalnych (s. 143).

Z drugiej jednak strony autorki przypominają: podczas kryzysu ekonomicznego w RPA rosło bezrobocie i dług publiczny, produkcja malała, spadały ceny surowców, zwiększała się inflacja, tempo wzrostu gospodarczego znacznie wyhamowało. A mimo tego i tak zorganizowano Mundial. Inwestycje w infrastrukturę, utworzenie nowych miejsc pracy towarzyszące Mistrzostwom – według autorek książki „Globalny kryzys finansowy a kraje CIVETS” – „przyczyniły się do szybszego wyjścia z recesji spowodowanej światowym kryzysem finansowym i gospodarczym” (s. 136).

Gdzie zatem szukać źródeł kryzysu, który niewątpliwie trapi gospodarkę RPA? Upatrywać je można w dwóch czynnikach: kosztach fatalnie przeprowadzonej (tudzież: niezakończonej) transformacji oraz wpływie kontekstu zagranicznego. Dziś politycy Afrykańskiego Kongresu Narodowego, partii rządzącej krajem od 1994 roku, chętnie tłumaczą każdą turbulencję ekonomiczną globalnym kryzysem. Mechanizm szukania kozła ofiarnego zakłamuje rzeczywistość, bo… bardziej liczą się słupki poparcia wyborczego. Szkoda, że czynniki te umknęły Mitrędze-Niestrój i Puszer, które poprzestają na przytoczeniu danych statystycznych o pogłębiającym się rozwarstwieniu społecznym i niepokojach z tym związanych.

Happy end

Binyavanga Wainaina, autor przejmującej książki „Kiedyś o Tym Miejscu Napiszę”, w prowokującym tekście „Jak pisać o Afryce” stwierdził: „Koniecznie zakończ swoją książkę sceną z Nelsonem Mandelą mówiącym coś o tęczy lub odrodzeniu czy o odrodzeniu. Bo ty nie jesteś obojętny” [1]. Jak kończą swoją książkę Mitręga-Niestrój i Puszer? W przedostatnim akapicie padają prorocze słowa: „Nadal aktualne pozostają słowa Nelsona Mandeli: «Gdy bieda wciąż trwa, nie ma prawdziwej wolności»” (s. 143).

Polemizować z Madibą nie wypada. Ale z autorkami go cytującymi można. Po lekturze książki „Globalny kryzys finansowy a kraje CIVETS. Kolumbia, Indonezja, Wietnam, Egipt, Turcja i RPA” czytelnik zasypia spokojnie niczym po zażyciu leków nasennych. Wie, że gdzieś daleko, za horyzontem, budzi się potęga CIVETS, podziwia sposób, w jaki państwa te wyszły obronną ręką z kryzysu. To krzepiące.

[1] Polski przekład za: http://www.ceo.org.pl/pl/swiat/news/jak-pisac-o-afryce-binyavanga-wainaina

dr Błażej Popławski, prowadzi blog www.afrykanista.pl

blog comments powered by Disqus