Pocztówki z Gabonu (2): Klimat
Wysiadłam z samolotu z nadzieją, że w końcu, po siedmiu godzinach w klimatyzowanego lotu, odetchnę świeżym powietrzem. Jednak już pierwszy oddech pokazał mi, że nie mam o czym marzyć. Wciągnęłam do płuc to wilgotne, duszące powietrze, myśląc: Przecież tu się nie da oddychać! Moja pierwsza wizyta w Libreville miała miejsce w kwietniu, w czasie długiej pory deszczowej. To pierwsze wrażenie jest niezapomniane. Potem zazwyczaj bywa lepiej.








