Pozostając na tej stronie wyrażasz jednocześnie zgodę na korzystanie z plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.    

07-09-2010 | Sport

Po weekendzie

Podsumowanie weekendowych rozgrywek w ramach eliminacji do Pucharu Afryki.

Grupa 1

Wyspy Zielonego Przylądka - Mali 1:0
Fernando Varela 44'
Obie ekipy przystąpiły do meczu w mocno zreformowanym składzie. Nowy trener Mali Alain Giresse musiał sobie poradzić z odejściem na emeryturę międzynarodową gwiazdy Sevilli Frederic Kanoute, a sam zespół przeszedł spektakularną metamorfozę (w dużej mierze też dzięki nieobecności kilku znanych zawodników jak Momo Sissoko czy Seydou Keita). Wśród weteranów pozostał Mahamadou Diarra, Adama Tamboura oraz Adama Coulibaly, ale większość pozostałych piłkarzy miała mniej niż 10 meczy w kadrze. Rewolucja w kadrze Wysp Zielonego Przylądka była dużo mniejsza, stąd też zapewne niespodziewana wygrana wyspiarzy (choć tak naprawdę znakomita większość graczy tego zespołu urodziło się i wychowało w Portugalii). Bramkę na miarę zwycięstwa zdobył z główki Fernando Varela, 22-letni obrońca drugoligowej portugalskiej C.D. Trofense.

Liberia - Zimbabwe 1:1
Sekou Jabateh Oliseh ? - Knowledge Musona ?
Był to mecz młodych. Prowadzenie dla Zimbabwe w pierwszej połowie dał młody 20-letni snajper Kaiser Chiefs Knowledge Musona, który w zeszłym roku został wybrany odkryciem sezonu w lidze południowoafrykańskiej. Bramkę wyrównującą w drugiej połowie strzelił także 20-letni piłkarz pochodzenia nigeryjskiego Sekou Oliseh (CSKA Moskwa), który zdecydował się na grę dla Liberii (za namową swojego idola George'a Weah). Debiut rozpoczął fenomenalnie, bo od gola (choć w mediach w Zimbabwe mówi się, że bramka nie powinna być uznana)...

Grupa 2

Nigeria - Madagaskar 2:0
Obafemi Martins 19', Michael Eneramo 45'
Nigeria wciąż bez trenera i po blamażu na Mundialu wystawiła skład mocno zmieniony. W ekipie dużo więcej piłkarzy grających w Afryce, a szczególnie w lidze krajowej, choć tylko jeden piłkarz z ligi nigeryjskiej znalazł się w wyjściowej jedenastce (lewy obrońca Enyimba Valentine Nwabili, który zaliczył zresztą fenomenalne spotkanie). Madagaskar tu niestety była głównie w charakterze turystów. Gwiazdą spotkania okazał się Obafemi Martins, który latem przeniósł się do rosyjskiego Rubin Kazań. Nie tylko dał Super Orłom zasłużone prowadzenie w 19 minutach, ale także wyłożył piłkę Michael Eneramo, napastnikowi tunezyjskiej Esperance, przy drugim golu. W dodatku w drugiej połowie sędzia nie uznał kolejnego gola Martinsa niesłusznie uznając, że 25-letni napastnik faulował bramkarza (na powtórkach widać było, że bramkarz zderzył się ze swoim obrońcą). Formę z klubu do kadry przeniósł też Mikel Obi, który raz za razem rozkrajał obronę przeciwnika dokładnymi długimi podaniami. Znakomity debiut, choć krótki, zaliczył młody Ahmed Musa, zeszłoroczny król strzelców ligi nigeryjskiej, a obecnie gracz holenderskiego VVV Venlo. Być może Nigeria w końcu doczekała się następcy Okochy?

Etiopia - Gwinea 1:4
Umed Ukuri 29' - Ibrahima Yattara 37', 45', Karamoko Cisse 60', Kamil Zayatte 75'
Już w pierwszej połowie Sylli National zdominował grę, jednak Antylopy z Walya (przezwisko drużyny etiopskiej) jako pierwsi zdobyli bramkę dzięki strzałowi Umed Ukuri, grający dla lokalnego Defence Force Addis Abeba. Oba zespoły potem utrzymały bardzo otwartą i ofensywną grę, ale do bramki trafiali już tylko goście. Kolejno strzelali 30-letni Ibrahima Yattara z tureckiego Trabzonspor (dwa gole), 21-letni Karamoko Cisse z włoskiej U.C. AlbinoLeffe oraz 25-letni pomocnik Hull City Kamil Zayatte.

Grupa 3
Zambia - Komory 4:0
Rainford Kalaba 15', Fwayo Tembo 30', James Chamanga 43', Emmanuel Mayuka 86'
Mecz bez historii (chyba jedyna ciekawostka związana z pojedynkiem to nie dotarcie sędziów na mecz w sobotę i przesunięcie go na niedzielę). Po totalnej dominacji Chipolopolo spokojnie wypunktowali rywali bramkami strzelonymi kolejno przez: 24-letni pomocnika Raindord Kalaba, obecnie grającego w egipskim Zamalek, 21-letniego napastnika FC Basel Fwayo Tembo, 30-letniego snajpera chińskiej Dalian Shide James Chamanga oraz 19-latka obecnie grającego w szwajcarskim wicemsitrza kraju Emmanuel Mayuka.

Mozambik - Libia 0:0
Po bezbarwnym spotkaniu, gdzie pomimo usilnych prób Mozambiku nie udało się sforsować obrony libijskiej, obie drużyny podzieliły się punktami. Okazji strzeleckich było niewiele, a jakość gry wydaje się jasno wskazywać na faworyta grupy w postaci Zambii.

Grupa 4

Algieria - Tanzania 1:1
Adlene Ghedioura 45' - Abdi Kassim 33'
Zaskakujący remis, który ostatecznie kosztował trenera Algierii Rabah Saadane utratę posady, a dla Duńczyka Jan Poulsena była znakomitym debiutem w roli trenera Taifa Stars. Już od pierwszych minut było widać, że Tanzania nie boi się dużo wyżej położonych w rankingu Pustynnych Lisów. W 33 minucie zaznaczyli, że nie zamierzają być tylko widzami, gdy specjalista od goli z rzutów wolnych Abdi Kassim, pomocnika mistrza kraju Young Africans, strzelił bramkę dającą zespołowi prowadzenie. Algierii udało się co prawda wyrównać tuż przed przerwą dzięki bramce Ghedioury, naturalizowanego Francuza i piłkarza angielskiego Wolverhampton Wanderers, ale spodziewane 3 punkty im utknęły.

Maroko - Republika Środkowoafrykańska 0:0
Kolejna niespodzianka i wynik, który otwiera grupę szeroko na oścież, Miał to być banalny wybór między Algierią a Marokiem, ale obaj potentaci zawiedli u siebie. Maroko nie potrafi się od kilku lat odnaleźć pomimo posiadania niezłej ekipy. Wystarczy wspomnieć, że w napadzie jest superduet Chamakh (Arsenal) oraz El Hamdaoui (Ajax Amsterdam). Mimo to z każdym kolejnym meczem nie widać poprawy w grze drużyny. Grę podsumowała akcja z końcówki spotkania, gdzie Youssef Al Arabi z 3 metrów nie był w stanie pokonać bramkarza rywali. Tym razem ekipa znajdująca się na 202 miejscu w rankingu FIFA (najniżej notowana afrykańska drużyna) postawiła się bezzębnym Lwom Atlasu i po bezbarwnym meczu wywalczyli cenny wyjazdowy punkt. Wystarczy wspomnieć, że po meczu cała drużyna gości wraz z rezerwowymi wyskoczyła w ekstazie na boisko, jakby właśnie wygrali Mistrzostwa Afryki...

Grupa 5

Mauritius - Kamerun 1:3
Jonathan Bru 65' (k) - Samuel Eto'o 55', 75', Eric Choupo-Moting 88' (k.)
Z nowym trenerem, Hiszpanem Javier Clemente, Kamerun pewnie, choć nie bez trudów pokonał nisko notowany wyspiarski Mauritius. Zagrali w składzie prawie identycznym do tego, który rozniósł Polskę 3:0 (z jedną zmianą w postaci Jean II Makoun). Jednakże prowadzenie udało się uzyskać dopiero w drugiej połowie po pięknej bramce z 55 minuty bezpośrednio z rzutu wolnego niezawodnego ostatnimi czasy Samuel'a Eto'o (6 bramek w kadrze w ostatnich 4 meczach). Mauritius szybko jednak wyrównał, gdy Sebastian Bassong sfaulował w polu karnym, a podarunek w 65 minucie nie zmarnował obrońca francuskiego FC Istres Jonathan Bru. W 75 minucie Samuel Eto'o wykończył jednak ładną koronkową akcję poprowadzoną lewą stroną boiska przez najlepszych na boisku Henri Bedimo oraz Benoit Assou Ekotto. Wynik po rzucie karnym ustalił w 88 minucie Eric Choupo-Moting, który tym samym strzelił swoją pierwszą bramkę w kadrze.

Dem. Rep. Konga - Senegal 2:4
Patou Kabanga 45', 85' - Moussa Sow 5', Mamadou Niang 10', 21', 68' (k.)
Od początku wiadomo było, że ta grupa jest grupą śmierci. Zawsze nieobliczalna Demokratyczna Republika Konga straciła co prawdę Tresora Mputu (FIFA zawiesiła go na rok z gry w kadrze), ale rozmiar talentu w kraju wzbudza szacunek. Z kolei Senegal to odnowiona drużyna, która ma szereg nowych i świetnie zapowiadających się nazwisk, więc planują powrócić do tradycji zespołu z lat 2002-2004. Jeden z gwiazd nowego pokolenia, 23-letniego piłkarza Lille Moussa Sow, rozpoczął strzelanie dla Gwiazd Terrangi już w 5 minucie strzelając główką na pustą bramkę. Z naszpikowanej młodymi supertalentami drużynie Senegalu pierwsze skrzypce zagrał jednak Mamadou Niang, który skompletował sobie hattricka. Po stronie gospodarzy wyróżniającym się zawodnikiem był gracz mistrza Afryki TP Mazembe Patou Kabangu, zdobywca dwóch honorowych bramek.

Grupa 6

Gambia - Namibia 3-1
Momodou Ceesay 35', Ousmane Jallow 44', Sainey Nyassi 45' - Wilko Risser 90'
Zespół Namibii do meczu z Gambijczykami przystąpił w osłabionym składzie. Najważniejszy gracz zespołu Rudolph Bester, piłkarz Maritzburg United z RPA, doznał kontuzji w miniony weekend. Do tego znakomity pomocnik Razundara Tjikuzu (gracz tureckiego Kasimpasaspor) wycofał się z gry w kadrze z niejasnych przyczyn, a doświadczeni Paulus Shipanga i George Rummel (oboje grają dla Eleven Arrows) zakończyli karierę reprezentacyjną. W eksperymentalnym zestawieniu nie byli w stanie prowadzić wyrównanej gry z młodym i perspektywistycznym zespołem Gambii. Na strzelenie trzech bramek wystarczyło Gambii 10 minut. Gole strzelały młode gwiazdy złotej generacji Skorpionów: 21-letni napastnik mistrza Słowacji FSK Zilina Momodou Ceesay, 21-letni Ousmane Jallow z duńskiego IF Brondby oraz 21-letni skrzydłowy Sainey Nyassi z amerykańskiego New England Revolution. Bramkę honorową dla Namibii w doliczonym czasie gry zdobył Wilko Risser, napastnik niemieckiej Eintracht Trier.

Grupa 7

RPA - Niger 2:0
Katlego Mphela 12', Bernard Parker 45'
Debiut nowego trenera Pitso Mosimane niezwykle udany, choć 2:0 to minimalny wymiar kary. Nie chodzi tu zresztą tylko o wynik, ale także o styl gry. Gwiazda Evertonu Steven Pienaar zagrał w końcu tak jak to od niego oczekiwano raz za razem podaniami rozrywając obronę rywala, a napastnicy Mphela i Parker zaliczyli po jednej bramce. Z ekipy Nigru można pochwalić tylko i wyłącznie bramkarza Kassaly Daouada z kameruńskiego Cotonsport Garoua, który w pojedynkę zminimalizował rozmiar porażki. Pomimo bramki nieco zawiódł Katlego Mphela, który marnował zbyt wiele dogodnych okazji strzeleckich, na co zresztą po spotkaniu narzekał trener Mosimane.

Egipt - Sierra Leone 1:1
Mahmoud Fathalla 60' - Al Bangura
Tragiczny weekend meczowy dla krajów z północnej Afryki spuentowany został w niedzielę wieczorem, gdy Egipt męczył się u siebie w Kairze z niskonotowanymi Gwiazdami Leone. Mistrz Afryki nie był w stanie poradzić sobie z solidnie dysponowaną obroną zachodnioafrykańskiego kraju. Warto jednak zauważyć, że goście nie ograniczyli się wyłącznie do obrony Częstochowy, ale także zapuszczali się dosyć regularnie w pole karne rywala. Ku zaskoczeniu kibiców Faraonów to właśnie Sierra Leone za pomocą młodego Al Bangura (gracza niższych lig tureckich z Mersin IY) wyszedł na prowadzenie w 56 minucie. Nieco ożywiło to gospodarzy, którzy przeprowadzili szturm na bramkę rywali i Mahmoud Fathalla z Zamalek wyrównał kilka minut później. Potem jednak jakby odeszły siły Faraonom i dopiero w końcówce spotkania rzucili się do przodu. Mecz mógł wygrać w 88 minucie gwiazdor drużyny Abou Treika, ale zmarnował dogodną okazję - podobnie jak reszta zespołu sprawiał wrażenie pozbawionego pomysłu na grę oraz bardzo nieporęcznego czy wręcz zmęczonego. Sierra Leone z kolei nie wyglądała na drugi najniżej notowany zespół w Afryce. Remis oznacza, że realność odpadnięcia Egiptu z Pucharu Narodów Afryki jeszcze w przedbiegach drastycznie wzrasta, zważając na to, że muszą dopiero zmierzyć się z będącą na fali drużyną RPA...

Grupa 8

Benin - Burundi 1:1
Mickael Pote 5' - Cedric Amissi 85'
Bramka 25-letniego napastnika Nice Mickael Pote z 5 minuty nie wystarczyła Wiewiórkom do zdobycia kompletu punktów. Pomimo przewagi nie udało im się podwyższyć prowadzenia, a gracz lokalnej ligi Cedric Amissi wyrównał tuż przed końcem meczu.

Wybrzeże Kości Słoniowej - Rwanda 3:0
Yaya Toure 11', Salomon Kalou 19', Emmanuel Eboue 40'
Czy istnieje życie bez Drogby? Wygląda na to, że tak. Nie pomógł nawet trener z Ghany Sellas Tetteh, zdobywca mistrzostw świata do lat 20, który rozegrał pierwszy oficjalny mecz z kadrą Rwandy. Do meczu Wybrzeże przystąpiło w składzie mocno zreformowanym. Nowy trener François Zahoui, któremu federacja powierzyła rolę kierowania zespołu po wygranej z Włochami, zagrał z bramkarzem ASEC Mimosas Daniel Yeboah, a na flankach pomocy wystawił Arthura Boka oraz Emmanuela Eboue. Duet napastników stanowili natomiast Salomon Kalou oraz Gervinho. Po rewelacyjnej pierwszej połowie Słonie zmiotły swoich rywali w imponującym stylu. Wydarzeniem meczu była bramka Eboue, który strzelił piękną bramkę zza linii pola karnego. Imponujący był też występ Gervinho. W akcji meczu, z której byłby dumny sam Messi, przedryblował 4 zawodników, ale nie zdołał z bliska pokonać bramkarza Jean Claude Ndoli.

Grupa 9

Sudan - Kongo 2:0
Mudather Eltaib Careca 9', Mohamed el-Tahir 90' (k.)
Sudańczycy nie zwykli uzyskiwać jakiegokolwiek innego wyniku poza wygraną u siebie na stadion Al Hilal. Stąd też wygrana jest planowa i wielce spodziewana. Co ciekawe obie bramki strzelili gracze lokalnej potęgi klubowej Al-Hilal: 22-letni napastnik Mudather Eltaib Careca oraz 25-letni pomocnik Mohamed el-Tahir.

Swaziland - Ghana 0:3
Andre Ayew 13', Prince Tagoe 70', Hans Sarpei 83'
Wśród pogłosek o odejściu trenera Milo Rajevaca do klubu Al Ahly (wyśmiana przez samego zainteresowanego) toczył się pierwszy mecz najlepszej afrykańskiej ekipy Mundialu. Appiah przeszedł na emeryturę w kadrze, Mensah jest kontuzjowany, a Essien wziął sobie urlop, więc wszystko spoczywa na barkach młodzieży. A ta przy wsparciu paru doświadczonych kolegów jak zwykle spisuje się znakomicie. Pierwszą bramkę strzelił średni z braci Ayew, Andre, wykończając z bliska dośrodkowanie Kwadwo Asamoah, który zaliczył rewelacyjny rajd lewą stroną boiska. Na kolejne bramki przyszło czekać aż do drugiej połowy (głównie dzięki seryjnemu marnowaniu okazji strzeleckich), a w międzyczasie Richard Kingston zaliczył znakomity występ kilkakrotnie ratując Czarne Gwiazdy od blamażu w obronie. Pomimo beznadziejnej gry Prince Tagoe, napastnik niemieckiej Hoffenheim, zdobył bramkę strzałem z dystansu po dobrym rozegraniu Asamoah Gyan. Kropkę nad 'i' postawił 33-letni lewy obrońca Schalke Hans Sarpei zdobywając pierwszego gola dla Ghany za pomocą niespodziewanej petardy zza linii pola karnego. Warto dodać, że najmłodszy z braci Ayew, Jordan, zaliczył kilkunastominutowy debiut w kadrze zmieniając swojego brata.

Grupa 10

Uganda - Angola 3:0
David Obua 35', Andre Mwesigwa 58', Geoffrey Sserenkuma 88'
Angola wraz z nowym trenerem Herve Renard (eks-Zambia) rozpoczął swoje starania eliminacyjne od dotkliwej porażki z Ugandą. Bramki zdobywali odpowiednio w 35 minucie pomocnik David Obua z szkockiej drużyny Hearts, w 58 minucie obrońca Andre Mwesigwa z chińskiego Chongqing Lifan oraz w 88 minucie napastnik Geoffrey Sserenkuma z południowoafrykańskiego Wits University. Jednak najbardziej wyróżniającą się postacią meczu był niestrudzony 26-letni skrzydłowy Vincent Kayizi, piłkarza serbskiej FK Srem, który terroryzował zespół Palancas Negras po prawej stronie boiska i przyczynił się do dwóch z bramek. Cała trójka goli była dosyć spektakularna i świadczy o tym, że Uganda na poważnie myśli o powrocie do ekstraklasy afrykańskiej piłki.

Guinea Bissau - Kenia 1:0
Cicero 66'
Niespodzianka weekendu. Kenia była tym bardziej pewna wygranej, że w kadrze mieli piłkarza Interu Mediolan MacDonald Mariga oraz rewelacyjnie spisującego się w lidze francuskiej skrzydłowego AJ Auxerre Dennisa Oliecha. Gwinea Bissau jest na 188 pozycji w rankingu FIFA, więc jej gol w 75 minucie meczu przeciwko Harambee Stars musi być odczytana jako wielkie zaskoczenie, nawet jeśli wziąć pod uwagę, że Kenijczycy mieli problemy z dotarciem do Gwinei Bissau i dolecieli w przeddzień meczu. Wygrana Gwinei mocno komplikuje sytuację w grupie i stawia Ugandę w znakomitej pozycji wyjściowej do awansu. Gola na wagę zwycięstwa zdobył w swoim debiucie Cicero Semedo, 24-letni napastnik Rio Ave oraz były gracz portugalskiej młodzieżówki.

Grupa 11

Botswana - Togo 2:1
Joel Mogorosi 5', Jerome Rematlhakwane 90' - Serge Gakpe 50'
Outsiderzy grupy utrzymują swoją znakomitą dyspozycję i pozostają niepokonani po czterech meczach eliminacyjnych oraz dobrze umiejscowieni na czele grupy z 10 punktami. Grająca z niesamowitą wiarą w własne umiejętności dorównywała wyżej notowanym piłkarzom Togo. Prowadzenie dla Zebr już w 5 minucie zapewnił napastnik lokalnej drużyny Township Rollers Joel Mogorosi. Po wyrównanej grze Togo udało się wyrównać tuż po przerwie po pomyłce w defensywie z której skwapliwie skorzystał młody pomocnik Serge Gakpe, gracz Monaco będący obecnie na wypożyczeniu w francuskim Tours FC. Po bardzo napiętej i pełnej wydarzeń drugiej połowie już się wydawało, że mecz zakończy się remisem, gdy w ostatniej minucie meczu swoją trzecią bramkę w kampanii strzelił Jerome Rematlhakwane z południowoafrykańskiego Santos Cape Town. Wygrana oznacza, że Botswana być może znajduje się o jeden mecz od awansu do Pucharu Narodów Afryki...

Tunezja - Malawi 2:2
Issam Jemaa 11', 26' - Chiukepo Msowoya 45', Elvis Kafoteka 82' (k.)
Waleczni Malawijczycy, grający całą drugą połowę w 10-kę, doprowadzili do wyrównania w końcówce spotkania, tym samym kontynuując fatalny początek eliminacji faworytów grupy Tunezji. Już po 26 minutach wydawało się, że nic już nie odbierze trzech punktów Orłom z Kartaginy, gdy po dominacji drużyny gospodarzy napastnik Lens Issam Jemaa zaliczył już dwie bramki i słupek (choć warto nadmienić, że jeszcze w 8 minucie zdyskwalifikowano gola Malawi za rzekomy spalony). Pomimo walki wydawało się, że szanse graczy z południa Afryki zostały pogrzebane, gdy Hellings Mwakasungula zobaczył czerwoną kartkę za drugą żółtą. Jednakże chwilę później 22-letni gwiazdor Orlando Pirates Chiukepo Msowoya strzelił zza linii pola karnego nie do obrony. W drugiej połowie Tunezja miała kilka okazji na zagwarantowanie sobie trzech punktów, ale to ostatecznie Malawi doprowadziła do wyrównania, gdy Karim Haggui sfaulował w polu karnym, a z jedenastki strzelił weteran Elvis Kafoteka, na co dzień gracz rwandyjskiej APR FC.

Przemek Stępień

blog comments powered by Disqus