Pozostając na tej stronie wyrażasz jednocześnie zgodę na korzystanie z plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.    

09-01-2009 | Czytelnia | kongo, polkawkongo, tolerancja

Piękne Mulatki, przystojni Mulaci

Coraz więcej Polaków wyjeżdża za granicę i coraz więcej obcokrajowców przyjeżdża do Polski. Przybysze z Afryki zauroczeni Polkami próbują zdobyć ich serca. Każdy ma prawo do swego szczęścia i wielu osobom udaje się stworzyć szczęśliwą rodzinę. Dzieci ze związków polsko-afrykańskich uchodzą w społeczeństwie polskim za bardzo atrakcyjne pod względem wyglądu zewnętrznego. Budzą powszechny podziw, czasem zazdrość, a zdarza się, że i agresję.

© Piękne Mulatki... 

Mój mąż, chodząc kiedyś na spacery z naszym pierwszym dzieckiem, słyszał komentarze przechodzących obok niedyskretnych przechodniów: „Ciekawe, co ten Murzyn wiezie w wózku?". Niektóre kobiety, nie mogąc się powstrzymać, podchodziły do męża i zaglądały pod budkę wózka, a potem z zachwytem wyrażały się na temat urody oglądanego malca. Najczęściej kończyły swoje wywody zdaniem: „Ja też bym takie chciała". Wszystko w porządku, jeżeli sprawa kończy się na takim stwierdzeniu, ale niestety zdarza się, że niektóre Polki świadomie szukają kontaktu z Afrykańczykami tylko dlatego, by móc mieć ładne dzieci. W skrajnych przypadkach dochodzi do nieprzemyślanych, egoistycznych decyzji z ich strony o samotnym macierzyństwie. Dziewczyna za wszelką cenę stara się „usidlić" jakiegoś ciemnoskórego chłopaka, by mieć z nim ślicznego Mulata i nieważne, czy będzie razem z tym mężczyzną, czy też nie, jej do szczęścia wystarczy dziecko. Zapomina przy tym, a może jest całkowicie nieświadoma tego, że takie dziecko w Polsce, bardziej niż białe, potrzebuje obojga rodziców ze względu na nietolerancyjność dużej części polskiego społeczeństwa.

Taki Mulat, choćby był najpiękniejszy i choćby miał bardzo kochającą mamę, mieszkając bez taty, który by go wspierał i świadczył o tym, że dziecko nie było „wpadką" po jednorazowej przygodzie mamy, skazany jest na złośliwe komentarze zarówno pod swoim adresem jak i swojej rodzicielki. Mało jest ludzi, którzy traktują takie samotne matki jak inne Polki, którym nie ułożyło się wspólne życie z Polakiem.

Są też dziewczyny, które zapominają o własnej godności i pomimo złego traktowania przez niektórych ciemnoskórych chłopaków żyją w chorych związkach, by móc chełpić się ślicznym dzieckiem. Niestety taka radość często nie wystarcza, by „normalnie" żyć. Biorąc powyższe pod uwagę, każda dziewczyna, szczególnie w dobie AIDS, powinna rozważnie podejmować decyzje o nawiązaniu bliższego kontaktu z obcokrajowcem, aby Mulaci rodzili się tylko w pełnych rodzinach i mieli kochających się rodziców.

Mulaci mają swoje specyficzne problemy, z którymi muszą sobie poradzić, a o których inni nie zdają sobie nawet sprawy.

Moje trzy córki zawsze budziły powszechną uwagę. Dla nich jest rzeczą najzupełniej naturalną, że ludzie się za nimi oglądają, komentują, chłopcy proszą o numer telefonu. Są to najczęściej miłe sytuacje, ale wiem , że zdarzają się też złośliwości. Moje dzieci nigdy mi o nich nie opowiadają, nie skarżą się. Podziwiam je za to.

Ania wyjeżdżając do Wielkiej Brytanii miała nadzieję, że wtopi się w tamtejszy kolorowy tłum, a okazało się, że angielscy chłopcy również ją zaczepiają, z tym, że są bardziej bezpośredni i odważni.

Mulaci muszą sobie poradzić z samookreśleniem się. Wśród białych uchodzą za ciemnoskórych, wśród czarnych Afrykańczyków uchodzą za białych, chociaż generalnie Afrykańczycy traktują Mulatów bardziej po bratersku, niż na przykład Polacy. Mulat idący z białą dziewczyną ulicami Warszawy jest bardziej narażony na zawiść i agresję ze strony polskich chłopaków, niż idąc ulicami Kinszasy z Kongijką. Tam nikt go nie skrytykuje, nie zaczepi. Jest to sytuacja normalna, nie budząca niczyjej uwagi.

Znam Kongijczyka, który wiele lat szukał swojej córki. Jej matka - Polka nie zdecydowała się na wspólne życie z nim, wyszła za mąż za Polaka i całkowicie zerwała kontakt z ojcem swego dziecka, nie podając adresu zamieszkania. Dopiero córka, gdy podrosła, zainicjowała poszukiwania i w końcu się odnaleźli ku obopólnej radości. Nie rozumiem, jak można podchodzić tak egoistycznie i zabraniać dziecku kontaktu z ojcem.

Zdarzają się i odwrotne sytuacje. W Kongu można znaleźć Mulatów od dawna poszukujących swoich białych ojców, którzy spędziwszy upojne noce z Kongijkami więcej nie interesowali się ich losem. Jeden z Mulatów odnalazłszy ojca był bardzo rozczarowany jego postawą i brakiem zainteresowania. Dopiero gdy syn stał się bardzo znaną osobistością w Kongu, ojciec, mając nadzieję na możliwość korzystania z majątku syna próbował nawiązać z nim kontakt, ale syn nie miał już ochoty na budowanie więzi z człowiekiem, na którym tak się zawiódł.

Inny Mulat, mający matkę Kongijkę i ojca Polaka od wielu lat sprawuje jedne z najwyższych stanowisk w kongijskim rządzie. Swego czasu był ministrem, obecnie jest przewodniczącym senatu. Jego ojciec nigdy za bardzo się nim nie interesował.

Oczywiście jest bardzo wielu Mulatów mających normalne rodziny i oboje rodziców. Dla tych ludzi najważniejsze są więzy rodzinne, a nie kolor skóry.

Mam marzenie. Tak jak Martin Luther King chciałabym, aby moje dzieci i inni Mulaci i czarni Afrykańczycy byli oceniani za swój charakter, a nie za wygląd zewnętrzny. Mam marzenie.

Korzystając z okazji życzę wszystkim mamom Mulatów , aby ich pociechy wyrosły na takie osobowości jak Barack Obama. Po jego wyborach na prezydenta słyszałam w polskim radiu komentarze, że taka sytuacja u nas nie mogłaby się wydarzyć. Mulat - maskotka i owszem, ale pełnoprawny obywatel? Mam marzenie.

Bożena Komba

Autorka jest od ponad dwudziestu lat żoną Kongijczyka. Mają troje dzieci. W Kongo mieszkała w latach 1988-1992. Już teraz macie okazję poznać świat widziany oczami kobiety, dla której Kongo jest drugą Ojczyzną.

blog comments powered by Disqus