Pozostając na tej stronie wyrażasz jednocześnie zgodę na korzystanie z plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.    

07-09-2009 | Czytelnia | media, miłość, nigeria, polska, związki

O polsko-nigeryjskiej miłości

W lipcu, kiedy sezon "ogórkowy" był w pełni, w polskim wydaniu "Newseeka" ukazał się artykuł poświęcony polsko-nigeryjskim związkom. Jego autorka broniła w nim swojej tezy, twierdząc, że prawie wszystkie małżeństwa Polek z Nigeryjczykami nie są zawierane z miłości tych drugich do polskich kobiet. "Coraz więcej Polek wychodzi za mąż z miłości. Z miłości do Nigeryjczyków. Jednak to uczucie nieodwzajemnione. Dla pana młodego to tylko biznes." W ten sposób zaczynał się artykuł pod tytułem "Nigeryjska miłość". Na tekst zareagowały Polki, których mężami są właśnie Nigeryjczycy.

© cc. 

Na blogu poświęconym polsko-afrykańskim parom zawrzało. "Mimo, iż artykuł ten spotkał się z bardzo negatywnym odbiorem i zarówno sama jego autorka jak i redakcja Newsweeka otrzymały wiele maili wyrażających swoje negatywne odczucia względem artykułu nigdy nie otrzymałyśmy żadnej odpowiedzi" - napisały rozgoryczone brakiem reakcji użytkowniczki strony Pary- polskoafrykańskie .ownlog.com. - "Jaki z tego wniosek?" - możemy przeczytać na ich stronie. - "Czyżby brak konsekwencji w działaniu? Dlaczego mimo wielu listów autorka nie obroniła swoich argumentów oraz swoich poglądów? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam Wam, gdyż Nam sam fakt braku odpowiedzi wystarczy za odpowiedź."

Na wspomnianej stronie znalazły się też listy wysłane do "Newsweeka", których tygodnik nie chciał już opublikować.

Szanowna Pani,

Jestem po lekturze artykułu "Nigeryjska Miłość" i jestem oburzona sposobem w jaki sposób przedstawiła pani małżenstwa Polsko - Nigeryjskie. Zdaję sobie sprawę z tego, że faktycznie istnieje pewien odsetek fikcyjnych małżeństw (nie tylko Polsko-Nigeryjskich), ale pozostałe z nich są to jak najbardziej realne i normalnie funkcjonujące związki. Szkoda, że o tym nie było ani słowa. Wystarczająco walczymy ze sterotypami i uprzedzeniami, a ten artykuł na pewno nie polepszy sytuacji i sposobu patrzenia na mieszane małżeństwa. Śmiem wręcz twierdzić, że zdecydowanie pogorszy opinię Polaków na ten temat.

Jestem żoną Nigeryjczyka i nigdy mój mąż nie proponował mi ani złotówki za małżeństwo. Powinnam się w takim razie zaliczać do kategorii "złapana na serducho". Wydawało mi się, że większość ludzi, która decyduje się na małżeństwo darzy się głębszymi uczuciami ale wg Pani my Polki, jesteśmy głupie i naiwne wiążąc się z obcokrajowcami z miłości. Nie lubię być wrzucana do jednego wora ze wszystkimi bo jest to okropne uogólnianie.
Rozumiem, że im wiecej sensacji i tego typu artykułów tym lepiej gazeta się sprzedaje, ale wg mnie zaczynacie się państwo przez to zbliżać do brukowców typu Fakt czy Super Express. Mam nadzieję, że następnym razem pisząc jakiś artykuł spojrzy pani na opisywany temat z kilku stron.

Pozdrawiam,
D.

Szanowna Pani,

Po przeczytaniu artykułu Pani autorstwa pt. "Nigeryjska Miłość" byłam w szoku i zaczęłam się zastanawiać czy oby na pewno żyjemy w XXI wieku, ponieważ uogólnienia zawarte w Pani artykule sprawiły, że poczułam się jakbym mieszkała w czasach gdzie niewolnictwo i handel czarnoskórymi było na porządku dziennym.

Aby mój mail był dla Pani bardziej czytelny postanowiłam nie odnosić się ogólnie do całego artykułu, a po kolei do każdej jego części, z którą nie tylko się nie zgadzam, ale którą traktuje również, jako przejaw rasizmu, który w XXI wieku nie powinien mieć miejsca, szczególnie w tak ogólnodostępnej prasie jak np. "Newsweek".

Dziwi się Pani, że piszę o rasizmie? No to proszę się nie dziwić ponieważ w Pani artykule ocenia Pani wszystkich Nigeryjczyków na podstawie iluś tam przypadków, wypowiada się Pani negatywnie o ludziach pochodzących z Nigerii, tylko i wyłącznie biorąc pod uwagę zachowanie danej grupy. A tego typu dyskryminacja ze względu na pochodzenie, przejawiona takim a nie innym uogólnianiem, nie może być nazwana inaczej niż rasizmem.

Już pod samym tytułem piszę Pani "Jednak to uczucie nieodwzajemnione". Muszę przyznać, iż bardzo ciekawi mnie skąd ma Pani takie informacje, czyżby każdy Nigeryjczyk, który zawitał w Polsce zgłosił się do Pani i zwierzył z własnych uczuć? Wydaje mi się, że nie, a tak niestety brzmią Pani słowa, gdyż nie pisze Pani, że w tym i tym przypadku uczucie to było nieodwzajemnione, a uogólniła to Pani do wszystkich Nigeryjczyków.

Następnie dodaje Pani "Dla Pana młodego to tylko biznes". Na ten temat napiszę tylko tyle, że małżeństwa w celu legalizacji pobytu mają miejsce na całym świecie i są zawierane przez wszystkie narodowości. W Polsce w przeszłości rzadziej się to zdarzało, bo kto i po co przyjeżdżałby do naszego kraju? Tak się składa, że Afrykanie od dawna emigrują do Europy, w przeszłości rzadziej do Polski, obecnie częściej, tak się również składa, iż Nigeria jest olbrzymim państwem w związku z czym duża liczba tych Afrykanów to właśnie Nigeryjczycy. Jednak fakt, iż iluś tam z nich zawarło związek małżeński w celu legalizacji pobytu, nie oznacza, że wszyscy Nigeryjczycy tak robią i że nie ma wśród Polsko - Nigeryjskich małżeństw prawdziwej odwzajemnionej miłości. Jeśli artykuł miał być o legalizacji pobytu poprzez małżeństwo to powinna Pani dodać ile dokładnie wykryto w Polsce fałszywych małżeństw, ile z nich było z Nigeryjczykami, ile z innymi narodowościami afrykańskimi bądź azjatyckimi i ile z europejskimi, bo takowe również mają miejsce ( np. Rosja ).

Pisze Pani, że to biznes dla Pana Młodego, gdzie wydaje mi się, iż w momencie gdy dochodzi do fikcyjnego małżeństwa to jest to biznes dla Panny Młodej, bo to ona zgarnia pieniądze. Dalej pisze Pani, że Nigeryjczycy rozkochują w sobie kobiety, bo są w tym mistrzami i dzięki temu nie będą musieli płacić za ślub. Gdyby określiła to Pani jako: "część Nigeryjczyków, którzy zawarli fikcyjne małżeństwa" to nie było by się do czego przyczepić, bo była by to prawda, jednak uogólniła to Pani do Nigeryjczyków tak jakby tyczyło się to wszystkich, a to już takie brzydkie uogólnienie jest biorące pod uwagę czyjeś pochodzenie - dlaczego wyczuwam tu rasizm?

Przytoczyła też Pani fragment wypowiedzi kobiety oszukanej przez Nigeryjczyka, proponuje zagłębić się w Polskie fora i inne strony, gdzie znajdzie Pani identyczne zmartwienia Polskich kobiet związanych z Polakami. Był to kolejny przykład na bardzo brzydkie uogólnienie z Pani strony. Piszę Pani, że inna kobieta została z rocznym synkiem, a proszę mi powiedzieć czy Polacy żon z dziećmi nie porzucają, czy inni mężczyźni innych narodowości tego nie robią? Z takim zachowaniem można się spotkać wśród każdej narodowości zarówno wśród kobiet jak i wśród mężczyzn. Tylko, że problemy Polki z Polakiem są dla nas codziennością i nie przywiązujemy do tego wagi, a małżeństw mieszanych w Polsce jest niewiele w stosunku do pozostałych i dlatego tez ich problemy bardziej rzucają się w oczy.

Napisałabym jeszcze wiele, ale musiałabym się w ten sposób doczepić do każdej osoby, która udzieliła Pani wywiadu. Te wszystkie uogólnienia, że kobiety wychodzące za Nigeryjczyków są głupie, mają problemy, mieszkają z dala od rodzin bądź pochodzą z domów dziecka są po prostu straszne i przedstawiają nas kobiety, żony Nigeryjczyków, pochodzące z różnych środowisk, z różnymi poziomami wykształcenia jako biedne desperatki.

Dziwi mnie też wypowiedź etnologa, który z wykształcenia powinien wiedzieć, że nie każdy Nigeryjczyk jest muzułmaninem i że w Nigerii małżeństwo to świętość, a rozwód to największe zło i większość Nigeryjczyków robi wszystko by go uniknąć, podobnie jak ich rodziny. Dlaczego tak mnie ruszył ten artykuł? Ponieważ od kilku lat jestem żoną Nigeryjczyka. Pieniędzy za ślub nie dostałam i za serducho złapana też nie zostałam. Jesteśmy normalnym małżeństwem. Nie pochodzę ani z domu dziecka, ani też nie mieszkam z dala od rodziny. Nie jestem ani głupia, ani tez nie należę do kobiet z problemami. Jestem kobietą wykształconą, zajmującą odpowiednie stanowisko w moim środowisku, a męża poznałam na studiach podobnie jak poznało się wiele Polskich par. Mamy cudowną córeczkę i układa nam się wspaniale, podobnie zresztą jak innym Polsko - Nigeryjskim Parom, które znamy. Czy mam problemy jako żona Nigeryjczyka? Tak mam. Ale są one spowodowane polskim społeczeństwem w którym żyjemy, gdzie rasizm i tego typu uogólnienia są na porządku dziennym i nikt nic z tym nie robi, mimo prawu ( Art. 256. i Art. 257. ), które jedynie teoretycznie, bo niestety nie w praktyce ma nas przed tym chronić. Taki artykuł nie tylko nie zrobi nic dobrego, ale za to może bardzo zaszkodzić i utrudnić życie parom, które wcale go łatwego nie mają. Nie dość, że muszę walczyć z wyzwiskami przez polaków mojej rodziny od małp to teraz jeszcze będę musiała udowadniać ludziom, że wielbłądem nie jestem i pieniędzy za ślub nie dostałam. Na koniec dodam tylko, że idąc Pani tokiem myślenia i sposobem uogólniania wnioskuje, że żywi się Pani tylko kiełbasa i wódką, a jeśli kiedykolwiek była Pani w Anglii to zapewne po to aby zarobić jako prostytutka. I ja wcale nie zamierzam Pani obrażać, ale przecież tak właśnie szufladkowani są Polacy, a Pani wcale lepiej nie zrobiła wrzucając wszystkich Nigeryjczyków i kobiety z nimi związane do jednego wora.

A talent pisarski ( który niewątpliwie Pani posiada ) mogłaby Pani wykorzystać i zareagować jakimś artykułem na temat zachowania Ks. Rydzyka, który czarnoskórego pielgrzyma przywitał wyzwiskami od brudasów.

Z poważaniem
Mrs.L

Witam,

Postanowiłam napisać do Pani po przeczytaniu artykuły "Nigeryjska miłość" Pani autorstwa, który ostatnio ukazał się w Newsweeku.

Uważam że sposób w który przedstawia Pani Nigeryjczyków w tym artykule jest bardzo jednostronny, i jako taki w mojej opinii jest przejawem rasizmu i braku profesjonalizmu. Wyciąga Pani daleko idące wnioski o ponad 150 mln narodzie na podstawie kilkunastu udowodnionych i kilkuset rzekomych przypadków "papierowych małżeństw". Jako dziennikarz, zwłaszcza ogólnopolskiej gazety obowiązuje Panią zarówno etyka dziennikarska jak też potrzeba solidnego przygotowania warsztatu ZANIM zabierze się Pani do pisania o tak złożonym problemie jak nielegalne małżeństwa, imigracja czy kultura afrykańska.

Jako Polka i żona Nigeryjczyka jestem oburzona tym w jaki sposób pisze Pani o narodzie z którego pochodzi mój mąż. Używa Pani mnóstwa uogólnień i jednostronnych wypowiedzi, które powinny być niedopuszczalne zwłaszcza w artykule opublikowanym w gazecie takiej jak Newsweek, która stara się o wizerunek nowoczesnej, otwartej i na wysokim poziomie prasy.

Życie w związku mieszanym w kraju takim jak Polska nie zawsze jest łatwe, Pani artykuł przyczynia się tylko do ugruntowania krzywdzących stereotypów. W całym artykule nie wspomniała Pani ani razu o tym, że są też polsko-nigeryjskie małżeństwa zawierane legalnie, że możliwe jest, że Polka zakocha się w Nigeryjczyku z wzajemnością, że mogą zdecydować się na ślub bo się kochają i chcą ze sobą spędzić resztę życia i że mogą "żyć długo i szczęśliwie". Uważam to za krzywdzące przeoczenie i jako taki cały Pani artykuł w mojej opinii jest wysoce naganny.

Z poważaniem,
AA

Szanowna Pani,

W numerze 29/2009 tygodnika Newsweek ukazał się artykuł Pani autorstwa zatytułowany „Nigeryjska miłość". Moim zdaniem artykuł ten pokazuje, że jest Pani nierzetelną dziennikarką. Przytacza Pani bardzo interesujące dane: „Nigeria to 150 milionów ludzi, większość z nich pragnie uciec z kraju". Jeżeli dysponuje Pani badaniami, których wyniki potwierdzają to co Pani napisała, to bardzo proszę o udostępnienie mi ich. Jeśli Pani takich badań nie posiada, to proszę nie odwoływać się to takich danych, ponieważ jest to kłamstwo.

Z wieloma szczegółami opisała Pani ceremonię, która odbyła się w kwietniu 2009 roku w Garwolinie. Fragment tego tekstu pasowałby raczej do tabloidu, a nie do poważnej opiniotwórczej gazety. Kolejne fragmenty tekstu pokazują, ze pisząc ten artykuł wykazała się Pani brakiem obiektywizmu. Dlaczego nie wspomniała Pani o szczęśliwych parach polsko-nigeryjskich, których ,zapewniam Panią, jest w Polsce bardzo wiele. Skoro zdecydowała się Pani na opis „nigeryjskiej miłości" powinna Pani opisać także prawdziwe małżeństwa, a nie jedynie kontraktowe.

Jako obywatelka polska i żona Nigeryjczyka czuję się urażona kłamstwami i uogólnieniami jakie Pani zastosowała w swoim artykule. Jestem także zaskoczona niskim poziomem warsztatu dziennikarskiego jakim się Pani wykazała.

Z poważaniem,
M.

Artykuł, który oburzył polskie żony Nigeryjczyków można nadal przeczytać w serwisie newsweek.pl. A Wy co o tym sądzicie?

ostro

blog comments powered by Disqus