Pozostając na tej stronie wyrażasz jednocześnie zgodę na korzystanie z plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.    

13-01-2016 | Wiadomości | afryka, afrykainaczej, erytrea, etiopia, media, wolnemedia

Najwieksza cenzura w Erytrei i Etiopii

Erytrea jest krajem, który zajmuje się na pierwszej pozycji w rankingu krajów, które najbardziej cenzurują media i zlikwidowały wolność słowa. Tuż za Erytreą, znalazła się Korea Północna, a na czwartej pozycji, Etiopia.

Ranking powstał z inicjatywy Komitetu na Rzecz Ochrony Dziennikarzy. W pierwszej dziesiątce zestawionej przez Komitet znalazła się również Etiopia. Ranking powstaje na podstawie danych dotyczących represji wymierzonych przez rządy poszczególnych państw wobec dziennikarzy i swobody w dostępie do Internetu.

Erytrea rządzona twardą rękę przez prezydenta Isaiasa Afewerkiego, uchodzi za największe więzienie dziennikarzy. W ubiegłym roku co najmniej 23 osoby zajmujące się dziennikarstwem zostały pozbawione wolności. Dużo więcej zdecydowało się uciekać przed tym opresyjnym reżimem. Erytrea nie wprowadziła nadal internetu mobilnego, chociaż miała takie plany, a dziś zaledwie 1 procent Erytrejczyków ma dostęp do sieci. Erytrea ma też najmniejszą liczbę użytkowników telefonów komórkowych na świecie – zaledwie 5,6 procnet. To mniej niż w Korei Północnej, gdzie telefony posiada  9,7 procent obywateli. Erytrea ma też najwolniejsze połączenie internetowe.

Afewerki rządzi Erytreą od 1993 roku. Jedynie media państwowe mogą upowszechniać informacje. W Erytrei nie ma też zagranicznych korespondentów – ostatni został wyrzucony w 2007 roku. Jednak praca dla mediów publicznych nie jest wcale bezpieczna, i także dziennikarzy zatrudnieni przez rząd nie mogą czuć się bezpiecznie. Z kolei próba stworzenia mediów prywatnych doprowadziła do ich rozwiązania i uwięzienia w 2001 roku. Państwo ściśle kontroluje dostęp do internetu, a wszelkie próby zmiany tej sytuacji zewnątrz kończą się niepowodzeniem. W Erytrei mogło już zginąć w więzieniach pięciu dziennikarzy, którzy zostali aresztowani w 2001 roku.

Etiopia, która sąsiaduje z Erytreą i jest z tym małym krajem Rogu Afryki w złych relacjach, również stara się mieć wpływ na media i ogranicza ich wolność. Etiopski premier Hailemariam Desalegn jest u władzy od 2012 roku. Kiedy kraj przygotowywał się do wyborów w maju 2015 roku, władze wzięły na celownik niezależne media, aresztując dziennikarzy, zastraszaniu domów wydawniczych i kolporterskich. Przeciwko niepokornym wobec rządu zostały otwarte procesy sądowe, ci sprawiło znaczne ograniczenie dostępu 90-milionowego społeczeństwa do niezależnych od rządu źródeł informacji. Wcześniej, w 2014 roku, do aresztu trafiło 10 dziennikarzy i blogerów, a sześć publikacji miało zachęcać do „terroryzmu”. W rezultacie 16 dziennikarzy uciekło na wygnanie. W Etiopia nie ma też żadnego niezależnego nadawcy, poza Ethiopian Satellite Television, nadawanej z USA, przez opozycję wobec etiopskiego rządu.

W przypadku internetu firma Ethio Telecom jest dostawcą związanych z tym usług, blokując krytyczne wobec władz strony internetowe.

Paweł za cpj.org

Polecamy książkę "438 dni. Nafta z Ogadenu i wojna przeciw dziennikarzom", która jest relacją dwóch szwedzkich dziennikarzy więzionych przez etiopskie władze. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Czarne.

blog comments powered by Disqus