Pozostając na tej stronie wyrażasz jednocześnie zgodę na korzystanie z plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.    

08-02-2018 | Książki | afryka, książki, literatura, polska, vadas

Marek Vadas i realizm magiczny

Do polskich księgarń trafiła praca wyjątkowa – zbiór literackich miniatur słowackiego pisarza Marka Vadasa pt. „Uzdrowiciel”. Autor, niczym Amos Tutola, wyprawia się w świat magii i wierzeń ludów znad Zatoki Gwinejskiej.

Autorem „Uzdrowiciela” jest Marek Vadas (ur. 1971). Studiował on estetykę i słowacystykę na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Komeńskiego w Bratysławie. Odbył kilkanaście podróży do Afryki, odwiedzając m.in. Kamerun, Czad, Gabon i Nigerię. Debiutował w 1994 roku książką „Mała powieść” („Malý román”). W 2004 roku wydał „Bajki z czarnej Afryki” („Rozprávky z čiernej Afriky”) – nominowane do nagrody Bibiana za najlepszą książkę dla dzieci. Opublikowany w 2006 roku „Uzdrowiciel” („Liečiteľ”), nad którym Vadas pracował przez siedem lat [1], zyskał uznanie krytyków i przyniósł pisarzowi prestiżową nagrodę Anasoft Litera. Książkę przetłumaczono na kilka języków, w tym na polski (wyd. Książkowe Klimaty, Wrocław 2017). W 2013 roku Vadas wydał zbiór opowiadań „Čierne na černom” („Czarne na czarnym”), a trzy lata później nowelę „Útek” („Ucieczka”), pokazującą świat uchodźców oczami dziecka. Przez dłuższy czas Słowak mieszkał w kameruńskim mieście Nyenjei, gdzie doradzał lokalnemu władcy [2].

Parabole

Zbiór „Uzdrowiciel” zawiera 30 krótkich tekstów. Część uznać można za opowiadania, część jest bliska przypowieściom. Ich fabuła cechuje się zauważalnym schematyzmem. Interpretacja każdego z utworów wymaga przy tym znajomości kontekstu kulturowo-religijnego, wiąże się z sięgnięciem do znaczeń alegorycznych lub symbolicznych.

Narracja Vadasa przywodzi na myśl realizm magiczny. Pisarz nieustannie nawiązuje do legend i mitów oraz lokalnych tradycji. Operuje zaskakującymi kontrastami, ironią i paradoksem. Symptomatyczne, że zbiór otwiera utwór „Jestem chłopak z książki”. Jego bohater stwierdza: „Ludzie, którzy przybyli z książek, są silni, bo potrafią żyć w samotności. (…) Ostrożnie przerzucałem każdą stronę i szukałem znajomych słów. Szukałem samego siebie. Szukałem opowieści, która ułatwiłaby mi przypominanie i opowiedziała prawdę o mojej przeszłości” (s. 12, 14). W deklaracjach tych pobrzmiewa szacunek Vadasa względem spuścizny literackiej Afryki – w wywiadach Słowak wspomniał wpływ, jaki na niego mieli Amos Tutuola, Mongo Beti, Mia Couto [3] oraz John Maxwell Coetzee [4]

Świat przedstawiony w miniaturach literackich podlega częściowym deformacjom. Zatarciu ulega granica między jawą a snem, między przeszłością, teraźniejszością a przyszłością. Akcja większości utworów dzieje się w Kamerunie, kilku w Gabonie. Konwencja oniryczna uniemożliwia podanie dokładnych lokalizacji. Porządek przyczynowo-skutkowy w kolejnych tekstach załamuje się coraz bardziej. Zakończenia utworów przestają być jednoznaczne – czytelnik sam musi rozszyfrowywać tekst, nadawać znaczenia gestom bohaterów.

Pęknięcia świata

Vadas zdaje się zwracać szczególną uwagę na płaszczyzny sporów w społeczeństwach afrykańskich. Zderza wzory kultur tradycyjnych z nowoczesnością. Pokazuje rozpad sfery rytualnej i wzrost nieufności w relacjach między Afrykanami (s. 110). Stwierdza: „dzisiejsza młodzież zamiast tańczyć, po prostu się trzęsie. (…) To nie ma nic wspólnego z prawdziwą makossą” (s. 135).

Pisarz rzadko opowiada się za którejkolwiek ze stron konfliktu. Unika politykowania – wyjątkami zdają się być oceny działań Europejczyków, wykupujących ziemię w Afryce (s. 30-31) oraz wzrostu bezrobocia (s. 102). Słowak woli wcielać się w rolę bezstronnego świadka, przedstawiającego wydarzenia z kilku perspektyw. W utworze „Będę się wpatrywać” jego bohater wspomina: „Niczego więcej nie potrzebuję. Wystarczy, że mogę się przyglądać” (s. 17). Idealnymi miejscami do przeprowadzenia tych obserwacji są restauracje, hotele, place targowe, stadiony, gwarna ulica wsi i miast afrykańskich

Bohaterowie Vadasa często tracą pamięć, gubią się w (pozornie) znajomym otoczeniu. Kameruńczyk z „Beznadziejnie piękne życie” „był obcym w innym ciele, w którym zanikała jego świadomość” (s. 95). Z kolei bohater miniatury „Rzeka” zaczyna swoją opowieść od zdań: „Nie reagowałem na płynący czas, na godziny pędzące wraz ze mną jak szalone” (s. 63). Postacie te zawieszone są poza czasoprzestrzenią. Wśród nich są zarówno osoby żywe, jak i „wężowi mężczyźni i kobiety-lwy” (s. 97), „zielonkawe drgające postacie” (s. 39), duchy zmarłych, „podszeptywacze” (s. 76), a kilkukrotnie też sama śmierć. W utworach dialogi prowadzą także i rośliny. W wielu tekstach pojawia się postać szamana, znachora, czarownicy – postaci funkcjonujących na granicy świata rzeczywistego i magii. Ocenianie ich zachowań według kryteriów manichejskich nie ma sensu.

Vadas w „Uzdrowicielu” zdołał zdystansować się wobec stereotypowych atrybutów kultur afrykańskich. Potrafi się nimi bawić – do gry tej dyskretnie zapraszając czytelników.

[1] У Афрыку гадзіннік не бяру, http://prajdzisvet.org/interview/24-u-afryku-hadzinnik-nie-biaru.html

[2] Marek Vadas o Afrike - Rozhovor pre denník Pravda, http://www.kkbagala.sk/texty/marek-vadas-o-afrike-rozhovor-pre-dennik-pravda/rozhovory

[3] Tento svet sa stráca. S Marekom Vadasom o Afrike, rozprávaní a o strašidlách na uliciach, https://www.advojka.cz/archiv/2015/12/tento-svet-sa-straca

[4] Marek Vadas: „Našej civilizácii by pristalo menej namyslenosti a viac rešpektu pred nepoznaným.“, http://zajtrajsienoviny.sk/2015/03/marek-vadas-nasej-civilizacii-by-pristalo-menej-namyslenosti-a-viac-respektu-pred-nepoznanym/ 

Błażej Popławski

Historyk, socjolog, prowadzi blog www.afrykanista.pl

blog comments powered by Disqus