Pozostając na tej stronie wyrażasz jednocześnie zgodę na korzystanie z plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.    

17-11-2015 | Blog Mamadou Diouf | 7dniafryka, afryka, afrykainaczej, blogmamadou, diouf, eog, islam, monitoringmediów, uchodźcy, ue

7 Dni Afryka: Kto by pomyślał?

Szczyt, który nie rozwiąże problemu uchodźców. Tak media nazywają ostatnie spotkanie UE na Malcie. Premier Szwecji ostrzega: - Obawiam się, że UE może się rozpaść, kiedy kraje, zamiast się solidaryzować, zaczną się izolować. Unia czuje niemoc, niedowład, który kurczy wyobraźnię. Widocznie strach przed Państwem Islamskim (PI) paraliżuje i dzieli Europę. Instynkt samozachowawczy jest niezbędny do życia. Zwierzęta go mają, ciała polityczne też. Napięcie pojawiające się w sytuacjach realnego zagrożenia jest naturalną reakcją zwierząt, ludzi i krajów, czasem prowadzi ono do ucieczki lub walki. Co wybrała Unia przy tej polityce strachu i bezsensownej przemocy na cywilach PI? Czy Bliski Wschód będzie decydował o dalszym losie UE ?

Nie będę rozważał różnych filozoficznych aspektów wolności. Z pewnością strach nie jest przyjacielem wolności. Jest wręcz jej wrogiem. Strach zabiera nam swobodę. Człowiek inwestuje w takiej sytuacji coraz głębiej w ostrożność. Ta ostatnia łatwo przechodzi w panikę, która absolutnie nie jest kumplem wolności. Nie można być wolnym, skoro żyje się w strachu.

Obecnie mamy właśnie taką sytuacje. Ruchy i decyzje ostatnich miesięcy niektórych krajów unijnych potwierdzają ten fakt. Nerwowość chełpi się i sieje dookoła panikę. Kraje się zamykają. Obecne debaty – przypominają bardziej kłótnie – na temat uchodźców, szok po rzezi w Paryżu pokazuje, jak ustalenia układu Schengen z 1985 r. są chwiejne. Egoizmy narodowe są (a nie suwerenność) są podawane jako deser. Zamiast wzmocnić współpracę w zakresie bezpieczeństwa, kraje wycofują się z fundamentalnej wartości, jaką jest swoboda ruchu. Kraje UE mają kłopoty z podejmowaniem wspólnej decyzji. Uchodźców trzeba przyjmować. Jeżeli dany kraj nie robi tego, to nie z powodu suwerenności czy jakiejś innej przyczyny wagi państwowej, czy kulturowo-cywilizacyjnej. Kraje, które nie chcą tych gości się boją. Zwyczajnie. Trzeba jednak mieć odwagę, by mówić o własnym strachu, a nie szukać zastępczych, górnolotnych przyczyn takich jak: niedopasowanie cywilizacyjne (stamtąd pochodzi monoteizm i nie tylko), terroryzm, czy choroby (czy ktoś dziś utożsamia Europę z dżumą, która wstrząsnęła w XIV wieku życiem kontynentu, zaraza powracała sporadycznie do Europy aż do dziewiętnastego stulecia?).

W kategoriach politycznych pojmuje się wolność, jako brak fizycznego przymusu. Ten przymus-strach właśnie pojawił się na horyzoncie. „Rakiety-strach” rozstrzeliwuje państwo-organizacja, którego ONZ nie uznaje. Może od dziś mieszkańcy Paryża nie będą już swobodnie siedzieć na tarasach i delektować się winem. Czy przestaną chodzić na koncerty rockowe (bo wariaci masakrowali publiczność podczas koncertu), czy Francja odwoła Euro 2016, bo zamachowcy próbowali się dostać na paryski stadion?

Unia opiera się na wartościach takich jak poszanowanie godności każdej jednostki, wolności, demokracji, równości, państwa prawego, jak również poszanowania praw człowieka. Wartości te są wspólne dla wszystkich państw członkowskich. Na naszych oczach, jedna kardynalna wartość wymyka się, wypchnięta pod zakurzony dywan. Chodzi o swobodę podróżowania. Wracają kontrole na granicach. Te zmiany nie są suwerennymi decyzjami rządów. Wymusza je zewnętrzna siła, które grają na strachu i przemocy. Publicystyka spekuluje, politycy wtórują i mówią o tym, że strefa Schengen jest zagrożona, że ryzyko kolejnych zamachów spowoduje zamknięcie granic. To chyba jakiś eufemizm.

Państwo Islamskie zabiera Unii jedną z jej kardynalnych wartości i jeden z jej symboli. Gdzie na świecie można podróżować przez wiele krajów i nie mieć ani jednej pieczątki w paszporcie. To jest możliwe tylko w Europie. Powrót kontroli na granicach, nie mówiąc już o murach, barierach, powstających tu i tam, to zwycięstwo Państwa Islamskiego na terenie Europy.

Niestety kontynent się barykaduje, zamyka, buduje mury, szlabany rosną jak metalowe grzyby po kwaśnym deszczu. Podczas kiedy Europa wysyła samoloty bojowe, bombarduje pozycje tej organizacji w Syrii, nadchodzi odwet. Zachód prowadzi wojnę, za którą jest współodpowiedzialna. Wojenne gry i układanki są niestety naszą współczesnością. Nie sięgam po Afganistan. Wojna w Iraku, ciągnąca się dekadami sprawa Palestyny, katastrofalne rozwiązanie problemu Libii... i od kilku lat trwająca wojna w Syrii. Zastanawiam się, czy gdyby uchodźcy nie forsowali południowych granic UE, czy zainteresowanie tą wojną byłoby aż tak duże.

Po zamachu w Paryżu Rokita powiedział, że kończy się Unia w kształcie, który znamy. Dodał, że czeka nas pełzająca śmierć Schengen. To właśnie byłoby zwycięstwo Państwa Islamskiego. To byłoby zbyt proste, zbyt łatwe. Kolejne kraje mogą zamykać swoje granice. Teraz zamknięte są granice Niemiec, Francji, Szwecji. Porozumienie Schengen staje się w pewnym sensie fikcją. Słowem wygrywa strach. Jeden z naszych polityków powiedział, że aby przeciwdziałać zagrożeniu terrorystycznemu w przyszłości Unia Europejska i NATO potrzebują wspólnej strategii bezpieczeństwa i znacznie większej współpracy wywiadowczej między krajami członkowskimi.

Wydaje się, że nie tylko o współpracę chodzi. Unia powinna zmienić swoją politykę interwencyjną. Chce być policjantem lub żandarmem i interweniować na innych kontynentach. I tu leży sedno sprawy. Może trzeba prowadzić tę politykę tak, aby szanowała godność tamtych ludzi i tamte wartości (wszak tego się domagamy na własnym podwórku). Dlaczego młody człowiek, urodzony i wychowany we Francji popełnia samobójstwo zabierając życie dziesiątkom innych ludzi? Fanatyzm religijny i obietnica raju po śmierci wydaje mi się mało przekonywająca. Może przyczyna leży gdzie indziej!

Jeden z przywódców afrykańskich, komentując ostatnie krwawe wydarzenia z Paryża powiedział: zabić niewinnego człowieka, to mordować całą ludzkość. Na tle tego, co się dzieje w Syrii, zapytać można - a zabicie setek tysięcy ludzi od ponad 4 lat? Nie dajmy PI tryumfować, bo dojdzie do ciężkiego ataku serca pewnej pięknej idei jaką jest Unia.

Mamadou

 
Projekt "Afrykanie w Polsce - badanie i monitoring na rzecz zwalczania dyskryminacji", realizowany w ramach dotacji otrzymanej z programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG, jest projektem o zasięgu ogólnopolskim i ma na celu sprawdzenie, jak po pięciu latach, od przeprowadzenia pierwszych kompleksowych badań na temat postrzegania Afryki i jej mieszkańców przez obywateli Polski oraz pierwszego monitoringu polskich mediów, zmienia się stosunek polskiego społeczeństwa i mediów wobec osób pochodzenia afrykańskiego.

W rezultacie projekt dostarczy kluczowych danych, niezbędnych do prowadzenia działań, które w sposób systemowy przeciwdziałają nietolerancji i dyskryminacji, w tym pomogą też lepiej zrozumieć współczesne źródła zjawiska mowy nienawiści. Jednocześnie projekt zajmie się grupą osób pochodzenia afrykańskiego, której nie są poświęcane dedykowane i odrębne badania, i będzie prowadzony przy bezpośrednim udziale Afrykanów.

Zobacz poprzednie wyniki badań i monitoringu prowadzonych przez naszą Fundację.

blog comments powered by Disqus