Pozostając na tej stronie wyrażasz jednocześnie zgodę na korzystanie z plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.    

16-08-2008 | Czytelnia | afryka, samiosobie

Kilimandżaro

Góra Kilimandżaro, najwyższy szczyt Afryki, to najważniejszy stworzony przez naturę symbol kontynentu. Mówi się, że nie istnieje nic bardziej afrykańskiego od Kilimandżaro.

© cc. Czy nie ma nic bardziej afrykańskiego niż Kilimandżaro. 

Nie zgadzam się - od samej góry są rzeczy bardziej afrykańskie: na przykład odczuwać nostalgię, ciągłą tęsknotę do tego miejsca. Nawet, jeśli nie pochodzi się stamtąd, jej oddalenie i samotność budzą nostalgię. Tyle razy w snach wracam do Afryki, To ona jest dla mnie wielkim duchem. Czuję głęboko przywilej bycia Afrykańczykiem. Tak, jak białe, twarde włosy mojej drogiej babci - białe i twarde jak śniegi Kilimandżaro, które nigdy się nie roztopią.

Dzisiaj Afryka podróżuje, emigruje, spaceruje po wybiegach całego świata - nie potrzebuje do tego czerwonego dywanu, bo Afryka chodzi boso. Nawet jeśli na jakiś czas będzie musiała zrezygnować z tego, kim była, zapomnieć o konserwatyzmie, wyemancypować się i szukać uzasadnienia dla swoich nowoczesnych postaw - nie zrezygnuje ze swojej ekstrawagancji i potrzeby pokazania się.

Afryka musi pokazać, co ma najlepszego, ale bez zakłamania. Tradycję, kreatywność, czary, zachłanność, czasem oportunizm, ale tez piękno. Kiedy będzie potrzeba, pokazać swoją urodę, ale też umieć zrezygnować z rzeczy nieosiągalnych. To jest możliwe. To jest konieczne. Poetom zostawiamy bezkrytyczne chwalenie i wierność tradycji, niech oni opiewają ją w pieśniach.

Afryka określa naturę naszych instynktów, naszej kultury i tradycji. Ona jest podstawą, początkiem, źródłem wszystkich zasad. Dlatego nie potrzebuje cenzury, krytyki, rad.
Jeśli kiedyś była splądrowana, dzisiaj musi się dobrze sprzedać, modernizować, nawet czasem korumpować i być korumpowana. Wreszcie, musi pracować, jak każdy dobry przedsiębiorca. To już nie ten kontynent, który sprzedawał swoje towary z koszy na ulicach - „Pomarańcze, pomarańcze, niech pani kupi pomarańcze". Ten czas już minął. Teraz, na rogu spotkamy cinkciarzy wymieniających walutę, uciekających zawsze, gdy pojawi się urząd podatkowy. Ale i oni musza myśleć perspektywicznie, bo dola, silny dzisiaj, jutro może być bezużyteczny, nie pomoże nawet zaspokoić chciwości nowoczesnego świata, nie pomoże, by skorumpować Afrykę. Dzisiaj mój kontynent zrywa umowy, określa zasady, ogłosił, że jest na sprzedaż, a nawet mówi się, że jest panną na wydaniu.

Ja, szczerze mówiąc, zakochałem się w tej silnej Afryce, konserwatywnej, pełnej zasad. Dzisiaj Afryka otwiera się jak kwiat. Może w poszukiwaniu światła słonecznego, a może w nadziei, że coś dostanie. Kto opiewa Afrykę, musi mieć moc. Nie wystarczą poeci, nie wystarczy głos serca. Trzeba mieć też argumenty rozumu. Afryka to trudna miłość dl naszych kobiet. Zakochać się w jednej z nich to większy symbol Afryki, niż Kilimandżaro. Trudne, jak przebić się przez śniegi tej góry jest poznać afrykańskie serce, które jest trudne, skomplikowane, już nie pełne ciekawostek, tylko szukające, zadające swoje pytania i domagające się odpowiedzi. Afryka obudziła się.

Kiedyś była daleka, niezrozumiana. Nikt nie miał odwagi zapytać, czemu masz takie twarde włosy? Dzisiaj staje się coraz doskonalsza, a żeby ją zobaczyć niedługo trzeba będzie podróżować do Lizbony, Nowego Jorku czy Paryża, bo tam już tylko zostaną postkolonialne czworaki dzisiaj zwane gettami.
Afryka wygra i słusznie! Tak, dzisiaj rozłajdaczy się wszystkich i wszystko. Nawet pozwoli sobie na luksus pomocy charytatywnej. - bo czemu nie? Skoro jest to w modzie wśród ludzi pięknych i bogatych, to czemu ona nie może?

Afryka, ta, mojej babci, która nigdy nie potrzebowala kładki, dla mnie nie umarła, wciąż jest częścią moich iluzji, mojej duszy. A dzisiejsza jest częścią mojego marzenia, jest moją wizją przyszłości.

Pedro

blog comments powered by Disqus