09-08-2011 | Muzyka | egipt, essam, kair
Kariera przez rewolucję
Ramy Essam wystąpił w londyńskim Barbican w ramach festiwalu kultury arabskiej. Jeszcze 6 miesięcy temu był zwykłym studentem z Mansoury w Delcie Nilu, na północ od Kairu. Jednak po wybuchu protestów, które wstrząsnęły Egiptem i pozbawiły władzy Hosniego Mubaraka, stał się bohaterem i jednym z bardziej rozpoznawalnych bardów egipskiej rewolucji.
Podobne artykuły
11 lutego 2011, gdy tłum na placu Tahrir po raz pierwszy usłyszał, że Mubarak podał się do dymisji, ustawiono scenę, na której wystąpił młody, 24-letni wykonawca ze swoją ulubioną piosenką, która śpiewana od początku protestów, stała się hymnem rewolucji „Irhal, irhal" („Odejdź, odejdź") i nawoływała prezydenta do ustąpienia. Gdy zorientował się, że słowa są już nieaktualne, bo życzenie właśnie się spełniło, Ramy szybko dopisał inny tekst nawołujący o obalenie wojskowego reżimu.
„Nigdy nie zapomnę matki jednego z zabitych, która była z nami na placu i nigdy się nie uśmiechała. Ale w tym momencie, gdy słowa pieśni się zmieniły, co znaczyło, że nasze prośby zostały wysłuchane, wyglądała na naprawdę szczęśliwą" - mówi Essam.
Ramy przybył na plac Tahrir z całą rodziną na początku stycznia. Wziął ze sobą gitarę, która towarzyszyła mu od dzieciństwa. Jednak po raz pierwszy zaśpiewał na placu 28 stycznia, po tym, jak wielu demonstrantów zginęło, a protest stawał się coraz bardziej dramatyczny. Młody bard śpiewem oddawał ducha panującego na placu, zagrzewał do walki i stał się głosem rewolucji. Był jednym pierwszych, którzy otwarcie rzucili bezpośrednie wyzwanie prezydentowi. Zapłacił tez za to wysoką cenę - został kilkakrotnie dotkliwie pobity podczas demonstracji, w podczas protestów marcowych, okrążony wraz z innymi demonstrantami, został uwieziony i torturowany przez wojsko. Uznany za prowodyra, był traktowany wyjątkowo brutalnie po to, aby wrócił do swoich i opowiedział im, co grozi za nieposłuszeństwo reżimowi: „Normalnie jeden oficer zajmował się grupą ludzi, w moim przypadku zajmowało się mną kilku oficerów, bo wiedzieli kim jestem, że stałem się symbolem rewolucji" - wspomina Ramy. „Razili mnie prądem, ogolili mi włosy kawałkiem szkła, bili metalowymi i drewnianymi pałkami i skakali po mojej głowie". Nie złamali go jednak - musiał co prawda spędzić 2 tygodnie łóżku, ale po wszystkim poczuł się jeszcze mocniejszy - pierwsze co zrobił, gdy już mógł chodzić, poszedł na plac Tahrir i zaśpiewał kolejny protest song o tym, jak wojsko torturuje obywateli.
Teraz Essam jest rozdarty pomiędzy robieniem kariery muzycznej, a dalszą służbą rewolucji. Podróżuje do Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, gdzie daje koncerty i pracuje nad swoją pierwsza płytą. Występuje też bez przerwy w Egipcie - zarówno na żywo, jak i w radio i TV. „Myślę, że moje piosenki to ważny element protestów, bo pozwalają przetłumaczyć światu to, co dzieje się na kairskich ulicach" - podkreśla Essam. Nie jest zadowolony z postępów i szybkości nadchodzących zmian, ale nie traci tez nadziei: „Cały czas jesteśmy na placu, cały czas daleka droga przed nami. Ale sytuacja już nigdy nie będzie tak zła jak poprzednio, bo Egipcjanie nauczyli się mówić nie" - nie traci nadziei Essam.
maru
