Pozostając na tej stronie wyrażasz jednocześnie zgodę na korzystanie z plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.    

09-11-2012 | Czytelnia | afryka, obama, polityka, usa

Four more years! – Obama silniejszy niż kryzys

Reelekcja Baracka Obamy na drugą kadencję prezydenta najbardziej potężnego państwa świata, pomimo trudnej sytuacji amerykańskiej gospodarki wywołanej kryzysem, daje świadectwo otwartości i modernizmu amerykańskiego narodu. 4 listopada 2008 roku po raz pierwszy w historii Amerykanie wybrali Czarnoskórego prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki, dokonując tym samym prawdziwej rewolucji. Jeżeli ten fakt historyczny mógł być odbierany jako przypadek czy też wyjątek w długoletniej historii największej demokracji, to już druga wygrana stanowi potwierdzenie świadomego wyboru amerykańskiego narodu.

© wikimedia. 

6 listopada 2012 roku, po długim i wyczerpujących maratonie wyborczym, który pochłonął aż 2,6 mld USD, prezydent Obama wygrał reelekcję. Jednak jego zwycięstwo jest czymś więcej: stanowi wyraz niezaprzeczalnego triumfu nowej Ameryki XXI wieku, Ameryki wielorasowej, wieloetnicznej, kosmopolitycznej i otwartej na świat. Jego ponowny wybór ma również wymiar historyczny, gdyż od czasów Franklina Delanoe Roosevelta w 1945 roku[1] tylko Bill Clinton z obozu demokratów dwukrotnie stanął na czele rządów Stanów Zjednoczonych.

Zdaniem Howarda Finemana, szefa redakcji Huffington Post Media Group, mulat Barack Hussein Obama, który przeszedł drogę od Hawajów przez Kansas, Indonezję, Los Angeles, po Nowy Jork i Chicago, wygrał reelekcję nie tylko dlatego, że reprezentuje tę nową Amerykę, ale także dlatego, że potrafi z nią rozmawiać, tak jak Partia Demokratyczna, której przewodniczy. Doskonale potwierdza to jego zwycięska koalicja. Obama zdołał przekonać znaczącą część białego elektoratu  (np. w Ohio 45%), ok. 70% Latynosów, 96% Afro-amerykanów, ma także szerokie poparcie Amerykanów pochodzenia azjatyckiego i zamieszkujących wyspy Pacyfiku[2]. Analitycy szydzili, a Republikanie wyśmiewali ukierunkowanie jego kampanii na społeczne i demograficzne segmenty elektoratu (np. homoseksualiści). Jednak Obama zwracał się nie tylko do mniejszości, ale do całego społeczeństwa.

W rezultacie Obama odniósł bardzo wyraźne zwycięstwo (znacznie większe, niż się podziewano), które pozwala sformułować pewne wnioski. Po pierwsze, okazuje się, że kryzys nie jest czynnikiem determinującym w polityce. Amerykański prezydent jest jedynym przywódcą na Zachodzie, który w obliczu wielkiego gospodarczego i finansowego kryzysu wygrał reelekcję. Wytrzymał pomimo dużego bezrobocia w USA oraz rosnącego długu publicznego.

Drugim wnioskiem, który się nasuwa, to że bilans jego pierwszej kadencji nie jest negatywny: wprawdzie nie udało mu się powstrzymać kryzysu, ale podjął działania mające na celu złagodzenie jego skutków. Jednakże  kluczowym dokonaniem pierwszej kadencji Baracka Obamy było wprowadzenie Ustawy (popularnie nazywanej „Obamacare”) zakładającej, że każdy obywatel Stanów Zjednoczonych do 2014 roku jest zobowiązany do wykupienia ubezpieczenia zdrowotnego, w przeciwnym razie będzie musiał zapłacić karę. Takiego obowiązku nigdy w historii USA nie było co sprawiało, że 30 milionów Amerykanów nie miało ubezpieczeń zdrowotnych. Do pozytywnego bilansu rządów Obamy należy także zaliczyć uratowanie sektora motoryzacyjnego oraz początek regulacji systemu bankowego. Nie wszystkie obszary można oceniać równie pozytywnie, zwłaszcza w sferze polityki zagranicznej, te zapewne staną się obszarem szczególnej uwagi podczas drugiej kadencji.

Trzeci wniosek jest taki, że Ameryka jest wyraźnie podzielona. Partia Republikańska stała się skrajnie prawicowa. Zarysowały się wyraźne różnice między stosunkiem do mniejszości, antagonizm między zwolennikami minimalnej interwencji i silnego państwa, odmienne jest także stanowisko w kwestii tego czy należy zmniejszać czy raczej zwiększać podatki itp.[3] Dlatego też prezydent elekt będzie musiał się wykazać dużymi umiejętnościami, aby kierować tak podzieloną Ameryką.

W kontekście wyników wyborów nie należy zapominać, że podczas huraganu „Sandy” prezydent przerwał kampanię wyborczą i pokazał się jako przywódca dbający o rodaków: osobiście jeździł na zniszczone i zalane miejsca, pocieszał, obiecywał pomoc i solidarność. Pod niebiosa wychwalał go Chris Christie, popularny republikański gubernator New Jersey. W ankiecie dla „Fox News” 40% wyborców zadeklarowało, że reakcja Obamy na huragan była dla nich ważna przy podejmowaniu decyzji, a 15% -  że niezwykle ważna[4].

Dając Obamie kolejne cztery lata Amerykanie chcą wierzyć, że jeden z najbardziej charyzmatycznych  amerykańskich prezydentów zapewni im lepszą przyszłość. Prezydent elekt w swoim pierwszym przemówieniu deklarował: „W głębi naszego serca wiemy, że najlepsze ciągle jest przed Stanami Zjednoczonymi. […] Nieważne czy jesteś czarny czy biały, czy jesteś Azjatą, Latynosem, czy rdzennym Amerykaninem. Czy jesteś młody czy stary, bogaty czy biedny, sprawny czy niepełnosprawny, czy jesteś gejem czy heteroseksualistą. O ile tylko zechcesz spróbować, tu w Ameryce jest twoje miejsce”[5].

Pierwszy czarnoskóry prezydent Stanów Zjednoczonych uosabia wyobrażenie o „amerykańskim marzeniu”. Jego sukces zdaje się potwierdzać, że istnieje potrzeba wiary w to marzenie, w sukces społeczeństwa, które stwarza możliwości każdemu bez ograniczeń takim czy innym pochodzeniem społecznym.

„Obama-zagadka”

Kim jest człowiek, z którym wiążą swoje nadzieje ludzie wielu krajach? „Jestem synem czarnego człowieka z Kenii i białej kobiety z Kansas[6]. Zostałem częściowo wychowany przez białego dziadka, który przeżywszy czasy Wielkiego Kryzysu, służył pod dowództwem Pattona w czasie II wojny światowej, oraz przez białą babcię, która pracowała przy taśmie montażowej samolotów bombowych w Fort Leavenworth, podczas gdy jej mąż walczył za oceanem. Studiowałem w bez wątpienia najlepszych szkołach Ameryki i żyłem w jednym z najbiedniejszych krajów świata. Ożeniłem się z czarnoskórą Amerykanką, która ma w sobie zarówno krew niewolnika jak i krew właścicieli niewolników - spadek, który przekazujemy naszym dwóm ukochanym córkom. Mam braci, siostry, siostrzenice, bratanków, wujków i kuzynów każdej rasy i każdego koloru skóry, rozproszonych na trzech kontynentach i do końca moich dni nie zapomnę, że moja historia nie byłaby możliwą w żadnym innym kraju świata”[7] – tak Barack Obama odpowiedział częściowo na to pytanie podczas ważnego przemówienia, w którym po raz pierwszy podczas pierwszej kampanii wyborczej w 2008 roku wygłosił swoją koncepcję związków rasowych w Stanach Zjednoczonych.

W sprawie związków rasowych, Barack Obama przypomina, że Stany Zjednoczone w 2050 roku nie będą już krajem, w którym większość będą stanowili biali obywateli. Proponuje, aby „trzymywać na celowniku ten rodzaj Ameryki jakiej chcemy, patrząc jednocześnie trzeźwo na Amerykę taką jaka jest”. Aby odpowiedzieć tym, którzy stawiają mu zarzut jako „zbyt białego” podaje listę „nikczemnych afrontów”, na jakie był narażony: „Pracownicy ochrony, którzy chodzą za mną w centrach handlowych, małżeństwa Białych, którzy wręczają mi kluczyki od samochodu, podczas gdy ja stoję przed restauracją, sam czekając na parkingowego...”[8]. 

„Obama-zagadka”, tak Corine Lesnes, jedna z korespondentek gazety „Le Monde” w Stanach Zjednoczonych, zatytułowała ankietę opublikowaną w 3 listopada 2008. Autorka rozpoczynała od pytania: „Kim jest naprawdę Barack Obama?”. Takie samo pytanie stawiał także Peter Nicholas, dziennikarz z „Los Angeles Times”, który towarzyszył Obamie podczas osiemnastu miesięcy jego kampanii[9] w 2008 roku. Pomimo czasu jaki z nim spędził, półtora roku kampanii wyborczej, nie mógł z całą pewnością powiedzieć swym czytelnikom, kim jest Barack Obama.

Według profesora Marka Sawyera z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles, który będąc studentem w Chicago uczęszczał na jego wykłady[10], „Barack jest osobą na jaką wygląda”: nieprzeciętny, niekiedy zagadkowy co do swych własnych poglądów, zdolny do obrony rozbieżnych punktów widzenia, a jednocześnie zawsze zamknięty w sobie.

Senegalski dziennikarz polityczny, Jules S. Diop, w książce Barack Obama. Le conquérant africain przedstawia go jako „urodzonego optymistę, docierającego na szczyt dzięki własnej determinacji i zaangażowaniu działacza”[11]. Nie zdołała jednak wyjaśnić, „co ten młody absolwent renomowanej uczelni College w Los Angeles, absolwent wydziału Nauk Politycznych uniwersytetu Columbia, zatrudniony w dużej instytucji finansowej w Nowym Jorku, mógł robić w niebezpiecznych dzielnicach Chicago za 800 dolarów miesięcznie”. Jerry Kellman, działacz z Chicago zatrudnił Obamę w ramach projektu Chicago's developing communities project (DCP)[12].

Poszukując własnej tożsamości młody Barack Obama postanowił być jednocześnie Afrykańczykiem i Amerykaninem i Afro-Amerykaninem. Odnawiał kontakty z kenijską przyrodnią siostrą, która przekazywała mu prawdziwą historię jego ojca, uwikłanego w polityczne i etniczne konflikty. Ta opowieść wyzwala chęć poszukiwania własnych korzeni, w 1987 roku Barack Obama postanawiał udać się w podróż do Afryki oraz zapisać się na Wydział Prawa Uniwersytetu Harvard.

Kariera polityczna 

W 1992 roku poświęcał się pisaniu swojej pierwszej książki i szeroko zakrojonemu programowi wpisywania na listy wyborcze czarnoskórych o niewielkich dochodach. Jego praca przyczyniła się do zwycięstwa Billa Clintona w stanie Illinois, gdzie głosowało ponad 120 000 młodych wyborców z ubogich środowisk. Jego pierwsza książka wydana w 1995 roku,  Dreams from my Father: A Story of Race and Inheritance, została napisana po objęciu przez niego stanowiska redaktora „Harvard Law Review”, jako pierwszego Afro-Amerykanina. Opowiadał w niej m.in. jak „ciemnoskórzy ludzie uczyli go pojęcia poszanowania oraz tego, aby nie ukazywać swoich emocji, takich jak strach czy cierpienie”[13].

Barack Obama postanowił popróbować szczęścia w tym samym 1995 roku, w którym senator Alice Palmer ruszając w wyścigu do Kongresu obiecała Barackowi swoje miejsce w zamian za jego pomoc. Alice Palmer przegrała wybory i zapomniała o danej Obamie obietnicy, pomimo publicznego poparcia jakiego mu już udzieliła, ale młody kandydat odmówił ustąpienia i dawni sprzymierzeńcy stanęli twarzą w twarz. Walka zapowiadała się dla Obamy bardzo trudna. Alice Palmer była tym na skalę lokalnej polityki, czym Hilary Clinton jest w skali Stanów Zjednoczonych. Jednak z góry uznany za przegranego Barack Obama zwyciężył w wyborach do Senatu w South East Chicago.

Pierwsze lata w Parlamencie Illinois Barack Obama spędzał w niemal całkowitej izolacji. Trudno było mu przekonać do siebie czarnych senatorów Zgromadzenia Illinois. Niektórzy z przeciwników Obamy posunęli się nawet do oskarżania go o dwulicowość: „to jest biały człowiek w czarnej skórze” – mawiano. Perypetie związane z ówczesnymi wyborami wyzwoliły oportunizm i determinację wówczas bardzo młodego człowieka, który obiecał Craigowi, bratu Michelle Robinson, jego żony, że pewnego dnia zostanie „prezydentem Stanów Zjednoczonych”[14].

Barack Obama przyznał się, że czasami marzył, aby zostać pisarzem. Wszędzie, gdzie był i pracował: w Nowym Jorku, w którym odkrył miasto i czarny radykalizm, w Chicago, w którym był działaczem, w Kenii, gdzie poszukiwał swoich korzeni, przyszły amerykański prezydent nieustannie robił notatki i zapisywał swoje wrażenia. Jego druga książka The Audacity of Hope, tak jak i pierwsza, stała się bestsellerem w Stanach Zjednoczonych. Tytuł książki odwołuje się do lat spędzonych w Chicago i przyjęcia przez Baracka Obamę wiary chrześcijańskiej. To właśnie w tym okresie 25-letni przyszły senator Illinois i przyszły prezydent Stanów Zjednoczonych, odnajduje swoją tożsamość. Wielebnemu Wright’owi Barack zawdzięcza temat nadziei, który zdominował prezydencką kampanię wyborczą w 2008 roku. Słowa wielebnego, wypowiedziane podczas pewnej niedzielnej mszy gdy u Baracka Obamy, świeżo nawróconego do „czarnego” Kościoła, stały się źródłem swoistego przebudzenia: „W tym jednym pojęciu – nadzieja – usłyszałem coś innego; u stóp krzyża, w tysiącach kościołów w mieście, wyobraziłem sobie jak historie czarnej zwyczajnej ludności łączą się z historią Dawida i Goliata, Mojżesza i faraona, chrześcijan w jaskini lwa, pole wyschłych szczątków Ezechiela. Te przeżyte historie stały się naszą historią. Krew, która popłynęła stała się naszą krwią, łzy naszymi łzami, aż do momentu gdy ten czarny kościół, w tym jasnym dniu, upodobnił się znów do statku przenoszącego historię pewnego narodu ku przyszłym pokoleniom i ku bardziej bogatemu światu”[15]. Według Jules’a S. Diop’a, to natchnienie ma wiele wspólnego ze wszystkim co w późniejszym czasie złoży się na wyjątkową historią Baracka Obamy. Jeśli zawdzięcza coś wielebnemu Wright’owi, „to spotkanie z Jezusem, jak przyznał później. Temat miłości i przebaczenia pozwolił mu dotrzeć do własnego uzdrowienia”[16]. To nie «ojcze przebaczający» ku Jezusowi na krzyżu, ale «ojcze wybaczam Ci», to słowa jakie kieruje do swego własnego Baraka Obamy Seniora na jego grobie”[17]

Fakt, że ojciec Obamy był z Kenii sprawiał, że wielu Afrykanów oczekiwało nowego podejścia dyplomatycznego do Afryki. Pierwsza jego elekcja była odebrana w Afryce z dużym entuzjazmem, w Kenii dzień inauguracji był dniem wolny od pracy. Jednak oprócz dwóch wizyt na kontynencie oraz dwóch słynnych przemówień w Egipcie i w Ghanie, brakuje, jak się wydaje, jasno sformułowanej afrykańskiej polityki Stanów Zjednoczonych Ameryki pod rządami Baracka Obamy. Może w czasie drugiej kadencji Obama będzie miała okazję poświęcić więcej uwagi zagadnieniom afrykańskim.

Bara NDiaye, Instytut Historii i Stosunków Międzynarodowych, UWM w Olsztynie


[6] Barack Obama, metys, urodzony na Hawajach z białej matki i ojca Kenijczyka, spędził pierwsze lata życia odcięty od czarnych korzeni na skutek rozpadu małżeństwa rodziców, gdy miał 2 lata. Mając 10 lat, wrócił na Hawaje, po czterech latach spędzonych w Indonezji, spotkał się z ojcem, którego nie widział od 8 lat. Dzięki koszykówce, kultowemu sportowi czarnoskórych Amerykanów, Barack Obama mógł zyskać pierwszych przyjaciół, usamodzielnić się, włączyć się do wspólnoty przestrzegającej specyficznych kodeksów honorowych. Źródła: P. Giberné, Une passion: le basket comme code d'honneur, „Le Monde”, wersja elektroniczna: www.lemonde.fr  [05.11.08].

[7] B. Obama, w przemówieniu, wygłoszonym jako senator Illinois, wówczas kandydat demokratów na urząd prezydenta, 18 marca w Pensylwanii. „Le Monde”, wersja elektroniczna: www.lemonde.fr  [05.11.08].

[8] C. Lesnes, „Le Monde”, wersja elektroniczna: www.lemonde.fr [05.11.08].

[9] C. Lesnes, L’énigme Obama, „Le Monde” 2008, 8 XI, s. 11.

[10] Będąc jednocześnie senatorem stanu Illinois, Obama pracował na pół etatu na uczelni, wykładając m.in. prawo konstytucyjne.

[11] J. S. Diop, Barack Obama. Le conquérant africain, Montréal 2008, s. 7.

[12] Senegalski dziennikarz dementuje słowa francuskich historyków Françoisa Durpraire’a i Oliviera Richomme’a, zawartych w książce L’Amérique selon Obama, zgodnie z którymi to Marty Kaufman przeprowadził wywiad i zaproponował Barackowi Obamie pierwszą pracę w Chicago w charakterze pracownika społecznego.

[13] Zob. B. Obama, Les Rêves de mon père. L'histoire d'un héritage en noir et blanc, Paryż 2008.

[14] Zob. J. S. Diop, op. cit, s. 60.

[15] B. Obama, Dreams from my father, s. 294.

[16] S. J. Diop, op. cit., s. 53.

[17] Pisownia imienia ojca nie zawiera litery C. Powody, dla których Obama Senior dodał literę C do imienia swego syna są nieznane. Źródła S.J. Diop; op. cit., s. 17.

blog comments powered by Disqus