Pozostając na tej stronie wyrażasz jednocześnie zgodę na korzystanie z plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.    

31-10-2008 | Wiadomości | drk, goma, kongo, nkunda, ruanda, wojnakongo

DRK: Goma w środku wojny

Goma, miasto leżące na wschodzie Demokratycznej Republiki Konga (DRK), znowu zmieniła się w pole bitwy pomiędzy armią rządową a zbuntowanymi żołnierzami generała Laurenta Nkundy. Z miasta uciekają tysiące cywili, trwa też masowy exodus organizacji humanitarnych, które wycofują z regionu swoich pracowników.

© IRIN. Goma znów opustoszała. 

Według naocznych świadków również wojska rządowe DRK wymykają się spod kontroli.

„ Ubiegłej nocy byłem w domu z rodziną i słyszałem żołnierzy - strzelali na oślep, do wszystkiego. Włamywali się też do domów, rabowali i zabijali ludzi" - mówi Stuart, mieszkaniec Gomy. „To wyglądało jak bunt i kompletna samowola. Sytuacja jest bardzo zła. To przerażające, kiedy widzisz Kongijczyków którzy stają przeciwko innym Kongijczykom, napadają na ich domy i zabijają. Moja rodzina nie jest bezpieczna, uciekamy. To chyba najgorsze zamieszki od 10 lat." - dodaje.

Dotychczas, w wyniku ostatnich walk, z Gomy uciekło 30 tysięcy ludzi - najczęściej do pobliskich obozów dla uchodźców. Dzisiaj, po dwóch tygodniach walki, miasto wydaje się opuszczone, gdzieniegdzie słychać pojedyncze wystrzały.

Z Gomy ewakuowani zostali również przedstawiciele organizacji pomocowych, takich jak Save the Children, World Vison czy Lekarze bez Granic.

Wojska ONZ zapewniają, że organizacje pomocowe mogą w miarę bezpiecznie działać w rejonie Gomy, powinny tylko pozostawać pod opieką sił pokojowych, szczególnie po zmierzchu. Jednak siły ONZ, działające w tym rejonie od lat, nie są w stanie powstrzymać walk.

Obecny kryzys dramatycznie powiększył zapotrzebowanie na pomoc humanitarną wśród mieszkańców regionu - szczególnie, jeśli chodzi o zaopatrzenie w żywność i opiekę zdrowotną. Wszystkie okoliczne obozy i szpitale są przeludnione, brakuje podstawowych lekarstw. Niestety z powodu gwałtowności walk i blokad drogowych i wycofywania pracowników organizacji, wsparcie nie może dotrzeć do potrzebujących.

Zbuntowane wojska Laurenta Nkundy ogłosiły w czwartek, że otworzą „korytarze humanitarne" aby umożliwić organizacjom pomocowym wznowienie pracy.

Obecny konflikt rozgrywający się na wschodzie DRK od lata tego roku został wywołany przez ruandyjskich rebeliantów, których przywódcą jest Laurent Nkunda. Uważa się on za obrońcę interesów chroniących się w Kiwu Północnym i Południowym ruandyjskich uciekinierów z plemienia Tutsi. Nkunda jest popierany przez rząd Ruandy. Rozpoczęta przez niego w sierpniu ofensywa oznaczała złamanie rozejmu zawartego między nim a rządem w styczniu tego roku. Nkunda argumentował swój krok biernością rządu wobec ruandyjskich bojówek Hutu, które bez przeszkód działają w Północnym Kiwu.

maru

blog comments powered by Disqus