Pozostając na tej stronie wyrażasz jednocześnie zgodę na korzystanie z plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.    

29-05-2008 | Poznaj Afrykę! | bissau, cabral, dekolonizacja, gwineabissau, paigc, portugalia, poznajgwineębissau

Dekolonizacja Gwinei Bissau

Portugalia zgodziła się na dekolonizację Afryki znacznie później niż Wielka Brytania czy Francja. Lizbona nie chciała utracić afrykańskich „terytoriów zamorskich” i wszelkimi sposobami broniła swojego „prawa własności”. Afrykańczykom z kolonii portugalskich pozostała wyłącznie walka. Tak też stało się w przypadku Gwinei Bissau.

© O wolność Gwinei Bissau walczono z bronią w ręku. 

Portugalczycy nawet po drugiej wojnie światowej nie zmienili swojego podejścia do Afryki. Zdawali sobie sprawę, że w brytyjskich i francuskich koloniach kształtuje się ruch na rzecz dekolonizacji. Jednak nie skłoniło to ich do zmiany swojej polityki kolonialnej. Nawet przez pierwsze lata istnienia ruchu niepodległościowego w Gwinei nie doceniali jego wagi, doprowadzając do sytuacji, w której stanęli do walki z dobrze zorganizowanym ugrupowaniem wolnościowym, cieszącym się szerokim poparciem społecznym.

Najbardziej zaniedbana kolonia

W najgorszej sytuacji znajdowała się właśnie Gwinea Portugalska. Tylko jej nieliczni mieszkańcy mieli szansę na edukację. Portugalczycy nie inwestowali ani w gwinejskie szkolnictwo ani w infrastrukturę. Gwinea była dla nich wyłącznie przystankiem na drodze z metropolii do Angoli, Mozambiku i na Sao Tome.

Portugalia nie należała do najbogatszych państw świata. Stąd, w opinii portugalskich władz lepiej było drenować kolonie z czego się da niż wykładać środki na ich rozwój. Tyle, że po 1945 roku, w Afryce do głosu zaczęli dochodzić afrykańscy nacjonaliści, domagający się dekolonizacji ojczystego kontynentu. A idea wyzwolenia spod europejskiej okupacji dotarła także do Gwinei portugalskiej.

Ruch niepodległościowy

Gwinea Portugalska, zaniedbana, niedoinwestowana i eksploatowana, dojrzała do postulatu niepodległości w 1956 roku. To wtedy powstał zalązek gwinejskiego (i kabowerdyjskiego) ruchu wyzwoleńczego – Partido Africano da Independência da Guiné e Cabo Verde (PAIGC). Partia założona przez Amilcara Cabrala próbowała najpierw pokojowych metod. Nie przyniosły one oczekiwanych rezultatów. Kiedy 3 sierpnia 1959 roku, z inicjatywy PAIGC, zastrajkowali pracownicy doków w Bissau, Portugalczycy otworzyli do nich ogień. W masakrze Pijiguiti zginęło więcej niż 50 osób. Krwawe stłumienie pokojowego protestu sprawiło, że ugrupowanie Cabrala zdobyło szerokie poparcie społeczne. Natomiast PAIGC straciło ochotę na podejmowanie dalszych prób dialogu z Portugalią.

W 1960 roku PAIGC przeniosło swoją główną siedzibę do stolicy sąsiedniej Gwinei (francuskiej), Conakry. Cabral zrozumiał, że Portugalczycy nie poddadzą się bez walki. Dlatego rozpoczął przygotowania do zbrojnego powstania przeciwko ich władzy. PAIGC nawiązała też kontakty z siostrzanymi ugrupowaniami z innych kolonii portugalskich: FRELIMO (Mozambik), MPLA (Angola) i MLSTP (Sao Tome). Podczas konferencji w Maroku utworzyły one sojusz, Conferência das Organizações Nacionalistas das Colónias Portuguesas (1961). Głównym jego celem była współpraca ruchów wyzwoleńczych, wymierzona w Portugalczyków.

Wkrótce PAIGC przeszła od słów do czynów. Charyzmatyczny przywódca, Cabral, postanowił wysłać w pole pierwszych partyzantów. Pomimo, że PAIGC walczyła o wyzwolenie Gwinei i Wysp Zielonego Przylądka, to w tym drugim przypadku podejmowanie działań zbrojnych było wręcz niemożliwe. Dlatego bardzo szybko, po ataku na Praia, w marcu 1962 roku, bojownicy Cabrala musieli zrezygnować z wojny na rzecz sabotażu.

Wojna

Znacznie łatwiej było prowadzić walkę w Gwinei. W styczniu 1963 roku Cabral ogłosił otwartą wojnę przeciwko Portugalczykom. 23 stycznia siły PAIGC zaatakowały portugalską twierdzę w Tite. Ataki stawały się coraz częstsze. Na pomoc gwinejskim partyzantom przyszły kraje bloku komunistycznego. Sprzyjały temu komunistyczne poglądy Cabrala i jego partii. PAIGC mogło liczyć na dostawy radzieckiej, kubańskiej i chińskiej broni. Z kolei jej bojownicy przechodzili przeszkolenie wojskowe w „zaprzyjaźnionych” krajach.

W lutym 1964 roku odbył się pierwszy kongres ugrupowania Cabrala. Miejscem spotkania była wyzwolona z rąk Portugalczyków Cassaca. Na kongresie podjęto decyzję o utworzeniu regularnej armii – Rewolucyjne Siły Zbrojne Ludu (FARP).

Główna bitwa rozegrała się na wyspie Como. Najpierw siły PAIGC zdobyły Como, pokonując Portugalczyków. Następnie odparły portugalski kontratak, pomimo użycia przez przeciwnika lotnictwa.

Nieporadność Portugalczyków wynikała z faktu niedocenienia partyzantki Cabrala. Słabość portugalskiej armii była też rezultatem wysłania żołnierzy, którzy stacjonowali dotąd w Gwinei, na wojny w Angoli i Mozambiku. Osłabiony garnizon nie mógł pokonać zmotywowanych do walki bojowników PAIGC. Ponadto Portugalczycy nie starali się pozyskać sympatii samych Gwinejczyków, których wsparciem cieszyło się ugrupowanie Cabrala. Lizbona za późno zdała sobie sprawę z popełnionego błędu. W rezultacie kontrolowała wyłącznie obręb swoich fortec, a portugalscy żołnierze nie byli w stanie skutecznie operować poza granicami ufortyfikowanych garnizonów.

Po utracie Como, Portugalczycy postanowili odbić wyspę z rąk PAIGC. Dopiero po 71 dniach cięzkiej walki udało im się osiągnąć wyznaczony cel. Jednak dwa miesiące później, PAIGC ponownie zajęło Como. Partyzanci usadowili się także na półwyspach Cantanhez i Quitafine.

W 1966 roku Cabral pojechał do Hawany, gdzie miał wywrzeć pozytywne wrażenie na kubańskim przywódcy, Fidelu Castro. Castro obiecał PAIGC wsparcie w postaci doradców wojskowych, lekarzy i techników. Szefem kubańskiej misji wojskowej został Victor Dreke.

Czasy gubernatora Spinoli

Do 1967 roku bojownicy PAIGC przeprowadzili 147 ataków na portugalskie garnizony i obozy, przejmując kontrolę nad 2/3 terytorium Gwinei. Jednak rok później Portugalczycy postanowili zmienić swoją taktykę. Do Gwinei przyjechał nowy gubernator, Antonio de Spinola, który rozpoczął nową kampanię, wymierzoną w partyzantów Cabrala. Portugalskie władze kolonialne postanowiły walczyć z nimi nie tylko bronią. Spinola chciał też pozyskać poparcie Gwinejczyków. Oznaczało to szereg inwestycji w kolonialną infrastrukturę. Miały powstawać szpitale, szkoły, drogi i domy. Jednocześnie wojsko włączyło do swojego arsenału napalm i defolianty. Ograniczyło to liczbę pułapek na portugalskich żołnierzy przygotowywanych przez PAIGC.

Z militarnego punktu widzenia rządy gubernatora Spinoli były punktem zwrotnym w gwinejskim konflikcie. Portugalczycy zaczęli wygrywać bitwy. Co więcej przeprowadzili nawet atak na stolicę sąsiedniej Republiki Gwinei, Conakry, uwalniając setki portugalskich jeńców, przetrzymywanych tam przez PAIGC. Była to słynna operacja „Mar Verde”, której głównym celem była likwidacja kierownictwa ugrupowania walczącego o wolność Gwinei Portugalskiej i Cabo Verde. W odpowiedzi, ZSRR i Kuba, wysyłały jeszcze więcej broni dla PAIGC, w tym samoloty Ił-14, używane jako bombowce.

Do dziś nie wiemy na pewno, czy to Portugalczycy stali za zamachem na Cabrala (chociaż wszystko wskazuje na to, że zginął on z rąk ich agenta). Faktem jest, że doszło do niego w 1973 roku. Jasny był tylko cel zamachu. Śmierć Cabrala miała osłabić PAIGC i jej wolę walki. Było inaczej. Partyzanci wzmogli swoją aktywność, wykorzystując pociski ziemia-powietrze typu Stella. Ograniczyły one panowanie Portugalczyków w przestrzeni powietrznej nad Gwineą. W maju 1973 roku gubernator Spinola raportował: „Jesteśmy coraz bliżsi militarnej klęski”.

Niepodległa

24 września bojownicy o wolność Gwinei Portugalskiej, ogłosili jej niepodległość. Została ona uznana przez Zgromadzenie Generalne ONZ (listopad 1973), ale nie przez Portugalię.

Jednak los nie sprzyjał Portugalczykom. Od chwili, gdy zaczęli wygrywać z PAIGC, rząd w Lizbonie przeżywał swój największy kryzys. W 1974 roku doszło do słynnej Rewolucji Goździków, która na drodze zamachu stanu doprowadziła do zmiany na najwyższych szczeblach władzy. Nowy rząd Portugalii usiadł do negocjacji z PAIGC. 10 września 1974 roku uznał niepodległość Gwinei. W ten sposób powstało nowe państwo w Afryce Zachodniej, Gwinea Bissau. Brat Cabrala, Luis, został jej pierwszym prezydentem.

Podczas trwającego 11 lat konfliktu zginęło ponad 1800 portugalskich żołnierzy (spośród 35 tysięcy stacjonujących w Gwinei) i około 6 tysięcy partyzantów PAIGC (spośród 10 tysięcy). Znacznie gorszy los spotkał Gwinejczyków, którzy wspólnie z Portugalczykami walczyli przeciwko PAIGC. Tysiące z nich zostało zamordowanych przez władze niepodległej Gwinei Bissau.

kofi

blog comments powered by Disqus