Powrót
Podchodzę do okna i zerkam przez szparę między deskami okiennic. Piętro niżej, w żółtawym, sączącym się świetle latarni wiatr zamiata piasek na drugą stronę ulicy. Jednostajny szum fal i błyskające w porcie światło nie pozwalają zapomnieć, że ta czarna ściana na wprost to ocean. I gdzie te gorące, gwarne, tętniące muzyką i życiem mindelowskie noce?



