Pozostając na tej stronie wyrażasz jednocześnie zgodę na korzystanie z plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.    

27-02-2016 | Sahara Zachodnia | afryka, algieria, blogsahara, maroko, sabela, saharazachodnia

Bir Lehlu

Gdy marokańskie myśliwce zrzucały napalm na obozy uchodźców w Tifariti, Guelcie Zemmur i Um Dreidze, Sahara Zachodnia formalnie nadal pozostawała pod administracją Hiszpanów. Ale ci byli wówczas zajęci pośpiesznym pakowaniem resztek kolonialnej władzy. Saharyjczycy nie doczekali się więc żadnej reakcji ze strony byłego kolonizatora, nie wydano nawet oświadczenia, które potępiłoby bombardowania. 26 lutego 1976 roku, zgodnie z ustaleniami porozumień madryckich, ostatni hiszpański żołnierz opuścił teren Sahary, pozostawiając kraj pod administracją Maroka i Mauretanii, które ustanowiły między sobą nową granicę przecinającą Saharę w poprzek, mniej więcej na wysokości Villi Cisneros.

Bir Lehlú znaczy tyle co słodka studnia. Choć woda, którą znajdziemy w tej odległej oazie, wcale słodka nie jest. Trudno Bir Lehlú nazwać nawet oazą. Nie ma tutaj żadnych drzew, nie znajdziemy też palm daktylowych czy malowniczych wydm. W ogóle w Bir Lehlú jest niewiele. Krajobraz osady to głównie setki czerwonych, pomarańczowych, czasami zielonych beczek po oleju napędowym stojących bezładnie wzdłuż głównej drogi. To prowizoryczne stacje benzynowe. Do tego opony walające się tu i ówdzie, części aut terenowych, pojedyncze namioty, parę blaszanych wiat, kilka glinianych domków i wiatr. Zagubiony na pustyni land rover znajdzie tu bezpieczny azyl, benzynę i części zamienne. Patrzę na swoje zdjęcia z tego miejsca, robione w pośpiechu pewnego grudniowego popołudnia, gdy nasze auto zatrzymało się przy jednym ze sklepików, tylko po to, by po chwili pomknąć dalej w kierunku następnej oazy. Trudno coś więcej napisać o Bir Lehlú, poza tym, że jest daleko i nie prowadzi do niego żadna droga. A mimo to Bir Lehlú wpisane jest w historię Sahary Zachodniej jak żadna inna miejscowość.

„W imieniu narodu Sahrawich, w zgodzie z jego wolą, flaga Saharyjskiej Arabskiej Republiki Demokratycznej wzniesiona została nad ziemiami Saguia el Hamra i Rio De Oro” zaczynał swe wystąpienie przed kamerą algierskiej telewizji El Wali Sajed. Niektórzy twierdzą, że El Wali przyszedł na świat nie w mauretańskim Bir Um Grein, tylko właśnie tutaj, w Bir Lehlú. Tego samego wieczora proklamację wygłosił też Mohammed Ould Zion, przewodniczący Tymczasowej Saharyjskiej Rady Narodowej.

„Narodziny nowego afrykańskiego państwa, z głębokimi korzeniami w historii naszego ludu, z cywilizacją, która obejmuje cały rejon Maghrebu, zostały tym samym proklamowane. Siła tego państwa pochodzi z wiary jego synów w prawo do życia w wolności, a jego główną bronią jest ich determinacja i wytrwałość w walce”.

Tego dnia, w piątek 27 lutego 1976 roku w Bir Lehlú zbudowano specjalne obozowisko. Do malutkiej oazy zjechali przedstawiciele Frontu POLISARIO ze wszystkich części Sahary, jak również mieszkańcy obozów w Algierii i wielu nomadów zamieszkujących okoliczną pustynię. Na uroczystość zaproszono też kilkudziesięciu zagranicznych dziennikarzy.

„Nowa karta w historii naszego narodu zostanie wkrótce zapisana walką ludzi, którzy dziś odważyli się przeciwstawić kolonializmowi swoich sąsiadów. Ich heroiczna postawa doprowadziła poprzednią kartę historii wrogiego kolonializmu do końca. Dziś naród Sahrawi zdecydował się otwarcie wykonać wiekopomny krok, by powołać instytucje czerpiące z rewolucyjnej tradycji, a niezbędne, by zwyciężyć w walce o wolność i prawdziwie demokratyczną władzę.

By wypełnić wolę naszego ludu, Front POLISARIO, z jednogłośnym poparciem Tymczasowej Rady Narodowej, zdecydował o powołaniu rządu, który przyjmie na siebie obowiązki prowadzenia dalszej walki, wznosząc sztandar wolności wyżej i wyżej aż do ostatecznego zwycięstwa, które zagwarantuje pokój i bezpieczeństwo naszego narodu i otworzy przed nim i przed bratnimi narodami arabskimi i afrykańskimi drogę do jedności i wolności.

Przy tej okazji pragniemy raz jeszcze podkreślić nasze przywiązanie do wartości reprezentowanych przez Organizację Narodów Zjednoczonych i Organizację Jedności Afrykańskiej, w szczególności tych, które dotyczą ochrony praw człowieka, terytorialnej integralności i poszanowania granic jako gwarancji pokoju i bezpieczeństwa w Afryce i na świecie.

Chcemy zwrócić uwagę Organizacji Narodów Zjednoczonych, Organizacji Jedności Afrykańskiej i Ligi Państw Arabskich na ich historyczną odpowiedzialność wobec pokojowego narodu, który staje się ofiarą zagłady i prawdziwego ludobójstwa.

Wzywamy wszystkie narody świata, bo jest to także ich odpowiedzialność, by wspomogły ofiary agresji, tak by imperialistyczne zakusy obcych państw nie powiodły się. W tym historycznym momencie, gdy na naszej ziemi ustanowiony zostaje rząd Saharyjskiej Arabskiej Republiki Demokratycznej, a w tym samym czasie jest on proklamowany w Algierze, Trypolisie, Antananarywie, Konakry, Bużumburze, wyciągamy przyjacielską dłoń do bratnich narodów Maroka i Mauretanii i prosimy ich, by wsparli nasze dążenie do wolności i zrozumieli, że przyszłość należy do ludu. Wzywamy ich, by powstrzymali rozlew niewinnej krwi, i domagamy się, by ta wojna narzucona nam przez ich rządy, a służąca jedynie interesom obcych państw, została zakończona”.

Była północ, gdy stojący na prowizorycznej mównicy El Wali Sajed wypowiadał te słowa. Ceremonię zorganizowano w nocy w obawie przed marokańskimi samolotami. Na maszt przy placu apelowym wciągnięto czarno-biało-czerwono-zielony sztandar nowego państwa. Uroczystość trwała zaledwie kilkanaście minut.

„Wyciągamy także przyjacielską dłoń do wszystkich narodów i państw na świecie, prosząc ich, by wsparły naszą słuszną walkę i uznały Saharyjską Arabską Republikę Demokratyczną. Przy tej okazji podkreślamy naszą szczerą wolę, by ustanowić przyjacielskie stosunki i współpracę ze wszystkimi państwami na bazie wzajemnego szacunku i narodowej suwerenności.

Jesteśmy zdeterminowani – kończył wystąpienie El Wali Sajed – kontynuować naszą walkę aż do ostatecznego zwycięstwa, niezależnie od ofiar, których będzie ona wymagać. Albowiem tak długo jak trwać będzie agresja na nasz naród, tak długo jak nie wyzwolimy naszej ziemi, nasz region nie zazna pokoju ani stabilności”.

Tekst proklamacji został rozesłany do afrykańskich ambasad, a El Wali Sajed został pierwszym prezydentem Saharyjskiej Arabskiej Republiki Demokratycznej. El Wali wystosował również listy do Hassana II i Moktara Ould Daddaha, w których żądał uznania Saharyjskiej Republiki. Ogłoszono dwa dni święta narodowego. Niebo nad Bir Lehlú rozświetliło kilka fajerwerków, a echo niosło odgłos oklasków i karabinowych wystrzałów. Ludzie wznosili w górę ręce zaciśnięte w znak wiktorii, niektórzy myśleli, że wraz z proklamacją republiki nadeszła wolność. Że to już.

Rankiem 28 lutego w oazie nie było już nikogo. Jeszcze tego samego dnia nowa republika została oficjalnie uznana przez Madagaskar, a kilka dni później przez Algierię.

Bartek Sabela

Fragment książki "Wszystkie ziarna piasku". Przeczytaj wywiad z autorem.

blog comments powered by Disqus