Pozostając na tej stronie wyrażasz jednocześnie zgodę na korzystanie z plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.    

13-05-2013 | Sport | afryka, futbol, piłkanożna

Bali się o swoje życie

Jutro w Kairze odbędzie się losowanie fazy grupowej afrykańskiej Ligi Mistrzów. Ósemka najlepszych zespołów podzielona zostanie na dwie czterozespołowe grupy.

Ja chciałem jeszcze wrócić do meczów rewanżowych 1/8 Africain Champions League pomiędzy TP Mazembe, a Orlando Pirates. Władze południowoafrykańskiego klubu, wsparte przez rodzimą federację, wysłały oficjalne pismo ze skargą do władz Afrykańskiej Konfederacji Piłkarskiej (CAF). Chodzi o sposób w jaki „Piraci” zostali potraktowani w rewanżowym spotkaniu w Lubumbashi w DR Konga.

Ze słów piłkarzy, trenerów i oficjeli wynika, że musieli się koncentrować nie tylko na meczu, ale przede wszystkim obawiać o swoje bezpieczeństwo. Ekipa Orlando Pirates miała być zastraszana i wyzywana. Dwóch reporterów, którzy towarzyszyli ekipie z RPA, zostało aresztowanych. Jednemu z działaczy na stadionie odebrano telefon.

- Cieszymy się, że wróciliśmy do domu w jednym kawałku, bo nasze życie było w niebezpieczeństwie – mówi Elvis Shishana, jeden z południowoafrykańskich działaczy.

Mecz w Lubumbashi skończył się wygraną TP Mazembe 1:0, ale nie wystarczyło to do awansu do czołowej ósemki. Kibice „Wron”, wściekli z tego, że nie udało się awansować do elity, po meczu zaczęli demolować i podpalać samochody. Zresztą ten mecz miał niezwykły przebieg także z powodu sędziego z Seszeli.

Te wydarzenia przypominają mi, to, co parę lat temu opowiadał mi na Czarnym Lądzie Krzysztof Zięcik. W latach 2007-2008 roku drugi szkoleniowiec reprezentacji Gwinei. W książce „Afryka gola!” tak opowiadał o swoich doświadczeniach.

Przed meczem z Gambią w eliminacjach Pucharu Narodów Afryki, który graliśmy na wyjeździe, chciano nas wpuścić do szatni, w której nie było okien, tylko kraty, a tuż za nimi pełno głośnych i natarczywych kibiców gospodarzy. Trener Nouzaret, który sporo już przeszedł w Afryce, przewidział jednak taki rozwój wypadków. Przebraliśmy się w hotelu i prosto stamtąd, bez udawania się do „szatni”, wyszliśmy na boisko” – mówił były piłkarz takich klubów jak Stal Stocznia Szczecin czy GKS Jastrzębie, który od ponad dwudziestu lat mieszka i trenuje we Francji, gdzie skończył m.in. prestiżową szkołę dla szkoleniowców.

Niestety, sposób kibicowania w wielu afrykańskich krajach, podobnie jak to ma miejsce u nas, daleki jest od normalności. Liczy się tylko zwycięstwo i awans. Choćby z tego powodu kłopoty mają zawodnicy w krajach Afryki Północnej, ale jak się okazuje nie tylko tam.

Michał Zichlarz, Afrykagola.pl

blog comments powered by Disqus