Pozostając na tej stronie wyrażasz jednocześnie zgodę na korzystanie z plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.    

17-07-2011 | Czytelnia | afrykawprl, literatura, polska

Afryka widziana z peerelu (18): Przekłady cz. 2

Wedle Homi Bhabhy, „aby wiedza o różnicy kulturowej miała instytucjonalną skuteczność jako dziedzina badawcza, powinna wykluczyć Innego ze sfery podmiotu". Z całą pewnością, dystans kulturowy, niezrozumiałe dla Polaków idiomy, trudne do interpretacji konteksty oraz stosunkowo niedawna tradycja tłumaczeń literatury afrykańskiej w Europie, przesądziły o niewielkim zainteresowaniu wydawców w PRL pisarstwem tego rodzaju.

Pierwszym spektakularnym sukcesem polskiego tłumaczenia tekstu afrykańskiego był przekład autorstwa twórcy polskiej etiopistyki, Stefana Strelcyna. W latach 1953-1956 wydał on powstałą w języku gyyz trzytomową kronikę etiopską „Kebra Nagast"[1] o historycznym znaczeniu porównywalnym do naszej kroniki Kadłubka czy Galla. O wiele chętniej tłumaczono literaturę „ludową", adresowaną do szerokiego kręgu odbiorców - opowiadania, baśnie, legendy[2]. Wymowa tych utworów, z pozoru adresowanych do dzieci, była jednak o wiele bardziej kontekstualna. We wstępie do wydanego dwukrotnie zbioru bajek - „Czerwone oczy maski. Murzyńskie, eskimoskie, indiańskie, polinezyjskie teksty poetyckie"(seria „Naokoło świata", Warszawa 1962, 1964) - Zbigniew Stolarek starał się obalać stereotypy twórczości „prymitywnej", „pierwotnej", kultur bez historii, bez pisma, stojących na niższym stopniu rozwoju cywilizacyjnego, „gorszych" z perspektywy „badań" antropologii fizycznej. W zawierającej kilkadziesiąt krótkich utworów tłumaczonych na polski z języków europejskich, z których większość pochodzi z Afryki Zachodniej, bogato ilustrowanych zdjęciami afrykańskiej sztuki ludowej, Stolarek starał się zrehabilitować ludową sztukę afrykańską, przekładając podania lokalne, ukazać bogactwo i zróżnicowanie kultur i języków Afryki[3].

Obszerny wybór utworów amharskich, hausańskich, suahilijskich, a także przekładów z kwa oraz języków Pigmejów i ludów Khoisan - „Z Czarnego Lądu. Przysłowia, opowieści, zagadki abisyńskie, murzyńskie, pigmejsko-khoisańskie" - ukazał się w 1958 roku. Jego autorami byli afrykaniści - Joanna Mantel-Niećko, Nina Pilszczykowa oraz Roman Stopa. Antologia ta doczekała się drugiego, rozszerzonego wydania[4]. Średnio raz na dekadę ukazywały się kompilacje opowiadań afrykańskich - np.: „Na południe od Sahary. Opowiadania afrykańskie", oprac. Z. Łanowski i R. Ohly, Warszawa 1967; „16 opowiadań afrykańskich", oprac. Maryla Matelska, Warszawa 1978; „19 współczesnych opowiadań nigeryjskich", oprac. Maryla Matelska, Warszawa 1986. Większe zbiory podań i legend z kręgu głównych języków afrykańskich wykładanych w Polsce, wydane przez uniwersyteckich afrykanistów, ukazały się później, pod koniec lat osiemdziesiątych[5]. Rzadziej tłumaczono afrykańską poezję[6]. W 1977 roku ukazał się przekład zbioru eposów Afryki[7].

Dodać należy także, iż polscy wydawcy (głównie PIW, PAX, Iskry i KiW), o ile już zgadzali się na wydawanie książek autorstwa Afrykańczyków, czynili to w sposób niereprezentatywny dla całości dorobku pisarstwa Czarnego Lądu. Publikowano wedle klucza kalendarza rocznic (najwięcej w okresie bliskim Roku Afryki - 1960). Tłumaczono w pierwszej kolejności powieści, a w dalszej opowiadania i poezje - w Afryce kolejność gatunków cieszących się popularnością była odwrotna, zaczynała się od opowiadania i oratury (niezwykle trudnej do translacji), poezji, dramatu, powieści. Odwrócenie kolejności, głównie za sprawą opieszałości i niechęci w konsultowaniu się z afrykanistami, mogło zatem spowodować powstanie niewłaściwego skojarzenia literatury afrykańskiej z „fabryką" powieści.

Zauważmy, że literatura iberoamerykańska, kształtowana w zbliżonych do afrykańskiej warunków, święciła triumfy czytelnicze już w okresie PRL. Co zadecydowało zatem o klęsce pisarzy afrykańskich na polskim rynku wydawniczym? Zdaniem Justyny Szymańskiej, autorki studium poświęconego polskim wydawcom przekładów orientalnych: „przekłady z języków afrykańskich zapoczątkowały wprawdzie szersze zainteresowanie tą literaturą, ale nie wyszły one w zasadzie poza krąg specjalistów"[8]. W przygotowanych przez nią zestawieniach statystycznych zauważyć można nieregularność przekładów orientalnych (40-50 przekładów na dekadę w okresie PRL) oraz zdecydowaną dominację literatury arabskiej. Określenie średniej ilości tłumaczeń z języków afrykańskich (zarówno tekstów dłuższych jak i kompilacji) w Polsce jest trudne - wynik oscylowałby około 1-2 na rok, co nawet dla pasjonata literatur afrykańskich stanowiło wyzwanie księgarskie. Dla największych miłośników literatury Afryki pozostawały wydawane przez polskich badacze omówienia historii piśmiennictwa afrykańskiego[9]. We wstępach większości z nich napotykamy wyraźne przesłanie - przybliżanie literatury powstającej w Afryce służyć ma przełamywaniu mitu egzotyki Czarnego Lądu oraz, co istotne, „wprowadzania [do kanonu literatury międzynarodowej] nowych artystycznych elementów, zaskakujących europejskiego widza swoją odmiennością, odświeżających intelektualnie, jednocześnie jednak bedących dla niego pojęciowo do przyjęcia"[10]. Zdania te stanowią nawiązanie do tez Jean Paula Satre`a z „Czarnego Orfeusza"[11], głoszących konieczność upodmiotowienia dorobku Afrykańczyków w literaturze globalnej. Zdaniem Sartre`a język pisarzy i poetów afrykańskich powinien odgrywać rolę inspirującą dla literatów europejskich. Ignorancja spuścizny kultury krajów postkolonialnych jest - zdaniem autorów syntez o literaturze afrykańskiej - błędem. Stoją oni na stanowisku antropologów społecznych, postulujących, że poznawanie ludów odmiennych to jednocześnie poznawanie samego siebie.

Błażej Popławski

Bibliografia:

[1] Kebra Nagast. O królowej Południa i królu Salomonie, Warszawa 1953 (t. 1), 1953 (t. 2), 1956 (t. 3); Kebra Nagast czyli Chwała królów Abisynii. Fragmenty, Warszawa 1956. W tym samym czasie trwały prace nad wydawaniem rękopisów etiopskich pod kierunkiem Stefana Strelcyna (Katalog rękopisów egipskich, koptyjskich i etiopskich, Warszawa 1960).
[2] Pierwsze większe wybory utworów tego typu przetłumaczone w Polsce: B. Dadie, Legendy afrykańskie, Warszawa 1957; Bajki murzyńskie, oprac. W. Markoni, Kraków 1959.
[3] Kluczem do wyboru, jak stwierdza autor we wstępie, była egzotyka tego typu literatury (s. 29).
[4] Z Czarnego Lądu. Przysłowia, opowieści, zagadki afrykańskie, Warszawa 1967.
[5] E. Rzewuski, Azania Zamani. Mity, legendy i tradycje ludów Afryki Wschodniej, Warszawa 1978; N. Pawlak, Opowieści ludu hausa, Warszawa 1988; St. Piłaszewicz, Antologia współczesnej literatury Hausa, Warszawa 1988; Z prac wcześniejszych pamiętać należy o pracy Romana Stopy: Hotentoci. Kultura, język, bajki i pieśni, Kraków 1949.
[6] Poezja Czarnej Afryki, oprac. B. Kamiński-Durocher, Warszawa 1962; Antologia poezji afrykańskiej, oprac. W. Leopold, Z. Stolarek, Warszawa 1974, A. Césaire, Poezje, oprac. Z. Stolarek, Warszawa 1978.
[7] Eposy Czarnej Afryki, oprac. W. Leopold, Warszawa 1977.
[8] J. Szymańska, Polscy wydawcy przekładów z literatur orientalnych w XX wieku, Warszawa 2000, s. 117.
[9] R. Ohly, Problemy współczesnej literatury Bantu, „Przegląd Orientalistyczny" 1969, nr 1 (69), s. 13-24; St. Piłaszewicz, Z dziejów literatury hausa, „Przegląd Orientalistyczny" 1969, nr 4 (72), s. 347-351; E. Skurjat, Afryka w twórczości jej pisarzy, Warszawa 1973; W. Leopold, O literaturze Czarnej Afryki, Warszawa 1973; St. Piłaszewicz, Problemy niepodległości Nigerii w literaturze Hausa, „Przegląd Orientalistyczny" 1978, nr 3 (107), s. 213-226; B.W. Andrzejewski, Problemy literatury ustnej w Afryce, „Przegląd Orientalistyczny" 1979, nr 1 (105), s. 19-32; St. Piłaszewicz, Historia literatur afrykańskich w językach rodzimych, Warszawa 1983 i 1988
[10] W. Leopold, O literaturze..., s. 5.
[11] Anthologie de la nouvelle poésie nègre et malgache de langue française. Précédé de Orphée noir Léopold Sédar Senghor, Jean-Paul Sartre, Paris 1948.