Pozostając na tej stronie wyrażasz jednocześnie zgodę na korzystanie z plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.    

05-10-2009 | Film | dystrykt9, rpa

9 powodów dla których warto obejrzeć „Dystrykt 9”

9 października na ekranach polskich kin pojawi się film wyreżyserowany przez Południowoafrykańczyka, Neilla Blomkampa. „Dystrykt 9", bo o tym filmie tu mowa, jest reklamowany jako przedstawiciel gatunku science fiction. Jednak tak naprawdę nie jest opowieścią o obcych, ale o nas, ludziach, naszych fobiach, pogardzie wobec Innych i pożądaniu.

© Kadr z filmu. 

„Dystrykt 9" należy zobaczyć. Szczególnie ci, którzy interesują się Afryką i jej kinematografią powinni obejrzeć film, który jest pionierski nie tylko w skali całego kontynentu. Oto dziewięć powodów:

Powód pierwszy: Fabuła

Historia opowiedziana przez „Dystrykt 9" nie jest kolejną fantastyczną opowieścią o przybyszach z innej galaktyki. Obcy, nazywani w filmie krewetkami, są tak naprawdę imigrantami, uciekinierami przed głodem i zagładą, którzy szukają bezpiecznej przystani. Już na początku filmu usłyszymy czarną mieszkankę Johannesburga. Jej zdaniem rząd wydaje zbyt dużo pieniędzy na utrzymanie obcych. Jeżeli sięgniemy do historii RPA i przypomnimy sobie sytuację w jakiej znajdowała się czarna społeczność w tym kraju w czasach rządów apartheidu, porównując ją z cytowanymi w poprzednim zdaniu słowami, zdamy sobie sprawę, jak łatwo ofiara może stać się katem. I taka właśnie jest fabuła „Dystryktu 9", który tak naprawdę opisuje współczesny stan świata, a w tym konkretnym przypadku nawiązuje do fali ksenofobii jaka jeszcze niedawno przelała się przez RPA.

Powód drugi: Bo to pierwszy taki film...

Z Afryki, pomimo, że w polu produkcja nie znajdziemy RPA, ale USA i Nową Zelandię.

Powód trzeci: Wikus

Pracownik organizacji sprawującej kontrolą nad obcymi, oddelegowany do ich przesiedlenia z getta w Johannesburgu do obozu koncentracyjnego poza południowoafrykańską metropolią. Ma dom i rodzinę, wzorowy obywatel, który nagle zaczyna przeistaczać się w... obcego. Czym to się skończy To trzeba zobaczyć!

Powód czwarty: Plenery

Akcja dzieje się w Johannesburgu. Nad tą metropolią zatrzymuje się statek z obcymi, a dystrykt 9. to po prostu jedno z jej gett.

Powód piąty: Stereotypy

Nigeria obraziła się na twórcę filmu, że najpaskudniejszymi bohaterami „Dystryktu 9" są właśnie obywatele tego kraju. Negatywny wizerunek Nigeryjczyka jest bardzo silnie utrwalony w świadomości nie tylko południowoafrykańskiego społeczeństwa, ale także wśród np. mieszkańców Ghany. Jednak w omawianym filmie ten stereotyp nie pełni roli krzywdzącej, ale pozwala uzupełnić galerię postaci występujących w nim. I to właśnie w ten sposób należy patrzeć na Nigeryjczyków z "Dystryktu 9". A sam fakt, że żyją obok obcych i prowadzą z nimi interesy czyni z nich takich samych obcych, jakimi są krewetki dla Południowoafrykańczyków mieszkających wokół Dystryktu 9.

Powód szósty: Manifest

„Dystrykt 9" odczytuję jako manifest przeciwko ksenofobii i pogardzie wobec każdego, kto wygląda inaczej i funkcjonuje w słowniku określonej społeczności jako obcy. Bez względu na to czy w RPA, czy w Polsce, przesłanie tego manifestu jest oczywiste. Inny czy też obcy jest tak naprawdę taki sam jak my.

Powód siódmy: Zdjęcia

Jak wyżej.

Powód ósmy: Dokument

„Dystrykt 9" przypomina bardziej reportaż niż film oparty na fabule. Jest zagrany tak, że mamy wrażenie autentyczności zdarzeń i sytuacji, ich niezaplanowanego żadnym scenariuszem przebiegu.

Powód dziewiąty: Ostrzeżenie

Chociaż obcych przeniesiono do nowego obozu, problem staje się coraz większy i władze nie wiedzą jak sobie z nim poradzić. Podobnie jak z rosnącą liczbą obcych.

Polecam.

Kofi

blog comments powered by Disqus