01-07-2009
W Afryce sprawiedliwość rychliwa ale raczej niesprawiedliwa.
No i stało się. Wracam po południu do biura, zaglądam do torby aby wyjąc laptopa i … nic. Laptopa nie ma. Myślę sobie ze zostawiłem go w domu. Lecę do domu. Tez nie ma. No tak .. ukradli mi komputer. No to już koniec … ale zaraz zaraz jest w Afryce tu nic nie jest takie proste …
Następnie wydarzenia potoczyły się bardzo szybko. W poniedziałek poszedłem zgłosić kradzież na policje. We wtorek przyszli do mnie Panowie w czarnych długich skórzanych kurtkach i zapowiedzieli ze rozpoczynają rozpracowywanie sprawy skradzionego komputera. W środę usłyszałem ze znaleźli złodziejkę która przyznała się do winy ale zdążyła już sprzedać komputer do RPA. W czwartek już wiedziałem ze znaleźli mojego Laptopa w RPA a w piątek miałem go już w domu.
Okazało się ze złodziejką była pani od robienia kserokopii w Ministerstwie Finansów dla której jest to już 8 skradziony komputer w ciągu ostatnich lat. Ciekawym jest, jak sprawa została rozpracowana. Skoro od miesięcy była ona głównym podejrzanym w sprawie tych kradzieży panowie w czarnych garniturach zabrali ja na komendę aby z nią ‘porozmawiać’. Znajoma była wcześniej przypadkowo świadkiem tych ‘rozmów’ gdy poszła zgłosić inną kradzież. Powiedziano jej aby nie martwiła się krzykami i grymasami kobiety w pokoju obok i, że nic złego tam się nie dzieje. Podejrzewam, że przyznanie się do winy złodziejki, która ukradła mojego Laptopa przebiegało podobnie. Co ciekawe inny pracownik Ministerstw finansów też był podejrzanym w sprawie skradzionych laptopów jako, że niedawno czytałem jego własnoręcznie napisany list w którym grozi ministerstwu i policji sprawą sadową z racji brutalnego traktowania w czasie przesłuchania.
Po trzech tygodniach zostałem wezwany przez policje jako świadek w sądzie. Wziąłem laptopa pod pachę i wybrałem się do sądu grodzkiego. Jak już znaleźliśmy sędzinę która miała w tej chwili czas, uporała się, w swoim biurze a nie na sali sądowej, z wyrokiem bardzo sprawnie. W ciągu pół godziny zakończyła sprawę wyrokiem który brzmiał następująco: dwa lata więzienia lub 2000 randów grzywny. W zawieszona na rok więzienia i 1000 randów grzywny pod warunkiem ze oskarżony nie popełni podobnego przestępstwa przez następne 3 lata. Co oznacza, że złodziejka, za kradzież mojego komputera, musi jedynie zapłacić 1000 randów czyli 400 złotych lub $120. Nawet dla niej nie jest to zbyt dużo bo … nieźle zarobiła na poprzednich kradzieżach a w ministerstwie zarabia miesięcznie minimum 2000 randów. Nie byłem zadowolony ze ktoś ma takie kłopoty przeze mnie ale wyrok by trochę śmiesznawy i mogłaby być bardziej surowy.
Kilka spostrzeżeń: W Europie i w Polsce nie odzyskałbym laptopa a już na pewno nie w ciągu tygodnia. Zawdzięczam odzyskanie laptopa sprawnemu systemowi przesłuchań w Lesotho ale czy mam się z tego cieszyć czy płakać to nie wiem. Gdyby nawet w Polsce policja odzyskała komputer to przez miesiące zostałby on na komendzie jako dowód w sprawie. Przez miesiące bo aby otrzymać termin w sądzie trzeba w Europie czekać bardzo długo. W Lesotho natomiast trzeba tylko wybrać się do sądu i znaleźć wolnego w tej chwili sędziego. W Lesotho zastosowano każdy, nawet za bardzo poważne zbrodnie, może wykupić się od winy co oznacza ze bogaci pozostają praktycznie bezkarni a kary są raczej pobłażliwe i pewnie nie odstraszają ludzi od popełniania przestępstw.
Wiesci z Pekinu: Namibia - takiego kraju nie ma
Wiadomosc obiegla caly swiat wiec nie bede specjalnie orginalny ale, jak dla mnie, ta wiadomosc jest tak nie z tego swiata, ze wystukam ja i tu. Otoz chinski rzad wydal rozporzadzenie aby w...
Dlaczego Mugabe jest jeszcze u władzy? - Czyli nieoczekiwany ciąg dalszy diamentowej historii z Zimbabwe.
Mugabe był i jest politycznym geniuszem, który przez lata sprawowania władzy, w większości przypadków umiejętnie dopasowywał się do zmieniającej się rzeczywistości lub sam ja kreował...
Kilka chwil z Zimbabwe: Czyli jak zostałem prawie omyłkowo rozpoznany jako Leo Di Caprio z filmu 'Krwawy Diament' - prawie robi dużą różnice.
Po 5 godzinnej podróży autobusem z Harare dotarłem do czwartego co do wielkości miasta w Zimbabwe – Mutare.
...
Tryb natychmiastowego rozpatrywania spraw działa lepiej niż polskie sądy 24godzinne...;-)))
Niesamowita historia;-)
Zaloguj się
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Jeśli nie pamiętasz swojego loginu i/lub hasła, to skorzystaj z funkcji odzyskiwania hasła.








