Afryka widziana z peerelu (7): Adamson

afryka.org Czytelnia Afryka Inaczej Afryka widziana z peerelu (7): Adamson

Drugi utwór stanowiący sentymentalny zapis wspomnień z pobytu w Afryce, trzykrotnie (!) wydany w okresie PRL (1965, 1967, dwutomowa edycja w serii „Naokoło Świata” – 1975), stanowi „Moja lwia rodzina” urodzonej na Śląsku Joy Adamson.

Autorem wspomnień z Afryki Wschodniej jest przyrodniczka, ekolożka, powieściopisarka i malarka. Joy Adamson. Friedericke Victoria Gessner (właściwe nazwisko) urodziła się w 1910 roku w Opawie. W latach trzydziestych studiowała malarstwo w Wiedniu. Do Kenii wyjechała razem z mężem, botanikiem Peterem Ballym rok przed wybuchem II wojny. W 1944 roku wyszła za George`a Adamsona, Brytyjczyka, jednego z pomysłodawców projektu tworzenia wielkich parków narodowych w Afryce Wschodniej, wieloletniego starszego łowczego kenijskiej Prowincji Północnej. Joy Adamson przebywała w Kenii do tragicznej śmierci w 1980 roku.

Sławę przyniosły jej autobiograficzne utwory, ilustrujące przywracanie do życia w naturalnym środowisku zwierząt afrykańskich urodzonych i wychowywanych w niewoli (lwów, gepardów i lampartów), zwłaszcza przełożony na kilkanaście języków bestseller z 1960 roku – „Born Free” (pierwsza część „Mojej lwiej rodziny” ukazała się równocześnie z paradokumentem BBC zrealizowanym przez Davida Attenborough i Jeffa Mulligana o działalności George`a i Joy Adamson).

W 1966 roku powstał także film w reżyserii Jamesa Hilla (1919-1994) z Virginią McKenna (ur. 1919) i Billem Traversem (1922-1994), który został nagrodzony dwoma Oskarami (za najlepszą muzykę i piosenkę dla Johna Barry`ego), trzema Złotymi Globami (w kategoriach: muzyka, dramat, najlepsza aktorka) oraz Nagrodą Grammy. „Elza z afrykańskiego buszu” doczekała się dwóch, mniej znanych w Polsce, sequeli (1972, 1999).

Popularny w Polsce utwór stanowi zapis opieki nad lwicą Elzą, od momentu zabicia jej matki (1956) przez George`a Adamsona, „Baba ya Simba” (suahilijski przydomek „Ojciec Lwów”), brytyjskiego przyrodnika i łowcy, do śmierci Elzy w 1961 roku. Joy Adamson, podobnie jak Karen Blixen, przedstawia wydzielony, zamknięty wycinek Afryki – park narodowy w Prowincji Północnej Granicy, przestrzeń, gdzie czas się zatrzymał („Cywilizacja nie wywarła wielkiego wpływu na tę połać Afryki: nie ma tu osadników; miejscowe plemiona żyją tu tak, jak żyli ich przodkowie, a cały teren obfitej we wszelkiego rodzaju zwierzynę (…) Znajdowaliśmy się w takim zakątku Afryki, gdzie naprawdę „diabeł mówi dobranoc”[1]).

Narracja skupiona jest na losach Elzy. Język opisu cechuje emocjonalność, empatyczne wczucie się w zachowania lwiątka, nazywane „czarującą manierą, zwierzęcą dyplomacją”[2]. Na marginesie głównych rozważań pojawiają się informacje o zwyczajach okolicznych plemion – aczkolwiek ograniczone do ich stosunku do zwierząt (zwłaszcza problemu kłusownictwa), roli lwa w wierzeniach tradycyjnych. W dziele nie znajdziemy prawie żadnych informacji o tle politycznym końca lat 50-tych. Rewolta Mau Mau wspomniana zostanie jedynie przy opisie syreny dźwiękowej używanej w parku do odganiania zwierząt, będącej „pozostałością z okresu napadów Mau Mau”[3].

Dodajmy, iż honorarium z kolejnych książek Adamson przeznaczała w całości na potrzeby ochrony przyrody – nawet polskie złotówki z publikacji „Mojej lwiej rodziny” autorka przekazała na ochronę polskich żubrów!

Błażej Popławski

Przypisy:
[1] J. Adamson, Moja lwia rodzina, Warszawa 1965, s. 7, 107.
[2] Ibidem, s. 78, 56.
[3] Ibidem, s. 171-172.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *